RAK
    Od strachu przed gazem po kota na drzewie

    Od strachu przed gazem po kota na drzewie

    1551 odsłon
    Od strachu przed gazem po kota na drzewie

    Strażak to zawód pełen niespodzianek, o czym doskonale przekonali się w minionym tygodniu mundurowi z powiatu pułtuskiego. Choć większość wezwań dotyczyła poważnych pożarów i usuwania skutków nawałnic, kilka zgłoszeń pokazało, jak przewrotna potrafi być praca w ratownictwie.

    Wszystko zaczęło się 6 lipca w Obrytem. Przerażeni mieszkańcy wyczuli w powietrzu ostry zapach gazu. Na miejsce popędził zastęp lokalnej jednostki OSP. Po dokładnym sprawdzeniu okolicy okazało się, że „ulotem” był po prostu zapach technologiczny towarzyszący pracom przy... nowo budowanym gazociągu. Mieszkańcy mogli odetchnąć z ulgą. Tego samego dnia strażacy z JRG Pułtusk gnali na sygnale do Lipnik Starych, gdzie zgłoszono silne zadymienie w zagajniku. Po dotarciu na miejsce i przeczesaniu terenu okazało się, że alarm był fałszywy – dymu ani ognia nigdzie nie znaleziono.
    Najbardziej klasyczna, niemal filmowa interwencja miała jednak miejsce 8 lipca w Pułtusku przy ulicy ppłk. Alojzego Nowaka. Na czubku jednego z drzew utknął kot. Zwierzak głośno miauczał i ani myślał schodzić. Na pomoc ruszył zastęp JRG wyposażony w drabinę mechaniczną. Jeden z ratowników wspiął się na wysokość i bezpiecznie sprowadził mruczka na ziemię. Z kolei 10 lipca w Płocochowie strażacy zostali wezwani do „pękniętego drzewa” na prywatnej posesji. Choć zgłoszenie brzmiało groźnie, na miejscu okazało się, że drzewo stoi stabilnie i nie stwarza realnego zagrożenia dla domowników. Jak widać, pułtuscy strażacy są gotowi pomóc w każdej sytuacji – niezależnie od tego, czy chodzi o wielki pożar, czy o czworonoga w opałach!


    Źródło: Pultusk24.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?