
To nie ARiMR będzie chodzić od drzwi do drzwi – agencja tylko poprowadzi bazę. Realną kontrolę nad wykonaniem nowego obowiązku, wynikającego z ustawy, dostaną trzy zupełnie inne służby. W Warszawie, szacuje się, że co trzeci mieszkaniec opiekuje się psem lub kotem. To właśnie te służby będą mu
To nie ARiMR będzie chodzić od drzwi do drzwi – agencja tylko poprowadzi bazę. Realną kontrolę nad wykonaniem nowego obowiązku, wynikającego z ustawy, dostaną trzy zupełnie inne służby. W Warszawie, szacuje się, że co trzeci mieszkaniec opiekuje się psem lub kotem. To właśnie te służby będą musiały poradzić sobie z egzekwowaniem przepisów na masową skalę.

Radosny pies bawi się ze swoim właścicielem. | Grafika poglądowa (generowana przy pomocy AI).
Prezydent Karol Nawrocki podpisał 2 czerwca 2026 roku ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. Nowe przepisy tworzą ogólnopolską bazę KROPiK oraz wprowadzają obowiązek znakowania mikroczipem i rejestrowania psów, a w określonych przypadkach również kotów. Rejestr będzie prowadzony przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, jednak nie oznacza to, że pracownicy ARiMR zaczną odwiedzać właścicieli zwierząt i sprawdzać wykonanie obowiązku.
Ustawa wprost wskazuje, kto może prowadzić kontrolę oznakowania i rejestracji zwierząt – to Inspekcja Weterynaryjna, Policja oraz straż gminna lub miejska. W gminach, w których straży gminnej nie ma, takie samo uprawnienie otrzyma wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Kontrolujący będzie mógł wylegitymować właściciela zwierzęcia, odczytać numer mikroczipu czytnikiem zgodnym z normą ISO 11785 i na miejscu sprawdzić w systemie KROPiK, czy dane zwierzęcia zgadzają się z wpisem w rejestrze.
Kontrola nie musi jednak od razu oznaczać wizyty w mieszkaniu. Ustawa daje gminom osobne, łagodniejsze narzędzie – wójt, burmistrz albo prezydent miasta będzie mógł najpierw pouczyć mieszkańca o obowiązku, a następnie wezwać go do złożenia deklaracji o liczbie posiadanych psów lub kotów. Dopiero gdy taka deklaracja nie zgadza się z danymi w rejestrze albo urząd nabierze uzasadnionego podejrzenia, że właściciel ukrywa zwierzę, sprawa trafia do policji lub straży gminnej.
Ten mechanizm ma swoje poważne konsekwencje prawne, o których dotąd niewiele się mówiło. Deklaracja składana na wezwanie gminy nie jest zwykłym formularzem – ustawa wprost przewiduje, że składa się ją pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe oświadczenie. Innymi słowy, zaniżenie liczby posiadanych zwierząt w takim dokumencie to już nie kwestia grzywny za brak czipa, ale odrębne ryzyko prawne, niezależne od kary przewidzianej w samej ustawie o KROPiK.
Warto przy tym rozróżnić role poszczególnych instytucji. Weterynarze, wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie zostali uczynieni „policją od czipów” – jeśli lekarz lub technik weterynarii podczas wizyty zauważy niezarejestrowane zwierzę, ma obowiązek jedynie pouczyć właściciela, a nie zgłaszać sprawy dalej. Podobne pouczenie ma pojawiać się przy okazji wydawania paszportu dla zwierzęcia. Realne sankcje zaczynają się dopiero na etapie kontroli prowadzonej przez uprawnione służby.
System kar w ustawie jest w rzeczywistości dwutorowy, co dotąd rzadko było jasno tłumaczone. Osoba fizyczna, która nie zaczipuje lub nie zarejestruje zwierzęcia, odpowiada w trybie wykroczeniowym – na podstawie Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, z grzywną do 5000 zł. Dla schronisk, domów tymczasowych i innych podmiotów, które wbrew przepisom wydają zwierzęta nieoznakowane, przewidziano zupełnie inną, znacznie bardziej dotkliwą sankcję – karę administracyjną w wysokości od 0,56 do 200 procent przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej z poprzedniego roku, nakładaną bezpośrednio przez powiatowego lekarza weterynarii, z wpłatą na konto właściwego inspektoratu weterynarii.
To rozróżnienie ma chronić nowych opiekunów zwierząt. Jedna z przyjętych w toku prac poprawek wprost wyłączyła karanie właściciela za samą adopcję nieoznakowanego zwierzęcia – odpowiedzialność za wypuszczenie w obieg zwierzęcia bez czipa spoczywa na podmiocie, który je wydał, czyli na schronisku lub organizacji, a nie na osobie, która je przyjęła pod swój dach.
W stolicy skala zadania, przed którym staną służby kontrolne, jest wyjątkowo duża. Miasto od lat prowadzi własny program bezpłatnego czipowania dla zameldowanych mieszkańców, koordynowany przez Biuro Ochrony Środowiska Urzędu m.st. Warszawy, a jedyne w mieście Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt na ulicy Paluch przyjmuje rocznie kilka tysięcy zwierząt. To właśnie na styku tych dwóch systemów – miejskiego programu i ogólnopolskiego KROPiK-u – straż miejska oraz Inspekcja Weterynaryjna będą musiały ustalić, jak w praktyce dzielić się obowiązkami kontrolnymi, zanim w połowie 2028 roku rejestr ruszy w pełnej wersji.
Dodatkowym wyzwaniem dla warszawskich służb będą koty wolno żyjące, których opieką od lat zajmują się miejscy karmiciele we współpracy z urzędem. To rada miasta zdecyduje, czy tę grupę zwierząt objąć obowiązkiem rejestracji – a jeśli tak się stanie, to właśnie opiekunowie kolonii, a nie przypadkowi właściciele domowych pupili, jako pierwsi odczują nowe zasady kontroli.
Jeśli otrzymasz od gminy wezwanie do złożenia deklaracji o posiadanych zwierzętach, wypełnij je zgodnie ze stanem faktycznym – to dokument składany pod rygorem odpowiedzialności karnej, więc zaniżenie liczby psów czy kotów niesie ze sobą ryzyko wykraczające poza samą ustawę o KROPiK. Jeśli funkcjonariusz policji, straży miejskiej lub Inspekcji Weterynaryjnej poprosi o okazanie zwierzęcia do skanowania, masz prawo najpierw poprosić o legitymację służbową – to standardowa procedura przy każdej kontroli tego typu.
Adoptując zwierzę ze schroniska lub domu tymczasowego, nie musisz obawiać się kary za brak czipa u przyjmowanego pupila – odpowiedzialność za to ponosi placówka, która go wydała, a nie Ty jako nowy opiekun. Jeśli natomiast prowadzisz działalność związaną z opieką nad zwierzętami – schronisko, dom tymczasowy czy organizację – warto już teraz sprawdzić procedury wewnętrzne dotyczące oznakowania zwierząt przed ich wydaniem, ponieważ to na tym etapie ustawa przewiduje najbardziej dotkliwe, administracyjne sankcje.

Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce