
Od 1 stycznia 2027 roku mają zacząć obowiązywać Osobiste Konta Inwestycyjne (OKI). To nowe, dobrowolne rozwiązanie przygotowane przez rząd, które ma zachęcić Polaków do inwestowania i jednocześnie zmienić sposób rozliczania podatku od zysków z inwestycji. Projekt przewiduje zarówno korzyści dla inwestorów, jak i rozwiązania, które już teraz wywołują dyskusję.
Najważniejsze jest to, że OKI nie będzie obowiązkowe. Osoby, które nie zdecydują się na założenie takiego konta, nadal będą korzystać z obecnych zasad opodatkowania. Nowe przepisy nie obejmą więc pieniędzy zgromadzonych na zwykłych kontach bankowych czy standardowych rachunkach maklerskich.
Na koncie OKI będzie można inwestować m.in. w akcje, fundusze inwestyjne, obligacje czy lokaty. Do określonych limitów zyski z takich inwestycji mają być zwolnione z podatku Belki. Po ich przekroczeniu zamiast podatku od osiągniętego zysku pojawi się jednak nowy podatek naliczany od wartości aktywów zgromadzonych na koncie.
To właśnie ten element budzi najwięcej emocji. Krytycy zwracają uwagę, że podatek może zostać naliczony nawet wtedy, gdy inwestycja w danym roku nie przyniosła zysku lub zakończyła się stratą. Z kolei zwolennicy zmian podkreślają, że w latach, gdy inwestycje zarabiają, nowe zasady mogą okazać się znacznie korzystniejsze niż obecny 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych.
Rząd przekonuje, że celem nowych przepisów jest zachęcenie do długoterminowego inwestowania oraz zwiększenie zainteresowania rynkiem kapitałowym. Ostateczna ocena nowych rozwiązań będzie jednak zależeć od tego, jak będą wyglądały wyniki inwestycji poszczególnych osób. Dla jednych OKI może oznaczać niższe podatki, dla innych będzie to dodatkowy koszt, którego przy obecnych zasadach by nie ponieśli. Dlatego eksperci podkreślają, że przed założeniem takiego konta warto dokładnie przeanalizować, czy będzie ono opłacalne w indywidualnej sytuacji.
Źródło: infoPłockTV