RAK
    Czajnik na gazie czy elektryczny? Kontynuujemy nasz cykl „co jest tańsze”

    Czajnik na gazie czy elektryczny? Kontynuujemy nasz cykl „co jest tańsze”

    1266 odsłon
    Czajnik na gazie czy elektryczny? Kontynuujemy nasz cykl „co jest tańsze”

    To już trzecia odsłona naszego cyklu, w którym liczymy, co naprawdę bardziej opłaca się w domowym budżecie. Po zmywarce kontra zlewie i prysznicu kontra wannie , tym razem bierzemy pod lupę czynność, którą większość z nas powtarza kilka razy dziennie: gotowanie wody. Sprawdziliśmy, ile kosztuje zago

    To już trzecia odsłona naszego cyklu, w którym liczymy, co naprawdę bardziej opłaca się w domowym budżecie. Po zmywarce kontra zlewie i prysznicu kontra wannie, tym razem bierzemy pod lupę czynność, którą większość z nas powtarza kilka razy dziennie: gotowanie wody. Sprawdziliśmy, ile kosztuje zagotowanie litra wody na gazie, na indukcji, na tradycyjnej płycie elektrycznej i w osobnym czajniku elektrycznym.

    Czajnik elektryczny. | Fot. Warszawa w Pigułce.

    Czajnik elektryczny. | Fot. Warszawa w Pigułce.

    Kto na czym gotuje w polskich kuchniach

    Według danych GUS, 56,9 procent polskich gospodarstw domowych ma kuchenkę gazowo-elektryczną – płytę gazową połączoną z elektrycznym piekarnikiem. Kuchenkę czysto elektryczną (płytę ceramiczną lub żeliwną) ma 20,2 procent gospodarstw. Do samego gotowania posiłków gaz ziemny wykorzystuje 51,9 procent domów, a gaz z butli LPG – kolejne 33,8 procent. Płyty indukcyjne, choć wciąż w mniejszości, rosną najszybciej – dziś stanowią już 20-35 procent nowo kupowanych kuchenek, wypierając stopniowo zarówno gaz, jak i tradycyjną elektryczną ceramikę.

    Nad tym wszystkim góruje jednak czajnik elektryczny – sprzęt, bez którego trudno dziś wyobrazić sobie polską kuchnię, niezależnie od tego, jaką płytę ma się pod ręką. To właśnie on, jak zobaczysz niżej, wygrywa pod względem samej efektywności energetycznej – choć niekoniecznie pod względem końcowego rachunku.

    Założenia rachunku

    Przyjęliśmy te same stawki co w poprzednich analizach: prąd 0,80 zł/kWh, gaz w przeliczeniu efektywnym 0,40 zł/kWh. Do obliczeń wykorzystaliśmy sprawność energetyczną poszczególnych metod, potwierdzoną w niezależnych testach: czajnik elektryczny zużywa około 0,11 kWh na zagotowanie litra wody, płyta indukcyjna z czajnikiem lub rondlem – około 0,13 kWh, tradycyjna płyta elektryczna (ceramiczna lub żeliwna) – około 0,16 kWh, a kuchenka gazowa z czajnikiem – odpowiednik 0,18 kWh energii. Różnice wynikają wprost ze sprawności: indukcja i czajnik elektryczny oddają do wody 85-90 procent energii, tradycyjna płyta elektryczna około 62 procent, a otwarty płomień gazowy – najmniej, bo część ciepła ucieka na boki naczynia zamiast trafiać do wody.

    Ile kosztuje jedno zagotowanie litra wody

    Czajnik elektryczny wypada najlepiej pod względem samej fizyki, ale to gaz wygrywa na rachunku – 0,072 zł za litr, mimo najgorszej sprawności ze wszystkich metod. Powód jest ten sam, co przy zmywarce i prysznicu: gaz kosztuje w przeliczeniu na jednostkę energii o połowę mniej niż prąd, więc nawet spore straty ciepła nie odrabiają tej różnicy w cenie paliwa. Czajnik elektryczny to 0,088 zł za litr, płyta indukcyjna – 0,104 zł, a najdroższa okazuje się tradycyjna płyta elektryczna – 0,128 zł za litr.

