RAK
    Opowieści z Chotczy — o trzeźwych gospodarzach, zawstydzonym „czarowniku”, biedzie i dziewczynce znad Wisły, która uczyła kochać Polskę

    Opowieści z Chotczy — o trzeźwych gospodarzach, zawstydzonym „czarowniku”, biedzie i dziewczynce znad Wisły, która uczyła kochać Polskę

    2392 odsłon
    Opowieści z Chotczy — o trzeźwych gospodarzach, zawstydzonym „czarowniku”, biedzie i dziewczynce znad Wisły, która uczyła kochać Polskę

    Dawna prasa pokazuje Chotczę jako wspólnotę doświadczaną przez biedę, powodzie i codzienny trud, ale też jako miejsce, gdzie potrafiono powiedzieć „nie” gorzałce, wyśmiać zabobon i docenić oświatę. W tej opowieści będą więc gospodarze, którzy nie chcieli szynku, człowiek walczący z „czarownikiem”, głód po powodzi i Helena Bukowiecka — dziewczynka urodzona w Chotczy nad Wisłą, która później została pisarką i działaczką oświatową.

    „Nie chcemy szynku!”

    Zacznijmy od sceny, która mogłaby wydarzyć się niemal jak w krótkiej wiejskiej przypowieści.

    Jest rok 1899. W prasie pojawia się wiadomość z Chotczy-Dolnej. Od czasu wprowadzenia monopolu nie było tam sprzedaży trunków. Mieszkańcy zobaczyli, że bez alkoholu we wsi żyje się spokojniej. Gdy więc władze akcyzowe chciały otworzyć rządowy sklep z wódką, włościanie nie zgodzili się.

    „Gazeta Radomska” pisała o tym z wyraźnym uznaniem:

    „We wsi Chotcza-Dolna, od chwili wprowadzenia monopolu nie było sprzedaży trunków, co tak dodatnio wpływało na mieszkańców wioski, iż gdy w r. b. władze akcyzne zamierzyły otworzyć w tej wsi, jako będącej na trakcie, rządowy sklep do sprzedaży wódki, włościanie nie zgodzili się na to…” Najmocniejsze jest jednak uzasadnienie. Chotczanie mieli mówić: „przez rok ubiegły nie mieliśmy szynku, to i spokój był we wsi, i mniej procesów, a i w skrzynce coś przybyło; nie chcemy szynku!” To zdanie brzmi bardzo współcześnie. Mówi o odpowiedzialności, gospodarności i wspólnej decyzji. Mieszkańcy nie rozważali sprawy teoretycznie. Sprawdzili ją w życiu. Skoro bez gorzałki było mniej awantur, mniej spraw sądowych i więcej pieniędzy w gospodarstwach, odpowiedź była prosta: nie chcemy. Dla dawnej prasy Chotcza-Dolna stała się przykładem wsi „rozumnej”. Nie dlatego, że była bogata. Nie dlatego, że nie miała problemów. Właśnie dlatego, że miała problemy i potrafiła zobaczyć, co się do nich przyczynia. Czarownik, który miał odbierać mleko Ale Chotcza to nie tylko trzeźwi gospodarze. To także opowieść o walce z przesądem. Dalsza część tekstu na stronie Biblioteka Pedagogiczna w Radomiu Filia w Lipsku: https://lipsko.bibliotekapedagogiczna.pl/wakacyjne-piatki-z-dawna-prasa-2/


    Źródło: MojeLipsko.info (Twój Głos)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?