Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
Wciąż nie milkną echa doniesień o wysokich zarobkach medyków. Przedstawiciele wielu innych profesji po wyższych studiach, pracujący dla tego państwa i społeczeństwa w różnych innych obszarach życia publicznego niż ochrona zdrowia za parę zaledwie tysięcy miesięcznie, dowiadują się, że w zadłużonych po uszy publicznych szpitalach zarabia się od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Chciałoby się powiedzieć, nareszcie. Nareszcie po 36 latach transformacji ustrojowej rodzi się w Polsce normalność. Któraś z użytecznych społecznie profesji dorównała w wysokości zarobków profesjom mniej użytecznym, a bardzo wysoko opłacanym. Myślę tu o zarobkach piłkarzy albo różnych telewizyjnych showmanów, których dochody od dawna przekraczają granice rozsądku. Zawód lekarza, bardzo potrzebny, niezbędny, zasługuje na wysokie zarobki, tymczasem to zawody piłkarza czy showmana, bez których można się w społeczeństwie obyć, górują wciąż wysokością dochodów w tym nienormalnym kraju nad zawodem lekarza. I to była i jest oczywista patologia. I nagle dowiadujemy się, że coś się zmieniło. Coś drgnęło, coś się urealniło. To, co ważne i potrzebne, zostało docenione i postawione przynajmniej na równi z tym, co mniej ważne, co służy jedynie rozrywce.
Pewien lekarz ortopeda, który w zadłużonym publicznym szpitalu zarabiał po kilkaset tysięcy, ma absolutną rację, kiedy tłumaczy ten mechanizm wynagradzania: „wynagrodzenie rzędu ok. 3 tys. zł za skomplikowaną operację nie jest wyłącznie zapłatą za czas spędzony przy stole operacyjnym. To także zapłata za wieloletnie doświadczenie, odpowiedzialność, kwalifikacje, gotowość do podejmowania trudnych przypadków oraz lata szkoleń i pracy potrzebne do osiągnięcia poziomu pozwalającego wykonywać takie procedury. Być może właściwe pytanie nie brzmi więc: „czy to patologia?”, ale raczej: czy to nie był system płacenia za realnie wykonaną pracę, a nie za samą obecność godzinową”. Ma też rację, kiedy dodaje: „wykonywane przez niego operacje to nie były proste procedury. Chodziło o ortopedię wysokospecjalistyczną: endoprotezy biodra, kolana, barku i stawu skokowego, złożone rekonstrukcje stawów, operacje rewizyjne, pourazowe oraz zabiegi rzadko wykonywane w skali kraju”. Nie można mu odebrać racji, kiedy wyjaśnia jeszcze, że „to nie jest klasyczna pensja etatowa. To odpowiedzialność, własna działalność, ubezpieczenie, podatki, składki, brak stabilności etatu, a w niektórych wariantach także bardzo szeroka odpowiedzialność za dokumentację, rozliczenia, kary i szkody”. Jak to wszystko góruje nad zawodem piłkarzy czy telewizyjnych showmanów, których tak docenia ten chory kraj i przeciwko zarobkom których nie szemrze.
Oczywiście w tym rozumowaniu są luki, które łatwo wytknąć. Choćby to, że lekarze wykształceni zostali za publiczne fundusze i z tego tytułu mają jakieś zobowiązania wobec społeczeństwa, w systemie wynagrodzeń należy uwzględniać „uwarunkowania ekonomiczne państwa”, należy oddzielić to, co publiczne, od tego, co prywatne. Tak, tu otwiera się pole do szerokiej dyskusji i działań naprawczych, ale przecież właśnie o dyskusję i naprawę chodzi. Ale to trzeba zrobić. Rządzący tym krajem ze społecznego namaszczenia mieli na to 36 lat – aby naprawić to, co zepsute, chore, patologiczne, ale z jakichś powodów nie naprawili tego, otrzymując za swoją nieudolność nagrodę w postaci ponownej delegacji do rządzenia. To jest dopiero patologia, a największym patologiem jest pozbawiony świadomości, zakutany po uszy, bezmyślny naród, którym wybierani przez niego reprezentanci manipulują na wszystkie strony. W tym patologicznym kraju lekarze wzięli na chwilę sprawy w swoje ręce. Niektórym wydaje się, że przesadzili, ale mimo wszystko trzeba im za to gratulować. Innym użytecznym zawodom nie starczyło odwagi, by podjąć walkę o swoją godność, sprawiedliwość z tym bezprawiem, wyzyskiem, niegodziwością, które na każdym kroku, wbrew artykułowi drugiemu tej załganej, obowiązującej aktualnie konstytucji, ustanawiają przepotężne hordy strażników patologii na różnych szczeblach władzy.
Obserwuj nas na Google News