
W piwnicy domu było kilkaset słoików z nieznanymi substancjami
Źródło wideo: Policja Płock
Źródło zdj. gł.: KMP Płock
Prokuratura w Płocku umorzyła śledztwo dotyczące substancji wybuchowych gromadzonych bez zezwolenia w piwnicy domu jednorodzinnego na peryferiach miasta. Umorzenie nastąpiło z uwagi na to, iż mężczyzna przechowujący te substancje zmarł - przekazała prokuratura.
Znajdujące się w piwnicy substancje niewiadomego pochodzenia oraz składu, przechowywane w słoikach - w sumie było ich kilkaset różnej wielkości - zgłosiła 30 marca tego roku dyżurnemu policji w Płocku 72-latka, mieszkająca w budynku jednorodzinnym przy Zielonej, na peryferiach Płocka.
Znalezisko potwierdzili przybyli na miejsce funkcjonariusze. Kobieta wyjaśniła, że słoiki z ich zawartością należały do jej męża, z zawodu chemika, który zmarł kilkanaście dni wcześniej. Z informacji na etykietach części słoików wynikało - jak podawała wtedy policja - że mogły to być substancje niebezpieczne, w tym wybuchowe. Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Płocku.
Jej szef, prokurator Marcin Policiewicz, powiedział w czwartek, że postępowanie to zostało ostatecznie umorzone, przy czym o wydaniu takiej decyzji przesądził fakt, iż mężczyzna przechowujący substancje niebezpieczne wcześniej zmarł. W toku śledztwa - jak zaznaczył prokurator rejonowy - ustalono, że mężczyzna "bez wymaganego zezwolenia przechowywał substancje wybuchowe w postaci kilkudziesięciu kilogramów kwasu pikrynowego, co mogło sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób".
- Postanowienie o umorzeniu jest prawomocne, gdyż nie ma nikogo, komu przysługiwałoby w związku z tą decyzją zażalenie - wyjaśnił Policiewicz. Przyznał jednocześnie, iż w trakcie śledztwa nie ustalono, jak długo oraz w jakim celu mężczyzna gromadził niebezpieczne chemikalia.
Prokurator rejonowy w Płocku zaznaczył też, że zabezpieczone w trakcie oględzin w piwnicy domu jednorodzinnego substancje, które były dowodami rzeczowymi w prowadzonym postępowaniu, zostały ostatecznie przekazane policji w celu ich zniszczenia, zgodnie z wcześniejszym postanowieniem sądu.
Oględziny piwnicy i innych pomieszczeń domu jednorodzinnego przy Zielonej w Płocku, gdzie 30 marca potwierdzono składowisko substancji chemicznych, trwały cztery dni. Jak informowała wtedy policja, według zgłaszającej znalezisko 72-latki, jej mąż mógł przechowywać te substancje nawet od około 20 lat.
Tuż po zgłoszeniu kobieta została ewakuowana z domu. Wokół wydzielona została strefa bezpieczeństwa, a część ulicy zamknięto dla ruchu samochodowego i pieszego. Czasowo ewakuowano również mieszkańców sąsiednich posesji. Na miejscu pracował pododdział kontrterrorystyczny policji z mobilnym laboratorium chemicznym. Następnie ścignięto dodatkowe dwa tego typu laboratoria.
W oględzinach domu uczestniczył biegły z zakresu chemii. Zabezpieczane były znalezione na miejscu wszystkie podejrzane substancje wraz z pobraniem próbek do dalszych badań.

Źródło: PAP