
Akcja stołecznej policji wymierzona w ryczące silniki i nielegalne wyścigi
Źródło wideo: KSP
Źródło zdj. gł.: Materiały prasowe/Viginoiz
Petycja w sprawie montażu fotoradarów akustycznych (mierzą hałas - red.) na ulicach polskich miast trafi do sejmowej komisji infrastruktury. Skierowali ją tam posłowie z komisji do spraw petycji. Ich zdaniem możliwość korzystania z takich urządzeń w walce z hałasem powinna zostać uregulowana.
W lutym stowarzyszenie Miasto Jest Nasze skierowało petycję w tej sprawie do Sejmu. Podpisało się pod nią 20 tysięcy osób. Autorzy domagają się uregulowania w polskim prawie możliwości korzystania z fotoradarów akustycznych. Takie urządzenia są już testowane między innymi w Paryżu, Berlinie czy Nowym Jorku.
Podczas lipcowego posiedzenia, pismem aktywistów zajęła się komisja do spraw petycji. O jej decyzji stowarzyszenie poinformowało w mediach społecznościowych.
"Petycja stowarzyszenia Miasto Jest Nasze w sprawie wprowadzenia fotoradarów akustycznych nie została odrzucona i trafia do dalszego procedowania w Komisji Infrastruktury" - przekazali aktywiści. I podkreślili, że posłowie byli w tej sprawie jednogłośni, mimo negatywnych opinii sejmowych ekspertów.

Podczas posiedzenia komisji poseł Marcin Józefaciuk (niezrzeszony) przypomniał, że ekspert w sejmowym Biurze Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji rekomendował nieuwzględnienie żądania przedstawionego w petycji.
- Natomiast ja się tutaj nie zgodzę z ekspertem. Problem jest coraz większy, co również widać w liście poparcia i w petycji, która przyszła do nas z ponad 20 tysiącami podpisów. Czyli problem jest. Dlatego sugerowałbym zakończenie dyskusji na temat tej petycji na poziomie naszej komisji, natomiast przekierowanie jej do komisji infrastruktury, która jest merytoryczną komisją - powiedział.
Członkowie komisji poparli tę propozycję. Przewodniczący poseł Rafał Bochenek (Prawo i Sprawiedliwość) wyjaśnił, że przekazanie petycji nie jest równoznaczne z jej odrzuceniem.
- Sam fakt przekazania petycji do komisji merytorycznej za naszym pośrednictwem wskazuje, że my, jako komisja, popieramy zajęcie się tym tematem. Uważamy, że ten temat powinien być jakoś uregulowany - dodał.

Petycja MJN jest odpowiedzią na problem, którego doświadczają nie tylko mieszkańcy stolicy. Ryk silników modyfikowanych aut i motocykli burzy ich spokój o różnych porach dnia i nocy. Aktywiści mówią wprost o "terroryzowaniu hałasem" gigantycznej liczby obywateli i obywatelek. Wielokrotnie apelowali o ustawienie fotoradarów akustycznych w centrum miasta, gdzie dochodzi do nielegalnych wyścigów. Spotykali się jednak z odpowiedzią, że polskie prawo nie przewiduje możliwości montażu tego typu urządzeń.

Radar akustyczny (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło zdjęcia: Materiały prasowe/Viginoiz
"W krótkim czasie pod naszą petycją podpisało się ponad 20 tysięcy osób z każdej części kraju. To jasny i potężny sygnał dla rządzących: problem potwornego hałasu nie jest tylko lokalnym warszawskim wymysłem, ale powszechną plagą, która wymaga natychmiastowych działań na poziomie parlamentarnym. Ludzie mają dość bezkarności tych, którzy dla własnej rozrywki niszczą zdrowie i spokój innych" - podkreśla stowarzyszenie we wpisie.

Przypomnijmy, że badania przeprowadzone w głównych warszawskich arteriach przez Instytut Ekologii Akustycznej pokazały, że w najgłośniejszych lokalizacjach średni poziom dźwięku przekracza 80 decybeli. To jak nieustanne brzęczenie młynka do kawy lub blendera. Z raportu "Hałas w mieście: Warszawa 2024-2025" wynika, że przy ruchliwej arterii mieszkaniec stolicy jest narażony na przynajmniej 15-30 ekstremalnych zdarzeń akustycznych (powyżej 100 dB) dziennie. Chodzi przede wszystkim o przejazdy głośnych aut i motocykli z modyfikowanymi wydechami. "Organizm nie odróżnia ryku silnika od ryku drapieżnika - reaguje tak samo" - pisali autorzy opracowania.
Źródło: tvnwarszawa.pl