RAK
    Dwa razy uratował tę samą osobę. "Wiedziałem, że czeka osoba, która ma najgorszy etap w swoim życiu"

    Dwa razy uratował tę samą osobę. "Wiedziałem, że czeka osoba, która ma najgorszy etap w swoim życiu"

    1302 odsłon
    Mazowieckie

    <p>Policjant z Komendy Głównej Policji dwa razy uratował tę samą osobę. Starszy sierżant Jarosław Paraszczyn z Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji po raz drugi oddał krwiotwórcze komórki macierzyste temu samemu pacjentowi. W bazie potencjalnych dawców szpiku Fundacji DKMS zarejestrował się w 2020 roku, podczas szkolenia zawodowego podstawowego w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.&nbsp;</p>

    <h2>"Coś mnie tknęło"</h2>

    <p>Policjant był gościem poniedziałkowego "Poranka RDC". W rozmowie w Grzegorzem Chlastą opowiedział, jak wygląda cała procedura.&nbsp;</p>

    <p>– <em>Moja historia z całym tym szpikiem, z DKMS-em, zaczęła się w chwili, kiedy zacząłem pracę w policji. Wtedy skończyłem szkołę, miałem 19 lat. Wyjechałem ze swojego rodzinnego Cieszanowa z Podkarpacia, bo dostałem się do policji w Warszawie. Jak każdy policjant, rozpocząłem swoją przygodę z policją na kursie podstawowym. Byłem na nim w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie i podczas tego szkolenia przyjechali do nas przedstawiciele fundacji DKMS, którzy dokładnie opowiedzieli o tym, czym jest nowotwór krwi, jak można zostać potencjalnym dawcą, jak można zostać dawcą faktycznym, jakie są różnice. No i tak mnie coś tknęło. Uznałem, że skoro jestem młody, zdrowy, nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, żebym nie mógł się zapisać, no to to zrobiłem. Zapisałem się, ten proces trwał dosłownie kilka minut: samopobranie. Rejestracja w bazie polegała na wymazie z wewnętrznej części policzka, wypełnieniu krótkiej ankiety, no i tak naprawdę oczekiwanie. Niektórzy czekają rok, inni czekają 10-15 lat. Inni nigdy tego telefonu, że mogą komuś pomóc, nie dostaną. Ja dostałem taki telefon po roku</em>&nbsp;– mówił Jarosław Paraszczyn.&nbsp;</p>

    <p>Policjant telefon od DKMS dostał, gdy był już w służbie.&nbsp;</p>

    <p>– <em>Dostałem informację, że jest osoba na świecie, która ma, można powiedzieć, takie same geny jak ja i choruje na nowotwór krwi. Przeszedłem początkową procedurę, wszystkie badania, wszystko było w porządku. Po czasie niestety dostałem telefon, że procedura zostanie zakończona z różnych przyczyn, prawdopodobnie z przyczyn zdrowotnych tego tej osoby&nbsp;</em>– mówił funkcjonariusz.&nbsp;</p>

    <h2>"Jedyny ból, który dawca może może poczuć, to ukłucie"</h2>

    <p>Już niedługo później fundacja odezwała się do niego ponownie.&nbsp;</p>

    <p>– <em>Niespełna tydzień później dostałem drugi taki sam telefon, że inna osoba również potrzebuje takiej pomocy. Jeszcze raz przeszedłem całą procedurę, wszystkie potrzebne badania. One trwały 4 do 5 godzin w szpitalu, pod opieką lekarzy. Było to między innymi RTG, USG jamy brzusznej i takie podstawowe badania, jakie robi się w szpitalu. Gdy lekarze potwierdzili, że ja jestem zdrowy i pacjent również jest gotowy, ustalili termin przeszczepu. Dosłownie jakieś trzy, cztery tygodnie po tych badaniach odbył się przeszczep w jednej z ze szpitali w Warszawie&nbsp;</em>– tłumaczył Paraszczyn.&nbsp;</p>

    <p>Straszy sierżant zaznacza, że nie trzeba bać się bólu.&nbsp;</p>

    <p>– <em>Sam zabieg trwał cztery godziny, szpik był pobierany metodą z krwi obwodowej. Większość ludzi myśli, że to jest z kręgosłupa. To jest nieprawda. Metoda z krwi obwodowej polega na tym, że ten szpik pobiera się bezpośrednio z krwi. Jedyny ból, który dawca może może poczuć, to ukłucie. To są tylko dwa ukłucie w lewej i prawej ręce. Z jednej ręki ta krew razem z tym szpikiem wędruje do takiego separatora. Tam jest ten szpik od krwi oddzielany. No i do drugiej ręki ta krew wraca</em>&nbsp;– wyjaśnił policjant i przyznał, że myślał, że to już koniec historii. Tak się jednak nie stało.&nbsp;</p>

    <p>–<em> Po dwóch latach dostałem informację, że mogę wymienić się danymi z tą osobą. Oczywiście i ta osoba, i ja musieliśmy się na to zgodzić. Napisaliśmy do siebie maile, poznałem tą osobę. Opisaliśmy, czym się na co dzień zajmujemy, całą historię, jak do tego doszło i w sumie to byłoby na tyle, jeśli chodzi o to pierwsze dastwo. Po trzech latach dostałem informację, że ta osoba znów potrzebuje pomocy. Moja odpowiedź mogła być tylko jedna, oczywiście zgodziłem się. Wiedziałem, że po drugiej stronie czeka osoba, która ma najgorszy etap w swoim życiu. No i wszystko jeszcze raz przeszedłem: wszystkie te badania, ten zabieg&nbsp;</em>– powiedział.&nbsp;</p>

    <h2>Jak zostać dawcą?</h2>

    <p>Jarosław Paraszczyn dodał, że poleca rejestrację wszystkim, którzy mają taką możliwość.&nbsp;</p>

    <p>–&nbsp;<em>To jest bardzo proste, łatwe i przyjemne, bo żyć ze świadomością, że pomogą się drugiemu człowiekowi, jest czymś naprawdę świetnym</em>&nbsp;– podsumował.&nbsp;</p>

    <p>Każdy, kto chce zostać dawcą szpiku, może zamówić pakiet rejestracyjny <strong><a href="https://www.dkms.pl/dzialaj/zostan-dawca&quot;&gt;ze strony Fundacji DKMS</a></strong>.&nbsp;</p>

    <center><iframe allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" src="https://www.youtube.com/embed/57T7PKhq6Co?si=j71L74V-_o1noAmB" title="YouTube video player" width="560"></iframe></center>


    Źródło: Polskie Radio RDC (Radio dla Ciebie)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?