
Uzasadnienie wyroku w procesie Łukasza ŻakaŹródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: TVN24 Wyrok skazujący Żaka (jest zgoda sądu na podanie nazwiska) na 20 lat pozbawienia wolności z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 15 latach, zapadł w czwartek przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieśc
Uzasadnienie wyroku w procesie Łukasza Żaka
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podkreślił w czwartek, że osoby, które świadomie łamią przepisy, muszą liczyć się z najsurowszą odpowiedzialnością karną. Odniósł się w ten sposób do wyroku 20 lat więzienia dla Łukasza Żaka - sprawcy śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej z września 2024 r.
Wyrok skazujący Żaka (jest zgoda sądu na podanie nazwiska) na 20 lat pozbawienia wolności z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 15 latach, zapadł w czwartek przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. W wypadku, do którego mężczyzna doprowadził we wrześniu 2024 r., zginęła jedna osoba; cztery trafiły do szpitala.
Do czwartkowego wyroku warszawskiego sądu odniósł się we wpisie na portalu X minister sprawiedliwości-prokurator generalny Waldemar Żurek. "Według ustaleń sądu i zgromadzonego materiału dowodowego doszło do skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania: prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, rażącego przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz złamania obowiązującego zakazu prowadzenia pojazdów" - wskazał minister. Zaznaczył, że w konsekwencji działań Żaka "życie stracił niewinny człowiek, a jego rodzina została na zawsze dotknięta niewyobrażalną stratą".
Szef resortu sprawiedliwości podkreślił, że "osoby, które świadomie łamią przepisy, prowadzą pojazdy pod wpływem alkoholu, ignorują sądowe zakazy i narażają życie innych uczestników ruchu, muszą liczyć się z najsurowszą odpowiedzialnością karną".
"Nasze myśli pozostają dziś przede wszystkim z rodziną zmarłego oraz wszystkimi osobami, które ucierpiały w tej tragedii" - napisał minister Żurek. Zaznaczył, że żaden wyrok nie cofnie skutków dramatu, jakim było zdarzenie na Trasie Łazienkowskiej. Podkreślił jednak, że obowiązkiem państwa jest "zapewnienie sprawiedliwości oraz ochrona obywateli przed sprawcami skrajnie niebezpiecznych zachowań".
Do wypadku, za spowodowanie którego skazany został w czwartek Żak, doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena, którym kierował skazany i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.
Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Zatrzymano go w Lubece w Niemczech na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.
Proces w tej sprawie ruszył w czerwcu 2025 r. w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście. Oprócz Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. W czwartek pięciu mężczyzn zostało skazanych za pomoc w próbie uniknięcia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od 5 do 2 lat więzienia. Muszą też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary wypadku. Sprawa szóstego z mężczyzn - Kacpra D. - została wyłączona do odrębnego procesu.
Łukasz Żak otrzymał w czwartek dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Musi też zapłacić rodzinie ofiary wypadku 900 tys. zł zadośćuczynienia, a poszkodowanej w wypadku znajomej Paulinie - 150 tys. zł. Wyrok sądu jest nieprawomocny.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Źródło: PAP