RAK
    Boiska – wioska pod Solcem w starych gazetach

    Boiska – wioska pod Solcem w starych gazetach

    2457 odsłon
    Boiska – wioska pod Solcem w starych gazetach

    Są takie miejscowości, przez które można przejechać szybko i pomyśleć: wieś jak wiele innych. Kilka domów, droga, pola, bliskość Wisły, trochę zieleni. Ale kiedy zajrzymy do dawnych gazet, okazuje się, że pod zwyczajną nazwą kryje się opowieść. Tak jest z Boiskami — miejscowością położoną w okolicac

    Są takie miejscowości, przez które można przejechać szybko i pomyśleć: wieś jak wiele innych. Kilka domów, droga, pola, bliskość Wisły, trochę zieleni. Ale kiedy zajrzymy do dawnych gazet, okazuje się, że pod zwyczajną nazwą kryje się opowieść. Tak jest z Boiskami — miejscowością położoną w okolicach Solca nad Wisłą.

    W archiwalnej prasie Boiska pojawiają się co najmniej dwa razy w bardzo ciekawych odsłonach. Najpierw w połowie XIX wieku jako malownicza wieś „pod Solcem” , odwiedzona przez autora podróżniczych „Listów z wycieczki po kraju”. Później, już w II Rzeczypospolitej, jako majątek państwowy , o który toczyły się urzędowe i sądowe spory. Z tych dwóch obrazów można ułożyć gawędę o miejscu, które miało swój dwór, swoje nadwiślańskie krajobrazy, swoje gospodarskie sprawy i swoje miejsce w historii regionu.

    Podróż zaczęła się daleko od Boisk

    Jesienią 1852 roku w „Gazecie Codziennej” ukazał się tekst zatytułowany „Boiska pod Solcem, d. 28 września 1852 r.” . Była to część cyklu „Listy z wycieczki po kraju przez autora Opisu Królestwa Polskiego” . Autor zaczynał nie od samej wsi, ale od wyjazdu z Warszawy. To ważne, bo pokazuje, że Boiska znalazły się na trasie człowieka, który chciał poznawać kraj nie tylko z mapy, ale z drogi, rozmowy i obserwacji.

    „W Jerozolimskich rogatkach ostatni raz żegnam Warszawę, bo niedługo przez smętne, jednostajne płaszczyzny, pędząc ku Raszynowi, nikną nam jej mury, a nawet szczyty wież, we mgle i pomroki wieczoru. Chwilowe milczenie czterech osób, trafem na jednej nocy w ciasnym zakątku karety siedzących, przerywa turkot kół, albo trąbka pocztyliona, który jedną i tąż samą piosnką swoje nudy i gości uracza. Minąwszy Raszyn, oddychamy innem powietrzem, a nasze języki jakby z przykrej więzi uwolnione, naprzód od monologu do gwarnej pogadanki przechodzą.”¹ Dalsza część tekstu na stronie https://lipsko.bibliotekapedagogiczna.pl/wakacyjne-piatki-z-dawna-prasa-1/


    Źródło: MojeLipsko.info (Twój Głos)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era