
Od pewnego czasu toczy się publiczny spór o lekarzy, którzy nie mają potwierdzonej egzaminem znajomości języka polskiego. Prezydenckie weto do ustawy pozwalającej na przedłużenie czasowego zatrudnienia medyków spoza Unii Europejskiej w trybie uproszczonym nie pozostawia jednak złudzeń. Medycy, któr
Jarosław Wanecki
NASTĘPNY PROSZĘ
Niestety, wygaszanie lekarzom uprawnień pociąga za sobą problemy kadrowe, zwłaszcza w szpitalach powiatowych, gdzie obcokrajowcy stanowią dość duże wsparcie.
Od pewnego czasu toczy się publiczny spór o lekarzy, którzy nie mają potwierdzonej egzaminem znajomości języka polskiego.
Prezydenckie weto do ustawy pozwalającej na przedłużenie czasowego zatrudnienia medyków spoza Unii Europejskiej w trybie uproszczonym nie pozostawia jednak złudzeń. Medycy, którzy nie przedstawili w okręgowej izbie lekarskiej certyfikatu językowego na poziomie B1, nie mogą leczyć.
Wygrało zatem bezpieczeństwo pacjentów, a co za tym idzie, niezakłócona podczas diagnostyki i terapii komunikacja werbalna z chorym i współpracownikami w szpitalu czy przychodni.
Problem dotyczy w głównej mierze lekarzy z Ukrainy i Białorusi, których sytuacja jest jednak zróżnicowana. Część z nich spełnia wszystkie kryteria i posiada wymagane dokumenty, ale są i tacy, którzy mimo uchylenia przepisów o warunkowym prawie wykonywania zawodu, postulowali wydłużenie czasu na naukę języka, wykazując ograniczoną dostępność kursów oraz trudności w godzeniu pełnoetatowej pracy z dyżurami i brakiem czasu na edukację. Są i tacy, którzy nie podjęli żadnych działań w kierunku zdobycia kwalifikacji językowych, licząc na prolongatę przywilejów.
Niestety wygaszanie uprawnień pociąga za sobą problemy kadrowe, zwłaszcza w szpitalach powiatowych, gdzie obcokrajowcy stanowią dość duże wsparcie. Stąd głos dyrektorów placówek, których grafiki dyżurowe, a więc i wykonanie kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, zostały zagrożone.
Poza tym pojawiły się różnice w interpretacji przepisów i proces odbierania uprawnień przebiega nierównomiernie w zależności od regionu. Czasem odbywa się to automatycznie, a innym razem z pewnym poślizgiem, uwzględniającym indywidualne okoliczności. Zapewnienia, że zaświadczenie o znajomości słownictwa, terminologii medycznej, komunikacji klinicznej i umiejętności prowadzenia dokumentacji w języku polskim, od kilku tygodni już nie wystarczą. Klamka zapadła.
Uchylone przepisy miały charakter doraźny i były tylko protezą na kryzys pandemii COVID-19, wojny za wschodnią granicą oraz braki kadrowe. W zamian powinna powstać spójna strategia integracji lekarzy, pielęgniarek, położnych, ratowników i fizjoterapeutów spoza Unii z polskim systemem ochrony zdrowie.
Eksperci wskazują na potrzebę tworzenia programów adaptacyjnych z kursami językowymi, ale również przejrzyste procedury weryfikacji kompetencji zawodowych. To nie jest ksenofobia. W innych krajach takie modele funkcjonują przecież od dekad. Przekonali się o tym polscy lekarze, którzy podejmowali tam pracę dorywczą lub zostali na stałe. Nikt nie miał ulgowych taryf, także z powodu emigracji w czasie stanu wojennego i na początku XXI wieku. Bezpieczne leczenie wymaga minimum komfortu obu stron terapii. Oczywistą podstawą jest zatem zrozumienie dolegliwości chorego, a następnie prawidłowe wykonanie zaleceń medycznych.
Lekarz, były prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Płocku
Fot. Pixabay
Udostępnij artykuł:
Źródło: GazetaPłocka.com.pl