
Kierowca, który rok temu wjechał czołowo w motocykl na remontowanym odcinku Wisłostrady, usłyszał karę łączną 15 lat pozbawienia wolności. Zginęli wtedy 45-letni motocyklista i jego 13-letni syn, wracający wieczorem z meczu Legii. Prokuratura żoliborska domagała się 19 lat i zapowiedziała apelację,
Kierowca, który rok temu wjechał czołowo w motocykl na remontowanym odcinku Wisłostrady, usłyszał karę łączną 15 lat pozbawienia wolności. Zginęli wtedy 45-letni motocyklista i jego 13-letni syn, wracający wieczorem z meczu Legii. Prokuratura żoliborska domagała się 19 lat i zapowiedziała apelację, więc sprawa trafi jeszcze do sądu drugiej instancji.
Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro.
O rozstrzygnięciu poinformowała w poniedziałek na platformie X Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Orzeczenie zapadło niemal równo rok po zdarzeniu z 10 lipca 2025 roku na Wybrzeżu Gdyńskim. Kara jest łączna, bo Dawid F. odpowiadał za dwa czyny: spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym połączone z ucieczką z miejsca zdarzenia oraz prowadzenie samochodu wbrew prawomocnemu sądowemu zakazowi. Wyrok nie jest prawomocny.
Zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych orzekł wobec niego Sąd Rejonowy w Radomiu 3 września 2024 roku, na 3 lata. Powodem była jazda po alkoholu. W lipcu 2025 roku zakaz obowiązywał zatem od dziesięciu miesięcy i miał wygasnąć dopiero jesienią 2027 roku.
Przed sądem Dawid F. tłumaczył, że siadał za kierownicą, bo jeżdżenie autem było dla niego jedynym sposobem zarabiania. Miał wtedy 25 lat, z zawodu jest elektrykiem, a cały jego majątek stanowiło 20-letnie auto warte około 4 tysięcy złotych, którego zresztą prawdopodobnie nie zdążył spłacić koledze. Jak napisał Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu brd24.pl, który relacjonował rozprawę z sali Sądu Rejonowego dla Warszawy-Żoliborza, mandaty za prędkość, brak przeglądu i kolizja były kolejnymi etapami „kariery kierowcy, której nigdy nie powinien rozpoczynać”.
Wisłostrada w rejonie Cytadeli była wtedy rozkopana. Zarząd Dróg Miejskich rozpoczął tam prace 4 lipca 2025 roku o godzinie 22, sześć dni przed wypadkiem. Na czas remontu drugi pas w stronę Bielan wyznaczono na jezdni prowadzącej na co dzień w kierunku Wilanowa. Przeciwne kierunki ruchu jechały więc tuż obok siebie, rozdzielone żółtą linią oznakowania tymczasowego.
Około godziny 23 na ten odcinek wjechał motocykl z ojcem i synem. Z naprzeciwka nadjeżdżał samochód osobowy, który zjechał na pas dla przeciwnego kierunku. Biegły Adam Pierzchała wyliczył na podstawie nagrania z monitoringu, że auto poruszało się z prędkością 108 km/h. Tymczasowa organizacja ruchu ograniczała tam prędkość najpierw do 40, a potem do 50 km/h. Rekonstrukcja wykazała też, że kierowca jechał lewym pasem przez kilkaset metrów, a nie wychylił się na chwilę do wyprzedzania, jak przekonywał w sądzie.
Biegły odtworzył 3 uderzenia. Pierwszym samochód urwał lusterko motocykliście jadącemu przed ofiarami, drugim uderzył czołowo w jednoślad z ojcem i dzieckiem, trzecim, już podczas hamowania, w kolejne auto. Motocykl został doszczętnie zniszczony. Rannymi zajmowali się świadkowie, na miejsce ściągnięto śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. 45-letni mężczyzna zmarł w szpitalu, jego syn nie przeżył kolejnego dnia.
Kierowca i pasażer wydostali się z rozbitego auta i uciekli pieszo. Dawid F. odbiegł około 500 metrów, zamówił kurs przez aplikację i pojechał do hostelu w Wawrze. Po drodze zatrzymał się na stacji paliw i kupił dwie setki wódki oraz dwa piwa. Wypił je między 1 a 2 w nocy. Policjanci zapukali do jego pokoju o 7 rano, a alkomat pokazał wtedy 0,4 promila.
W komunikacie prokuratury zapisano, że oskarżony „spanikował i bał się konsekwencji”, bo wiedział o ciążącym na nim zakazie. Dla kwalifikacji prawnej nie miało to znaczenia. Artykuł 178 paragraf 1 Kodeksu karnego zaostrza odpowiedzialność nie tylko wobec sprawcy nietrzeźwego i tego, który zbiegł, ale również wobec kierowcy, który sięgnął po alkohol po zdarzeniu, a przed badaniem przez uprawniony organ.
