RAK
    "Kara adekwatna do czynów". Biegły o wyroku w procesie Łukasza Żaka

    "Kara adekwatna do czynów". Biegły o wyroku w procesie Łukasza Żaka

    1620 odsłon
    "Kara adekwatna do czynów". Biegły o wyroku w procesie Łukasza Żaka

    - Na tak wysoką karę liczyłem . Ta kara nie jest tylko za wypadek, ale za całokształt, czyli za motywy, które nim rządziły, za to, że jechał w stanie nietrzeźwym, za to, że wielokrotnie naruszał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, za to, że uciekł z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy ofiarom. Ma

    Biegły sądowy o wyroku w procesie Łukasza Żaka

    Źródło wideo: TVN24

    Źródło zdj. gł.: Miejski Reporter

    Wielokrotnie było już mówione, że te wyroki i zakazy sądowe są nieskuteczne, bo kierowcy dalej jeżdżą, kolejne otrzymują - powiedział w "Faktach po Faktach" Wojciech Pasieczny, biegły sądowy do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych, odnosząc się do wcześniejszych wyroków Łukasza Żaka, które były przez skazanego lekceważone. W czwartek Żak został skazany na 20 lat więzienia za spowodowanie wypadku na Trasie Łazienkowskiej.

    - Na tak wysoką karę liczyłem. Ta kara nie jest tylko za wypadek, ale za całokształt, czyli za motywy, które nim rządziły, za to, że jechał w stanie nietrzeźwym, za to, że wielokrotnie naruszał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, za to, że uciekł z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy ofiarom. Mało tego, on i jego koledzy nie dopuszczali postronnych świadków do ofiary, do pasażerki samochodu. I wreszcie ucieczka z kraju i zachowanie, które było podczas rozpraw sądowych - mówił na antenie TVN24 Wojciech Pasieczny, były naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, obecnie biegły sądowy do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych. - Uważam, że ta kara jest adekwatna do czynów, które ten pan popełnił - dodał.

    Zdaniem biegłego sądowego, tak wysoka kara wymierzona za spowodowanie wypadku nie wszystkich zniechęci do wsiadania za kierownicę po spożyciu alkoholu. Według niego, Łukasz Żak powinien zdawać sobie sprawę z tego, do jakich konsekwencji mogą doprowadzić jego decyzje, a mimo wszystko postanowił kierować samochodem.

    - Wielokrotnie było już mówione, że te wyroki i zakazy sądowe są nieskuteczne, bo kierowcy dalej jeżdżą, kolejne otrzymują. Natomiast w ostatnim czasie faktycznie już trafiają do aresztów, do więzień. Nastąpiła zmiana w orzecznictwie, jeśli chodzi o tego typu zdarzenia - powiedział biegły.

    Wyrok, który może być przestrogą

    W studiu "Faktów po Faktach" reporterka "Uwagi!" TVN Małgorzata Prochal przywołała słowa żony ofiary wypadku na Trasie Łazienkowskiej.

    - Kiedy już po wyroku rozmawiałam z panią Eweliną, ona powiedziała, że nic nie przywróci życia jej mężowi. Ona straciła męża, a dzieci ojca, ale ma nadzieję, że ten wyrok będzie przestrogą dla innych kierowców, bo konsekwencją takiego postępowania są właśnie dramaty rodzin. Powiedziała, że w jednej chwili straciła 18 lat życia, które wspólnie z mężem budowali - powiedziała.

    Małgorzata Prochal przywołała następnie zachowanie oskarżonego na sali sądowej podczas procesu. - Obserwując rozprawy od początku, nie widać było u Łukasza Żaka żadnej skruchy. To właśnie powiedziała mi wdowa po panu Rafale (mąż pani Eweliny, ofiara wypadku - red.), że nigdy nie widziała skruchy ani zachowania, które wskazywałyby na jakąkolwiek refleksję. I to pokazywały poprzednie przestępstwa popełniane przez Łukasza Żaka. W trakcie tych rozpraw, tak jak powiedziała pani Ewelina, bardziej przypominało to spotkanie towarzyskie - powiedziała reporterka.

    I przypomniała, że oskarżony nieodpowiednio zachowywał się także wobec wdowy po zmarłym 37-latku. - Były krzywe uśmiechy, komentarze, wrogie spojrzenia, wręcz zaczepianie na korytarzu, więc mówimy tutaj o takim postępowaniu, które ewidentnie wskazuje na brak jakichkolwiek refleksji, ale też na butę i arogancję, więc tutaj sędzia wydając ten wyrok dokładnie wyraził to, że jest to suma dotychczasowych działań człowieka, który odebrał życie męża i ojca dzieci pani Eweliny - podsumowała Prochal.

    Zmiana w zachowaniu oskarżonego widoczna była natomiast po odczytaniu czwartkowego wyroku. - Zachowanie wskazywało, że prawdopodobnie Żak i jego koledzy byli przekonani, że i tym razem spotkają się ze znacznie mniej surową karą. Przecież Łukasz Żak pięciokrotnie łamał zakazy prowadzenia pojazdów, miał na koncie inne przestępstwa i były wyroki na przykład prac społecznych albo wyrok, który nie zdążył się uprawomocnić, zanim popełnił kolejne przestępstwa - wyliczała Małgorzata Prochal.

    20 lat więzienia

    Łukasz Żak w czwartek został skazany na 20 lat więzienia z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 15 latach. Żak ma również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Musi też zapłacić rodzinie ofiary wypadku 900 tys. zł zadośćuczynienia, a poszkodowanej w wypadku swojej znajomej Paulinie K. - 150 tys. zł.

    "Testował pan moją cierpliwość wiele razy". Wstrząsające uzasadnienie

    Wyrok nie jest prawomocny.

    Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej

    Do wypadku, za spowodowanie którego skazany został w czwartek Żak, doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena, którym kierował skazany, i Forda, zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

    Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Zatrzymano go w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania (ENA).

    Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.

    Minister o "obowiązku państwa". Skomentował wyrok

    Źródło: tvnwarszawa.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?