RAK
    „Jestem absolutnie zażenowany”. Ostre słowa burmistrza po głosowaniu nad zabytkową stajnią

    „Jestem absolutnie zażenowany”. Ostre słowa burmistrza po głosowaniu nad zabytkową stajnią

    934 odsłon
    „Jestem absolutnie zażenowany”. Ostre słowa burmistrza po głosowaniu nad zabytkową stajnią

    Dyskusja o dodatkowe 60 tys. zł na projekt rewitalizacji zabytkowej stajni przy ul. 3 Maja zakończyła się wyjątkowo emocjonalnym podsumowaniem. Większość radnych nie zgodziła się na zwiększenie środków na dokumentację. Po ogłoszeniu wyników głosowania burmistrz Piotr Płochocki nie krył rozczarowania. – Jestem absolutnie zażenowany  – powiedział. Odpowiedź padła natychmiast.

    Choć spór dotyczył z pozoru jedynie zwiększenia budżetu projektu z 120 do 180 tys. zł, w rzeczywistości przerodził się w dyskusję o sposobie prowadzenia inwestycji, planowaniu wydatków i przyszłości jednej z najważniejszych planowanych rewitalizacji w mieście.

    Burmistrz Piotr Płochocki przekonywał, że dodatkowe środki wynikają z realiów rynku i presji czasu. – Projekt musimy mieć, jeśli chcemy złożyć wniosek o dofinansowanie z Funduszy Norweskich. Jeśli już włożyliśmy tyle zachodu w rozwijanie tej koncepcji, byłoby strasznie nieodpowiedzialne podłożyć nogę temu projektowi na ostatniej prostej – argumentował.

    Wyjaśniał również, że gmina nie wybrała jeszcze wykonawcy. – Sondowaliśmy rynek. Wstępne zainteresowanie wyraziły podmioty, które pracowały nad koncepcją. Zależy nam na czasie, a ten czas w dużej mierze waży na cenie. Gdy będziemy mieli zabezpieczone środki, ogłosimy odpowiednie procedury i będziemy mieli większe szanse na szybkie wykonanie projektu – mówił.

    Radni: najpierw rynek, potem dokładanie pieniędzy

    Autorem wniosku o wykreślenie dodatkowych 60 tys. zł był radny Paweł Zawadzki. Przekonywał, że zanim rada zwiększy budżet, gmina powinna sprawdzić rynek. – Oczekiwałbym najpierw rozpisania zapytania ofertowego, a może nawet przetargu. Jeśli okaże się, że trzeba dołożyć pieniądze, zrobimy to wtedy. Dziś nie wiemy, czy będzie taka potrzeba – argumentował.

    Do dyskusji włączył się radny Artur Brzeziński. Przyznał, że podczas komisji radni nie otrzymali szczegółowych wyjaśnień, dlatego sam skontaktował się z naczelnikiem wydziału inwestycji.

    Jak relacjonował, pierwsze zapytanie ofertowe nie przyniosło żadnej oferty, dlatego zwrócono się do autorów zwycięskiej koncepcji z hackatonu architektonicznego. Zaproponowana przez nich cena przekroczyła kwotę zabezpieczoną w budżecie. Urząd planuje jednak jeszcze jedno zapytanie ofertowe, by poznać ceny rynku.

    „Co właściwie chcemy projektować?”

    Najwięcej pytań dotyczących samej inwestycji zadawał radny Waldemar Karłowicz. – Tak naprawdę to co my chcemy projektować? Czy chcemy wydać na stajnię milion złotych czy 20 milionów? To powinno być określone jeszcze przed wykonaniem projektu – mówił.

    Burmistrz odpowiadał, że funkcje obiektu są już określone w ogólnym zarysie. Projekt zakłada m.in. przestrzeń gastronomiczną, wystawienniczą, warsztatową i salę konferencyjną. Sam budynek oraz zagospodarowanie terenu mają być realizowane etapami.

    Karłowicz nie dawał się jednak przekonać. – Przecież nie budujemy domu, a później nie zastanawiamy się, gdzie będzie kuchnia czy łazienka. Jeśli planujemy wydać kilkanaście czy kilkadziesiąt milionów złotych, nie możemy działać skokami i ad hoc – podkreślał.

    Na te słowa burmistrz odpowiedział, że wielokrotnie przedstawiano już założenia inwestycji. – Nie chciałbym, żebyśmy kręcili się w kółko. Wielokrotnie mówiliśmy, co tam ma być. Nie próbujmy trzy lata przed zakończeniem inwestycji ustalać, gdzie będzie stało każde krzesło – ripostował.