    Zestawienie roczne

    Metoda

    Koszt za litr

    Koszt roczny (3 litry dziennie)

    Kuchenka gazowa

    0,072 zł

    79 zł

    Czajnik elektryczny

    0,088 zł

    97 zł

    Płyta indukcyjna

    0,104 zł

    114 zł

    Płyta elektryczna tradycyjna

    0,128 zł

    141 zł

    Przy założeniu 3 litrów przegotowanej wody dziennie – realistyczna norma dla domu, w którym pije się kilka herbat czy kaw – różnica między najtańszą a najdroższą metodą to 62 zł rocznie. Niewiele w skali roku, ale to i tak prawie dwukrotność najtańszej opcji.

    Dlaczego czajnik elektryczny nie jest najtańszy, mimo że jest najbardziej efektywny

    To pozorny paradoks, który wyjaśnia się prosto: sprawność energetyczna i cena energii to dwie różne rzeczy. Czajnik elektryczny traci najmniej ciepła ze wszystkich metod, ale każda kilowatogodzina, którą zużywa, kosztuje dwa razy więcej niż kilowatogodzina z gazu. Gaz, mimo że rozprasza sporo ciepła wokół dna czajnika, wciąż wychodzi taniej, bo jego cena bazowa jest tak niska, że nawet duże straty nie odwracają przewagi kosztowej. Dokładnie ten sam mechanizm widzieliśmy już przy prysznicu i wannie – źródło energii waży w rachunku więcej niż sama sprawność urządzenia.

    Ukryty pożeracz energii: Kamień na dnie

    Mało kto zdaje sobie sprawę, że na ostateczny rachunek wpływa coś jeszcze – stan techniczny urządzenia. Woda w 90% polskich domów jest twarda, co sprzyja szybkiemu osadzaniu się kamienia. Zwykły osad wapienny na grzałce czajnika elektrycznego lub na dnie tradycyjnego naczynia działa jak izolator termiczny. Sprawia to, że ciepło wolniej przenika do wody, a samo gotowanie wydłuża się o 10-15%. Regularne odkamienianie raz w miesiącu pozwala utrzymać koszty na najniższym poziomie.

    Co to oznacza dla Ciebie? Wybór zależy od tego, co masz w kuchni

    Gospodarstwo z kuchenką gazową i osobnym czajnikiem elektrycznym ma wybór między dwiema najtańszymi opcjami z całego zestawienia – różnica między nimi to grosze, więc realnie o wyborze mogą decydować wygoda i czas, nie koszt.

    Domy z płytą indukcyjną tracą trochę na cenie względem gazu, ale zyskują na czasie i bezpieczeństwie – brak otwartego ognia, automatyczne wykrywanie naczynia i automatyczne wyłączenie urządzenia po zagotowaniu wody to realne zalety, które łatwo przeważają niewielką różnicę w rachunku rzędu kilkudziesięciu złotych rocznie.

    Tradycyjna płyta elektryczna, ceramiczna lub żeliwna, wypada najgorzej z całego zestawienia – i to niezależnie od tego, czy stawia się na niej czajnik, czy gotuje cokolwiek innego. Zamiana starej płyty na indukcyjną obniża rachunek za samo gotowanie wody o niemal 20 procent, a przy okazji skraca czas oczekiwania na wrzątek.

    Niezależnie od wybranej metody, gotowanie tylko tyle wody, ile faktycznie potrzeba w danym momencie, zamiast napełniania czajnika „do pełna z przyzwyczajenia”, obniża roczny koszt najbardziej ze wszystkich możliwych zmian – i to bez żadnej inwestycji w nowy sprzęt.

    Michał Wierzbicki

    Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.

    Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa

    Kontakt z redakcją: [email protected]


    Źródło: Warszawa w Pigułce

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era