
Zdrowe, lśniące włosy, nieskazitelna cera, długie paznokcie - czyli to, czego często nie mogą mieć osoby chorujące na hashimoto. Znana wokalistka i celebrytka staje przed kamerą i ogłasza: "też chorowałam, ale wyzdrowiałam". Cudownym "lekiem" miały okazać się żelki, które swoją twarzą promuje Doda.
Znana wokalistka Doda (Dorota Rabczewska) znów ma kłopoty. Prokurator ma gotowe dla niej kolejne zarzuty. Nie może ich postawić, bo celebrytka już kilka razy nie przyszła na wezwanie. Tym razem chodzi o żelki, które miały "wyleczyć" chorobę Hashimoto. Artykuł dostępny w subskrypcji
Zdrowe, lśniące włosy, nieskazitelna cera, długie paznokcie - czyli to, czego często nie mogą mieć osoby chorujące na hashimoto. Znana wokalistka i celebrytka staje przed kamerą i ogłasza: "też chorowałam, ale wyzdrowiałam". Cudownym "lekiem" miały okazać się żelki, które swoją twarzą promuje Doda.
Po obejrzeniu reklamy na platformach społecznościowych burzą się lekarze i farmaceuci. Bo przecież produkt, który sprzedaje artystka, hashimoto nie wyleczy. Zawiadamiają prokuraturę. Śledczy sprawdzają "lek" i podejmują, jak się udało ustalić TVN24+, pierwsze decyzje - wydają postanowienie o postawieniu zarzutów.
Za co konkretnie?
I czy Doda będzie musiała skończyć z reklamowaniem "leku" na chorobę Hashimoto?
"Zdiagnozowano u mnie hashimoto. Nie wzięłam ani jednego leku, postanowiłam wyleczyć się tylko i wyłącznie metodą niekonwencjonalną" - powiedziała do swoich dwóch milionów obserwatorów w social mediach Doda. Był maj 2025 roku.
Choroba, o której mówiła, to stan zapalny tarczycy.
Pozostało 90% artykułu