    Wiceburmistrz: Wyszków potrzebuje takiej przestrzeni

    W obronie projektu stanął wiceburmistrz Artur Laskowski. Przypomniał, że dyskusja o potrzebie stworzenia nowej przestrzeni dla kultury odbyła się już kilka miesięcy wcześniej. – Wyszków jest na tyle dużym miastem, że potrzebuje takiego miejsca. Tylko się cieszyć i klaskać, że taki obiekt może powstać. Wracanie dziś do pytania, czy w ogóle warto go robić, jest mocno spóźnione – mówił.

    Jako przykład podał Radzymin, gdzie – jak zaznaczył – nowa przestrzeń kulturalna z czasem stała się rozpoznawalną marką.

    Dworzec wrócił do dyskusji

    Debata szybko wyszła poza temat samej stajni. Paweł Zawadzki nawiązał do przebudowy dworca PKP i pytał, jakie realne problemy miasta rozwiązują kolejne inwestycje. Wyliczał, że w mieście istnieją już sale koncertowe, miejsca spotkań seniorów czy przestrzenie dla organizacji, a koszt przebudowy dworca wyniósł około 7 mln zł.

    – Czy naprawdę stać nas na pomieszczenie warte kilkaset tysięcy złotych tylko po to, żeby powstała np. ciemnia fotograficzna dla jednej czy dwóch osób? Czy naprawdę mamy deficyt sal konferencyjnych? Ja słyszę raczej, że brakuje miejsca dla pracowników urzędu – mówił.

    Burmistrz odpowiadał, że rzeczywistość wygląda inaczej. Przypominał, że np. sala im. Ludwika Maciąga w bibliotece jednocześnie pełni funkcję sali koncertowej, wystawienniczej i miejsca spotkań, a wiele wydarzeń odbywa się w przestrzeniach, które nie są do tego przystosowane.

    – Sala w bibliotece jest praktycznie cały czas zajęta. W WOSiR-ze sala konferencyjna wygląda tak, że można by tam „Misia” nakręcić. Salki dla seniorów są poupychane w przypadkowych miejscach. Ja widzę ogromny deficyt takich przestrzeni – przekonywał.

    „Nie wchodźcie w buty wydziału inwestycji”

    Przewodniczący rady Adam Szczerba również nie widział powodów, by już teraz zwiększać budżet.

    Przypominał, że środki na projekt zwiększono już w marcu. – Możemy ogłosić przetarg w obecnej kwocie i dopiero po otwarciu ofert zobaczyć, ile pieniędzy będzie naprawdę potrzebne. Dziś nie mamy wykonawcy ani rynkowej wyceny – mówił.

    Skarbnik Anna Osowiecka potwierdziła, że przy budżecie wynoszącym 120 tys. zł nie zgłosił się żaden zainteresowany wykonawca.

    Burmistrz nie ukrywał zniecierpliwienia. – Wchodzimy w akademickie dywagacje i trochę marnujemy czas. Dyskutujemy już pół godziny nad sprawą, która dla 75 procent mieszkańców wydaje się niekontrowersyjna. Stoi zabytkowy budynek, trzeba go wyremontować, takie są realia rynku. W odbiorze społecznym podkładanie nogi temu projektowi wygląda po prostu fatalnie – mówił.

    Piotr Płochocki apelował do radnych, by zaufali urzędnikom odpowiedzialnym za inwestycje. – To Wydział Inwestycji odpowiada za analizę ryzyka i przygotowanie inwestycji. Przestrzegałbym państwa przed wchodzeniem w buty tego wydziału. Ludzie zaczną odchodzić, jeśli będziecie wiedzieli lepiej od nich, jak mają wykonywać swoją pracę – powiedział.

    Większość powiedziała „nie”

    Ostatecznie większość radnych poparła wniosek Pawła Zawadzkiego. Dodatkowe 60 tys. zł nie trafi na projekt rewitalizacji stajni. Zgodnie z przyjętym wnioskiem środki mają zostać przeznaczone na budowę nowych wiat przystankowych w miejscach wskazywanych przez mieszkańców.

    Za wnioskiem zagłosowało ośmioro radnych, przeciw było czworo, a pięcioro wstrzymało się od głosu. Czterech radnych nie uczestniczyło w głosowaniu.

    Po ogłoszeniu wyniku głosowania burmistrz zwrócił się do radnych, którzy poparli wniosek: – Jestem absolutnie zażenowany. 

    Na odpowiedź nie musiał długo czekać. – Jesteśmy zażenowani pana zażenowaniem – odparł przewodniczący rady Adam Szczerba.

    – Pan strasznie przywykł, że ma pan zawsze ostatnie słowo – odpowiedział burmistrz.

    Głos zabrała również radna Justyna Tchórzewska. – Panie burmistrzu, jeśli będzie taka potrzeba, te pieniądze dołożymy. Proszę nie być zażenowanym. Będzie okazja, to je zabezpieczymy – zapewniła.


    Źródło: WDI24 (Wyszkowski Dziennik Internetowy)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era