
Alkohol po 23? W sklepie nie, ale w restauracji obok już tak
Wokół nowych przepisów narosło sporo nieporozumień. Wielu Warszawiaków wciąż zastanawia się, czy nocna prohibicja oznacza zakaz sprzedaży alkoholu np. w ogródkach gastronomicznych . Tak nie jest.
Zakaz dotyczy wyłącznie sprzedaży alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem zakupu. Oznacza to, że po godzinie 23.00 nie kupimy piwa, wina czy mocniejszych trunków „na wynos” w sklepie lub na stacji benzynowej. Nadal można jednak zamówić alkohol w restauracji, barze czy pubie i spożyć go na miejscu, także w ogródku gastronomicznym, jeśli lokal posiada odpowiednie zezwolenie.
– Nocna prohibicja nie oznacza całkowitego zakazu spożywania alkoholu ani zamknięcia lokali gastronomicznych. Uchwała ogranicza wyłącznie sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży, czyli przede wszystkim w sklepach i na stacjach paliw. Konsument po godzinie obowiązywania zakazu nie kupi alkoholu „na wynos”, natomiast nadal będzie mógł zamówić go w lokalu – wyjaśnia Karolina Praszek-Gołębiewska z Kancelarii Bezpieczeństwa.
Koniec z porzuconymi hulajnogami? Lime wprowadza ważne zmiany w Warszawie
Na ulicach Warszawy pojawiły się mobilne patrole Lime. Ich zadaniem jest dbanie o porządek, poprawianie źle zaparkowanych hulajnóg oraz kontrolowanie stanu technicznego pojazdów. To nowy projekt, któr...
Koniec z „małpką” z osiedlowego sklepu? Zmieniają się wieczorne nawyki
Przez lata wielu mieszkańców przed wyjściem do miasta kupowało alkohol w sklepach i spotykało się w parkach, na skwerach czy nad Wisłą. Po wprowadzeniu nocnej prohibicji taki scenariusz po godzinie 22.00 stał się znacznie trudniejszy. Właśnie dlatego nowe przepisy mogą stopniowo przenosić nocne życie do legalnie działających lokali gastronomicznych. Zamiast spożywania alkoholu w przestrzeni publicznej, więcej osób może wybierać restauracje, puby czy letnie ogródki.
Miasto już wcześniej wskazywało, że ograniczenie sprzedaży alkoholu w sklepach ma przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo i ograniczyć liczbę nocnych incydentów. Pierwszą pełną ocenę skutków nowych przepisów przyniesie jednak dopiero analiza obejmująca cały rok.
Jest jeden warunek. Nie można wychodzić z lokalu
Prowadzenie lokalu nie zwalnia przedsiębiorców z przestrzegania przepisów. Alkohol zakupiony do spożycia na miejscu powinien pozostać w strefie objętej zezwoleniem. Jak podkreśla prawniczka, że odpowiedzialność za ewentualne łamanie zakazu... leży na właścicielu .
– Odpowiedzialność przedsiębiorcy nie jest nieograniczona, ale nie kończy się również całkowicie w chwili wydania napoju klientowi. Właściciel lokalu ma obowiązek prowadzić sprzedaż zgodnie z warunkami udzielonego zezwolenia, w tym dbać o to, aby alkohol przeznaczony do spożycia na miejscu był konsumowany w wyznaczonej strefie objętej zezwoleniem. Jeżeli przedsiębiorca świadomie toleruje wynoszenie alkoholu poza teren ogródka lub wręcz organizuje sprzedaż w sposób sprzeczny z warunkami koncesji, może narazić się na postępowanie administracyjne, a w skrajnych przypadkach również na utratę zezwolenia na sprzedaż alkoholu – tłumaczy Praszek-Gołębiewska. To może być szansa dla restauracji i dużych centrów rozrywki
Jeśli część klientów zrezygnuje z kupowania alkoholu w sklepach, naturalnym kierunkiem mogą stać się miejsca oferujące nie tylko napoje, ale również rozrywkę.
Mowa nie tylko o pubach czy restauracjach z ogródkami gastronomicznymi , ale także o większych centrach rozrywki, które zachęcają gości koncertami, karaoke, kręglami czy bilardem. Dla takich biznesów nowe przepisy to znacznie większy ruch w godzinach wieczornych, a co za tym idzie: lepszy utarg i popularność. Zyskają na tym szczególnie te lokale, które znajdują się przy parkach i nad Wisłą.
– Nowe przepisy oznaczają dla całej branży konieczność dostosowania się do nowych zasad funkcjonowania nocnej gospodarki. Wierzę jednak, że mogą stać się również impulsem do budowania jeszcze bardziej odpowiedzialnej i atrakcyjnej oferty rozrywkowej w Warszawie. Od lat obserwowaliśmy zjawisko tzw. pre-party w parkach, na skwerach czy parkingach, które niejednokrotnie wpływało na komfort mieszkańców i rzutowało na postrzeganie całej branży – mówi Jacek Możdżonek, właściciel Hulakula – Rozrywkowego Centrum Miasta. – Jeśli nowe regulacje pomogą zachęcić gości do korzystania z bezpiecznych, profesjonalnie przygotowanych miejsc, wszyscy możemy na tym skorzystać – zarówno mieszkańcy, przedsiębiorcy, jak i osoby chcące spędzić wieczór w mieście. Liczę, że będzie to krok w stronę lepszej równowagi między życiem nocnym a komfortem mieszkańców stolicy – dodaje właściciel jednego z większych lokali w Warszawie. Kto zyskuje, kto traci
Choć na ostateczne podsumowania jest jeszcze za wcześnie, jedno wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. O ile sklepy straciły możliwość nocnej sprzedaży alkoholu, o tyle restauracje, puby, ogródki gastronomiczne i centra rozrywki mogą przejąć część klientów, którzy dotychczas wybierali zakupy „na wynos”. Jak podkreślają właściciele branży gastronomicznej i eventowej: już teraz widzą pierwsze pozytywne dla ich branży skutki wprowadzenia nocnej prohibicji w Warszawie.
Jeśli ten trend się utrzyma, nocna prohibicja może okazać się nie tylko zmianą w przepisach, ale również impulsem, który odmieni sposób funkcjonowania warszawskiej gastronomii i nocnego biznesu, a także konsumpcyjne przyzwyczajenia Warszawiaków.
W centrum wyrósł sportowy plac zabaw. Można korzystać za darmo
To może być jedno z tych miejsc, do których wpada się „na chwilę”, a wychodzi dopiero po kilku godzinach. W samym centrum Warszawy powstała Rodzinna Strefa Sportu, czyli wakacyjna przestrzeń pełna bez...
Źródło: Warszawa Nasze Miasto