Skutek jest arytmetyczny. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym artykuł 177 paragraf 2 ustawy z 6 czerwca 1997 roku Kodeks karny (Dz.U. 1997 nr 88 poz. 553) przewiduje od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Gdy dochodzi którakolwiek z wymienionych okoliczności, zastosowanie ma artykuł 178 paragraf 1a punkt 2, a widełki rosną do przedziału od 5 do 20 lat. Przepisy w tym brzmieniu obowiązują od 1 października 2023 roku, kiedy weszła w życie ustawa z 7 lipca 2022 roku o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2022 poz. 2600). Za złamanie sądowego zakazu odpowiadał osobno, na podstawie artykułu 244 Kodeksu karnego.
Drugi z mężczyzn, prawie 40-letni Mariusz P., usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy poszkodowanym i nie przyznał się do winy. Po wypadku doszedł pieszo do osiedla, wsiadł w autobus i wrócił do hostelu, w którym mieszkał od siedmiu lat. W chwili zatrzymania był poszukiwany listem gończym.
Cztery dni przed ogłoszeniem wyroku w sprawie Wisłostrady Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał Łukasza Żaka na 20 lat więzienia za wypadek na Trasie Łazienkowskiej z 15 września 2024 roku. Tam prokurator zażądał 20 lat i dostał dokładnie tyle. Sąd orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, 900 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla rodziny zabitego 37-latka oraz 150 tysięcy złotych dla rannej pasażerki. Uzasadniając rozstrzygnięcie, sędzia Maciej Mitera powiedział, cytowany przez portal TVN Warszawa: „Tym wyrokiem chronię mieszkańców Warszawy i nie tylko przed panem”.
Dlaczego obie sprawy poruszyły stolicę tak mocno, tłumaczy statystyka warszawskich ulic. Zarząd Dróg Miejskich policzył, że w 2025 roku zginęło tu 28 osób w 24 wypadkach śmiertelnych. Osiem z nich jechało motocyklem, sześć jako kierujący i dwie jako pasażerowie. Co czwarte tragiczne zdarzenie spowodowała osoba pod wpływem alkoholu. Dla porównania w 2024 roku na motocyklu zginęła w Warszawie jedna osoba, co drogowcy uznali za anomalię, a nie za trwały spadek.
Kary 15 i 20 lat są w polskiej praktyce orzeczniczej wyjątkiem, a nie regułą. Portal TVN Warszawa policzył, że w 2025 roku wyroki powyżej 8 lat usłyszało w całej Polsce zaledwie sześciu nietrzeźwych sprawców śmiertelnych wypadków drogowych. Badanie panelu Ariadna na zlecenie serwisu o2.pl pokazało z kolei, że 56 procent Polaków ocenia kary za spowodowanie wypadku śmiertelnego jako zbyt łagodne lub zdecydowanie zbyt łagodne. Za surowe uznaje je 4 procent badanych, za adekwatne 16 procent.
Postulat wpisania do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa nazywanego zabójstwem drogowym wraca po każdej takiej sprawie i wciąż tkwi na etapie uzgodnień. Ustawodawca wybrał na razie inną drogę. Od 29 stycznia 2026 roku obowiązuje kolejne zaostrzenie, które obejmuje między innymi sprawców wypadków ze skutkiem śmiertelnym łamiących w chwili zdarzenia sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Ten przepis powstał zbyt późno, by objąć zdarzenie z lipca 2025 roku, bo prawo karne nie działa wstecz na niekorzyść oskarżonego.
Obowiązki uczestnika wypadku opisuje artykuł 44 ustawy z 20 czerwca 1997 roku Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. 1997 nr 98 poz. 602). Nakazuje zatrzymać pojazd, zabezpieczyć miejsce zdarzenia i powstrzymać się od działań, które utrudniłyby ustalenie jego przebiegu. Przy rannych lub zabitych dochodzą trzy kolejne powinności: udzielenie pomocy, wezwanie pogotowia i policji oraz pozostanie na miejscu do czasu przyjazdu służb. Numer alarmowy 112 działa także z telefonu bez karty SIM i z aparatu z zablokowanym ekranem.
Oddalenie się z miejsca zdarzenia i sięgnięcie po alkohol przed przyjazdem służb przenoszą sprawę z widełek od 6 miesięcy do 8 lat do przedziału od 5 do 20 lat pozbawienia wolności. Tłumaczenie szokiem tego nie odwraca, bo przepis bada sam fakt, a nie motyw. Odpowiedzialność nie kończy się przy tym na kierowcy. Artykuł 162 paragraf 1 Kodeksu karnego przewiduje do 3 lat więzienia za nieudzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia i obejmuje każdego, kto jest na miejscu: pasażera, kierowcę nadjeżdżającego z tyłu i przypadkowego przechodnia.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce