
Do Polski wchodzi coś, czego dotąd nie było: podatek liczony nie od zysku, tylko od samego faktu posiadania określonej kwoty oszczędności czy inwestycji. Sejm uchwalił w piątek 3 lipca ustawę, która obok głośno reklamowanej ulgi w podatku Belki wprowadza nową daninę od wartości zgromadzonych aktywów
Do Polski wchodzi coś, czego dotąd nie było: podatek liczony nie od zysku, tylko od samego faktu posiadania określonej kwoty oszczędności czy inwestycji. Sejm uchwalił w piątek 3 lipca ustawę, która obok głośno reklamowanej ulgi w podatku Belki wprowadza nową daninę od wartości zgromadzonych aktywów – i to ona, nie sama ulga, będzie decydować o realnym rachunku dla osób z większym majątkiem.

Stos pieniędzy ułożonych w sejfie | Fot. Shutterstock.
Mechanizm jest prosty do opisania i trudny do zlekceważenia. Kto trzyma oszczędności w lokatach bankowych, obligacjach skarbowych lub bonach skarbowych powyżej 25 tys. zł, zapłaci nowy podatek od nadwyżki. Kto inwestuje na rynku kapitałowym – w akcje, obligacje korporacyjne, jednostki funduszy inwestycyjnych – próg jest wyższy i wynosi 100 tys. zł. Powyżej tych kwot wchodzi w życie podatek od wartości aktywów, całkowicie niezależny od tego, czy dana inwestycja w ogóle przyniosła jakikolwiek zysk.
To jest sedno całej zmiany. Dzisiejszy podatek Belki nalicza się wyłącznie od realnie osiągniętego zysku – bez zysku nie ma podatku, prosta sprawa. Nowa danina działa inaczej: nalicza się od samej wartości posiadanego majątku, więc zapłacisz ją także w roku, w którym Twoje inwestycje straciły na wartości. Wystarczy, że przez większą część roku portfel przekraczał próg zwolnienia, a giełdowa przecena przyszła dopiero pod koniec grudnia.
W pierwszym roku obowiązywania, czyli w 2027 roku, stawka podatku od wartości aktywów ma wynieść 0,85 procent. To nie jest stała liczba na przyszłość – w kolejnych latach stawka będzie przeliczana według wzoru: 19 procent pomnożone przez główną stopę referencyjną Narodowego Banku Polskiego, ustaloną na 31 października roku poprzedzającego. Ustawodawca zabezpieczył się przed skrajnie niskim opodatkowaniem przy bardzo niskich stopach procentowych – wprowadzając dolny próg stawki na poziomie 0,1 procent, poniżej którego podatek nie może spaść.
Podstawą naliczenia jest średnia dzienna wartość aktywów z całego roku – trzeba zsumować wyceny konta na koniec każdego dnia i podzielić przez liczbę dni posiadania rachunku, uwzględniając też wpłaty i wypłaty dokonywane w trakcie roku. To nie jest jednorazowa opłata przy przekroczeniu progu – to danina naliczana rok w rok, dopóki majątek na koncie przekracza limit zwolnienia.
Warto uważać na pułapkę interpretacyjną, która łatwo umyka przy pierwszym czytaniu przepisów. Limit 25 tys. zł dla oszczędności i limit 100 tys. zł dla inwestycji nie dodają się do siebie. Łączna wartość zwolnienia z nowego podatku nie może przekroczyć 100 tys. zł, niezależnie od tego, jak dzielisz swoje pieniądze między lokaty a akcje. Kto ma 25 tys. zł na lokacie i 100 tys. zł w akcjach, nie dostaje 125 tys. zł wolnego od podatku – dostaje tylko 100 tys. zł łącznie.
Załóżmy inwestora, który przez cały rok utrzymuje na koncie akcje o średniej wartości 130 tys. zł. Nadwyżka ponad limit zwolnienia wynosi 30 tys. zł. Przy stawce 0,85 procent zapłaci od niej 255 zł podatku rocznie – i to niezależnie od tego, czy jego inwestycja w danym roku zarobiła, czy straciła. Dla porównania: gdyby ten sam portfel przy stopie zwrotu 15 procent rozliczał podatek Belki od zysku, zapłaciłby około 3705 zł. Różnica robi wrażenie – ale to porównanie działa tylko w scenariuszu realnego zysku. W roku, w którym portfel skończy się na minusie, podatek Belki wyniósłby zero, a nowa danina od aktywów – wciąż 255 zł.
To nie jest danina dla przeciętnego ciułacza z kilkoma tysiącami złotych na koncie oszczędnościowym – próg 25-100 tys. zł to wciąż relatywnie wysoki pułap jak na typowe polskie oszczędności. Dotknie przede wszystkim osoby z większym portfelem inwestycyjnym: inwestorów giełdowych, posiadaczy funduszy inwestycyjnych, a także tych, którzy zgromadzili większe kwoty na lokatach czy obligacjach skarbowych ponad ustawowy limit.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański określił uchwalenie ustawy jako „największą od lat zmianę dla indywidualnych inwestorów”. Rząd argumentuje, że dla większości Polaków, których oszczędności mieszczą się w granicach zwolnienia, nowe przepisy oznaczają wyłącznie korzyść – zero podatku od zysków kapitałowych. Krytycy zwracają jednak uwagę na coś innego: to pierwszy w Polsce podatek naliczany od samego faktu posiadania określonej kwoty majątku, nie od dochodu czy zysku – mechanizm, którego w polskim systemie podatkowym dotąd nie było. Część komentatorów rynkowych ostrzega przed precedensem: raz wprowadzony podatek od wartości aktywów może w przyszłości zostać rozszerzony na niższe progi lub wyższe stawki, tak jak to bywało z innymi daninami w polskiej historii podatkowej.
Nie jestem doradcą finansowym, więc poniższe punkty pomagają zorientować się w sytuacji, nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.
Sprawdź łączną wartość swoich oszczędności i inwestycji, licząc lokaty, obligacje i akcje razem – to suma decyduje o tym, czy w ogóle zbliżasz się do progu 100 tys. zł, przy którym nowy podatek zaczyna obowiązywać.
Rozważ, jak wygląda zmienność Twojego portfela w ciągu roku, nie tylko jego wartość na koniec grudnia – podatek liczy się od średniej dziennej wartości aktywów, więc nawet krótkotrwałe przekroczenie progu w trakcie roku ma znaczenie dla ostatecznego rachunku.
Przygotuj się na scenariusz straty, nie tylko zysku, planując swoje inwestycje na kontach OKI – w przeciwieństwie do obecnego podatku Belki, nowa danina nie zniknie tylko dlatego, że dany rok okazał się dla Twojego portfela nieudany.
Śledź dalsze prace nad ustawą w Senacie – to wciąż nie jest ostateczny, podpisany akt prawny, a kolejne poprawki mogą jeszcze zmienić szczegóły mechanizmu przed jego wejściem w życie 1 stycznia 2027 roku.

Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce