
- Najbardziej boli, że politycy tak łatwo składają obietnice. Dzień po pożarze słyszeliśmy, że pomoc będzie, bo to największa taka tragedia w Polsce, wręcz katastrofa budowlana. A potem zostaliśmy z tym sami, z tymczasowym dachem - podkreśla pani Ewa, mieszkanka spalonego bloku przy ul. Powstańców 6
Po pożarze słyszeli, że państwo pomoże, a odbudowa szybko ruszy. Rok później żaden z lokatorów spalonego bloku w Ząbkach nadal nie wie, kiedy będzie mógł wrócić do domu. Żyją między wynajętymi lokalami, sporami z ubezpieczycielami i kolejnymi ratami kredytów. - Zostaliśmy z tym sami - mówią pogorzelcy.Artykuł dostępny w subskrypcji
- Najbardziej boli, że politycy tak łatwo składają obietnice. Dzień po pożarze słyszeliśmy, że pomoc będzie, bo to największa taka tragedia w Polsce, wręcz katastrofa budowlana. A potem zostaliśmy z tym sami, z tymczasowym dachem - podkreśla pani Ewa, mieszkanka spalonego bloku przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach.
3 lipca 2025 roku w ciągu kilkudziesięciu minut setki osób straciły swoje mieszkania. Ogień strawił dach i najwyższe kondygnacje budynku, a woda używana podczas akcji gaśniczej zniszczyła dziesiątki lokali położonych niżej.
Minął rok, a mieszkańcy nadal nie wrócili do swoich domów.
Pozostało 90% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak wygląda codzienne życie osób, które straciły mieszkania w pożarze w Ząbkach.
Jakie wsparcie otrzymali pogorzelcy od państwa i samorządu.
Z jakimi problemami mierzą się mieszkańcy w kontaktach z ubezpieczycielami.
Dlaczego odbudowa bloku w Ząbkach nie została jeszcze rozpoczęta.