RAK
    Polacy popełniają jeden błąd. Wiatrak zamiast chłodzić, podnosi temperaturę

    Polacy popełniają jeden błąd. Wiatrak zamiast chłodzić, podnosi temperaturę

    2347 odsłon
    Polacy popełniają jeden błąd. Wiatrak zamiast chłodzić, podnosi temperaturę

    Większość osób w upalne dni robi z wentylatorem dokładnie odwrotnie, niż powinna. Zamiast ochłodzić pokój, tylko podkręca w nim temperaturę. Właściwy kierunek zależy od jednej rzeczy – czy na dworze jest w danym momencie chłodniej, czy cieplej niż w domu. Wentylator Fot. Warszawa w Pigułce Sa

    Większość osób w upalne dni robi z wentylatorem dokładnie odwrotnie, niż powinna. Zamiast ochłodzić pokój, tylko podkręca w nim temperaturę. Właściwy kierunek zależy od jednej rzeczy – czy na dworze jest w danym momencie chłodniej, czy cieplej niż w domu.

    Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google

    Dodaj

    Wentylator Fot. Warszawa w Pigułce

    Wentylator Fot. Warszawa w Pigułce

    Sam wentylator nie obniża temperatury powietrza – to nie klimatyzacja. Chłód, którego wtedy doświadczamy, bierze się z fizjologii. Ruch powietrza przyspiesza odparowywanie potu ze skóry, a to właśnie parowanie odbiera ciału energię cieplną. Im szybciej powietrze przepływa nad skórą, tym intensywniej organizm oddaje ciepło – i tym silniejsze jest wrażenie chłodu, mimo że temperatura w pokoju wcale nie spada.

    Złota zasada – kierunek zmienia się w ciągu dnia

    W środku upalnego dnia, kiedy na zewnątrz jest goręcej niż w mieszkaniu, okna trzeba trzymać zamknięte, a rolety czy zasłony – opuszczone. Wentylator w tym czasie ma sens tylko skierowany na osobę, nie na okno, bo jego zadaniem jest wtedy wyłącznie owiewanie skóry, a nie wymiana powietrza. Wieczorem, nocą i wczesnym rankiem sytuacja się odwraca – gdy temperatura na dworze spada poniżej tej panującej wewnątrz, dopiero wtedy warto otworzyć okno i pozwolić wentylatorowi pracować jako prosty wyciąg.

    To właśnie tu leży sedno sprawy – „wpychanie” zamiast „wyganiania”. Chodzi o to, żeby wentylator postawiony przy otwartym oknie wypychał nagrzane w ciągu dnia powietrze na zewnątrz, a nie wciągał je z powrotem do środka. Jeśli w mieszkaniu da się otworzyć okna po dwóch stronach, jedno zostawia się jako wlot świeżego powietrza, a drugie – jako wylot, przy którym stoi wentylator skierowany na zewnątrz. Taki układ tworzy wentylację krzyżową i wymienia powietrze w całym mieszkaniu, a nie tylko w promieniu kilku metrów od urządzenia.

    Jak ustawić wentylator przy oknie, żeby to faktycznie działało

    Częsty błąd to dosunięcie wentylatora tuż do parapetu. W takim ustawieniu w ruch wprawiane jest tylko powietrze bezpośrednio przy otworze, a reszta pokoju prawie się nie wymienia. Skuteczniej działa wentylator odsunięty od okna o jakieś 30-100 centymetrów (niektórzy producenci mówią nawet o 1,5 metra), z łopatami na wysokości otwartego okna – wtedy strumień powietrza tworzy szerszy stożek, obejmujący całą powierzchnię otworu, zamiast wąskiego korytarza tuż przy szybie.

    Dla stojącego, mniejszego wentylatora stołowego dobra wysokość to mniej więcej 1-1,5 metra od podłogi, z głowicą skierowaną lekko w dół, w stronę najniższej, chłodniejszej warstwy powietrza. Wentylator postawiony bezpośrednio na podłodze warto z kolei ustawić tak, żeby dmuchał nieco w górę – dzięki temu chłodniejsze powietrze unosi się i mesza z cieplejszym, zamiast tylko owiewać kostki. W obu przypadkach warto włączyć tryb oscylacji, żeby powietrze rozchodziło się po całym pomieszczeniu, a nie tylko w jednym punkcie.

    Czego unikać, żeby nie zmarnować efektu

    Wentylator ustawiony w kącie pokoju albo tuż przy ścianie traci sporo skuteczności, bo coś zawsze blokuje mu swobodny dopływ powietrza z jednej strony. Najlepiej sprawdza się miejsce na trasie naturalnego przepływu – na przykład między oknem a drzwiami, albo bliżej środka pokoju, z dala od zasłon, mebli czy innych przeszkód, które zaburzają cyrkulację. Włączanie urządzenia na najwyższym biegu od razu też nie jest dobrym pomysłem – warto zacząć od najniższego ustawienia, bo przy pełnej mocy silnik pracuje ciężej, zużywa więcej prądu, a różnica w odczuwalnym chłodzie bywa niewielka.

    Osobny błąd to zostawianie włączonego wentylatora w pustym pokoju. Urządzenie chłodzi ludzi, nie ściany czy meble, więc praca na biegu jałowym to tylko strata energii elektrycznej, bez żadnej korzyści.

    Domowy trik z lodem, jeśli chcesz przyspieszyć efekt

    Prosty sposób na wzmocnienie chłodzącego działania to postawienie przed wentylatorem miski z kostkami lodu albo dwóch zamrożonych butelek z wodą, w odległości około 10-20 centymetrów od urządzenia. Powietrze przepływające obok zimnej powierzchni traci część ciepła, zanim dotrze do skóry, więc nawiew robi się wyraźnie chłodniejszy – choć efekt jest krótkotrwały i słabnie w miarę topnienia lodu. Warto postawić naczynie na tacy albo ręczniku, bo skraplająca się woda potrafi nieźle zalać podłogę czy panele.

    Co to oznacza dla Ciebie? Zapamiętaj tylko jedną zasdę

    – Sprawdź, gdzie jest w danej chwili chłodniej – jeśli na zewnątrz, otwórz okno i skieruj wentylator do środka albo na zewnątrz, w zależności od tego, czy chcesz wpuścić świeże powietrze, czy wypchnąć nagrzane; jeśli chłodniej jest w mieszkaniu, okna zostają zamknięte, a wentylator kierujesz wyłącznie na siebie.

    – Odsunięcie wentylatora od okna o pół metra do metra, zamiast dosuwania go do samej szyby, potrafi zauważalnie poprawić wymianę powietrza w całym pokoju.

    – Wentylacja krzyżowa – jedno okno jako wlot, drugie jako wylot z wentylatorem – działa znacznie skuteczniej niż pojedyncze otwarte okno, zwłaszcza w mieszkaniach przelotowych.

    – Zamrożone butelki czy miska z lodem przed wentylatorem dają chwilową, ale odczuwalną ulgę, o ile pamięta się o podstawce chroniącej podłogę przed skraplającą się wodą.

    Michał Wierzbicki

    Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.

    Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa

    Kontakt z redakcją: [email protected]


    Źródło: Warszawa w Pigułce

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?