
Orz Goworowo zakończył znakomity sezon awansem do A-klasy, zdobywając 88 bramek i odnosząc dziesięć zwycięstw na własnym boisku. Trener Łukasz Załęski opowiada o metodach pracy, dojrzałości zespołu oraz odpowiedzialności, którą wzięli na siebie zawodnicy. Szkoleniowiec zdradza również, czego oczekuje po rywalizacji na wyższym poziomie i jaką rolę w rozwoju drużyny mają odegrać młodzi piłkarze.
Trenerze, Orz Goworowo wywalczył awans do A-klasy. Kiedy emocje już trochę opadły, co dla Pana znaczy ten sukces? Dla mnie to kolejne potwierdzenie, że współpraca i zarządzanie grupą ludzi to przede wszystkim podmiotowość. Chociaż moje metody pracy nie są popularne w środowisku, to za każdym razem robią liczby. Ważne jest, aby obie strony (zawodnicy i trener) sobie zaufały i wzięły odpowiedzialność. Mam ogromną satysfakcję z awansu przede wszystkim dlatego, że ludzie, którzy tworzą Orz Goworowo, zasługują na dobrą drużynę, która cieszy oko swoją grą, a zawodnikom pozwala się rozwijać (nie tylko piłkarsko).
Na własnym boisku wygraliście 10 spotkań. Jak ważne było to, że w Goworowie rywalom grało się bardzo trudno? To nie był klucz. Dobra gra w meczach domowych oczywiście jest zdrowym objawem, ponieważ oznacza, że zawodnicy czują się dobrze w swojej szatni i, co ważne, gra o punkty przed dużą grupą znajomych kibiców nie paraliżuje, a wzmacnia. To szczególnie ważne dla młodych, wchodzących w seniorską piłkę zawodników. Wracając do sedna pytania: ważne, żeby nie tylko w Goworowie rywalom grało się trudno, ale żeby grało im się trudno z Goworowem gdziekolwiek. Przy obecnej kadrze jest to możliwe.
Drużyna zdobyła aż 88 bramek. Jak udało się zbudować zespół tak skuteczny w ofensywie? Jakościowo na wielu pozycjach mamy superzawodników w odniesieniu do rozgrywek B klasy czy A klasy. 88 bramek cieszy, ale tu brawa należą się raczej zawodnikom i to nie tylko tym ofensywnym. Mnie zawsze napawa dumą fakt, że moje drużyny, jak do tej pory, tracą mało bramek w stosunku do rywali ligowych. Przy tym parametrze można już powiedzieć, że mój udział jest większy, ale nadal jestem tylko tym, który wskazuje kierunki. To My jako Drużyna robimy liczby.
Było takie spotkanie, po którym powiedział Pan zawodnikom: "tak właśnie chcę, żebyśmy grali"? Panie Redaktorze, jesienią było takich spotkań do zliczenia na palcach jednej ręki, mimo że punktowaliśmy bardzo dobrze. Wiosną w 80% meczów zawodnicy zagrali tak, jakby każdy trener sobie tego życzył, ale jak dokładnie - szczegóły zostaną w drużynie.
Awans często wygrywa się nie tylko efektownymi meczami, ale też tymi trudnymi, w których trzeba wyszarpać punkty. Które spotkanie najlepiej pokazało charakter Orza? Nie wskażę jednego, bo sezon jako całość jest wyzwaniem. Wskażę jeszcze raz na dojrzałość drużyny. Z najmocniejszymi rywalami zawodnicy byli optymalnie nastrojeni, jeśli chodzi o presję, ambicje i stres, a z zespołami z dołu tabeli grali bez nonszalancji i wahań motywacji. Na tym polega liga.
A-klasa będzie nowym wyzwaniem. Czego najbardziej spodziewa się Pan po wyższym poziomie? Dobrych meczów i kontynuacji obranego kierunku. Chcemy wygrywać, stać nas na to, ale mamy też cele związane z wprowadzaniem młodzieży w przekroju całego sezonu. Jeśli chodzi o deklaracje wynikowe, to nie planujemy awansu, spadku czy środka tabeli. Chcemy być po prostu fizycznie i mentalnie przygotowani do gry.
Co chciałby Pan powiedzieć kibicom Orza Goworowo po tak udanych rozgrywkach? Duża część zawodników była wzorem, jeśli chodzi o charakterystykę gry w systemie ligowym. Zachowali determinację niezależnie od układu tabeli, niezależnie od sytuacji kadrowej i niezależnie od tego, czy byliśmy w dołku, czy w tzw. gazie. Grali od początku do końca z dojrzałym spojrzeniem na sytuację. Robili to oczywiście dla siebie, ale też dla ludzi, którzy życzą Orzowi dobrze. Są wśród nich rodziny zawodników, byli zawodnicy oraz młodzi piłkarze szkółki z rodzicami. Dziękuję im wszystkim za obecność na meczach, za oprawy, rozmowy i tworzenie społeczności wokół klubu. Obstawiam po kursie 1,10, że w sezonie 2026/2027 frekwencja na trybunach będzie jeszcze wyższa, a my będziemy dbali o to, żeby gra budziła w was pozytywne emocje.
Źródło: Moja Ostrołęka