
Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 000 zł to dziś nie jeden, a kilka konkurencyjnych projektów – swoją wersję ma zarówno rządząca koalicja, jak i Konfederacja, a PSL proponuje zupełnie inne tempo dochodzenia do tej kwoty. Wszystkie warianty łączy jedno założenie liczbowe, które pozwala
18 lipca 2026 17:27 | Autor: Michał Wierzbicki | Polska i świat |
Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 000 zł to dziś nie jeden, a kilka konkurencyjnych projektów – swoją wersję ma zarówno rządząca koalicja, jak i Konfederacja, a PSL proponuje zupełnie inne tempo dochodzenia do tej kwoty. Wszystkie warianty łączy jedno założenie liczbowe, które pozwala policzyć, ile dokładnie zyskałby ktoś zarabiający konkretną pensję.
Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google

Polskie złotówki. | Fot. Warszawa w Pigułce.
Koalicja Obywatelska od dawna deklaruje podniesienie kwoty wolnej do 60 000 zł – to jedna z głównych obietnic wyborczych, której realizacja wciąż jest negocjowana w rządzie. Konfederacja poszła dalej i złożyła w Sejmie własny projekt ustawy zakładający kwotę wolną „nie mniej niż 60 tys. zł” – Klub KO wnioskował jednak o jego odrzucenie już w pierwszym czytaniu, mimo że docelowa kwota jest niemal identyczna jak w projekcie rządowym. PSL proponuje z kolei rozłożenie zmiany w czasie według modelu „5-10-15” – wzrost do 35 000 zł w 2027 roku, do 45 000 zł w 2028 roku i dopiero do 60 000 zł w 2029 roku, częściowo finansowany likwidacją kosztów uzyskania przychodu dla etatów. PiS, który w swojej kadencji podniósł kwotę wolną do obecnych 30 000 zł, na razie nie forsuje dalszego wzorstu.
Mechanizm działa przez tak zwaną kwotę zmniejszającą podatek, czyli 12 proc. kwoty wolnej rozłożone na miesiące. Dziś kwota wolna 30 000 zł daje miesięczną ulgę w wysokości 300 zł, o którą pomniejsza się zaliczkę na PIT. Przy kwocie wolnej podniesionej do 60 000 zł ta miesięczna ulga podwoiłaby się do 600 zł. Różnica między starą a nową ulgą – maksymalnie 300 zł miesięcznie, czyli 3600 zł rocznie – to górny pułap możliwego zysku dla każdego podatnika rozliczającego się na zasadach ogólnych, niezależnie od tego, ile zarabia ponad pewien próg.
Poniższe wyliczenia to uproszczony szacunek – uwzględniają standardowe koszty uzyskania przychodu (250 zł miesięcznie) oraz typowe składki ZUS, bez PPK czy indywidualnych ulg, które mogą nieco zmienić wynik w konkretnym przypadku.
Analiza firmy doradczej Grant Thornton, przywoływana przy okazji dyskusji nad projektem Konfederacji, wskazuje, że w ujęciu całościowym na podniesieniu kwoty wolnej do 60 tysięcy najwięcej zyskują najlepiej zarabiający – nie dlatego, że dostają wyższą kwotową ulgę niż osoba zarabiająca 8 czy 10 tysięcy, bo ten pułap jest identyczny, ale dlatego, że dla nich te dodatkowe 3600 zł rocznie to relatywnie mniejsze obciążenie codziennego budżetu niż dla osoby na najniższej krajowej, dla której zysk jest niższy kwotowo, a i tak stanowi mniejszy odsetek jej rocznych dochodów.

Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce