RAK
    Będą kolejne dymisje? Politycy w "Bez ogródek" o nieprawidłowościach w ochronie zdrowia

    Będą kolejne dymisje? Politycy w "Bez ogródek" o nieprawidłowościach w ochronie zdrowia

    2164 odsłon
    Mazowieckie

    <p>Do wtorku Ministerstwo Zdrowia ma przygotować pakiet systemowych rozwiązań, by przedstawić je premierowi.<strong> Donald Tusk </strong>powiedział w piątek, że oczekuje "precyzyjnych rekomendacji" w związku nieprawidłowościami w ochronie zdrowia. Problemy, które wymieni

    <p>Do wtorku Ministerstwo Zdrowia ma przygotować pakiet systemowych rozwiązań, by przedstawić je premierowi.<strong> Donald Tusk </strong>powiedział w piątek, że oczekuje "precyzyjnych rekomendacji" w związku nieprawidłowościami w ochronie zdrowia. Problemy, które wymienił, to tzw. saloniki VIP w szpitalach, omijanie kolejek do świadczeń oraz bardzo wysokie zarobki niektórych medyków. Brak rekomendacji ma oznaczać "decyzje personalne".</p>

    <p>Działania związane z pilnym reformowaniem ochrony zdrowia są pokłosiem ujawnionych przez portal zero.pl nieprawidłowości w warszawskim<strong> Szpitalu Południowym</strong>, w którym lekarz bez specjalizacji był koordynatorem SOR. W ubiegłym roku medyk, pracując w kilu placówkach, zarobił 1,6 mln zł., a tylko w Szpitalu Południowym w 2025 roku wypracował łącznie 3 976 godzin, co daje średniomiesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych. Lekarz był także radnym dzielnicy Ursus z ramienia KO. Na prowadzonym przez niego oddziale<strong> politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki</strong>, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.</p>

    <h2>Dymisje wiceprezydentek Warszawy to dopiero początek?</h2>

    <p>W związku z doniesieniami o nieprawidłowościach w lecznicy, w piątek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że dwie jego zastępczynie Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra zrezygnowały ze stanowisk.</p>

    <p>Czy będą kolejne dymisje?&nbsp;O tym dyskutowali politycy w audycji "Bez ogródek" <strong>Agnieszki Gozdyry</strong>.</p>

    <p><strong>Urszula Demkow</strong> z Polski 2050 mówiła, że dymisja minister zdrowia nie byłaby dobrym rozwiązaniem.&nbsp;</p>

    <p>–&nbsp;<em>Pani minister nie odpowiada za wszystkie szpitale w Polsce. Jest kilka szpitali, które należą do Ministerstwa Zdrowia. To są instytuty medyczne oraz pośrednio szpitale uniwersyteckie należące do tych uniwersytetów, które podlegają Ministerstwu Zdrowia. Natomiast szpitale, gdzie są inne podmioty właścicielskie, to odpowiedzialność ponosi właściciel. Ale problem polega na tym, że właśnie ta cała struktura właścicielska jest bez sensu&nbsp;</em>– tłumaczyła.&nbsp;&nbsp; &nbsp;&nbsp;<br /> &nbsp; <audio controls="controls" src="/brepo/panel_repo/2026/07/05/qqvifv/urszula-demkow-1.mp3">&nbsp;</audio> &nbsp;<br /> &nbsp;Dodała, że Polska 2050 miała pomysł na reformę tego.</p>

    <p>–<em> Wszystkimi szpitalami na danym terenie powinno zarządzać województwo, samorząd wojewódzki, nie powiatowy. Ministerstwo Zdrowia ma inną rolę troszeczkę. Ministerstwo Zdrowia powinno być legislatorem, tworzyć prawo, które by decydowało jak funkcjonują te szpitale. Ja uważam, że taka struktura właścicielska, podległość samorządom miejskim, to powinno zniknąć. Ktoś powinien zarządzać na skalę województwa, dlatego że wtedy można stworzyć sieć szpitali dobrą dla mieszkańców danego regionu&nbsp;</em>– wyjaśniła.&nbsp;&nbsp;<br /> <audio controls="controls" src="/brepo/panel_repo/2026/07/05/tzs9bw/urszula-demkow-2.mp3">&nbsp;</audio> &nbsp; &nbsp;<br /> <strong>Paweł Szrot </strong>z PiS-u uważa jednak, że minister powinna zostać odwołana, ale stanowisko stracić powinien też prezydent Warszawy.</p>

    <p>– <em>Pan prezydent <strong>Trzaskowski najlepiej wiedział, od dawna wiedział</strong>. Pamiętajmy tylko, że sygnalista dr Jędrzejewski wysyłał mu sms-em na WhatsAppie szczegółowe informacje. Co więcej, uzupełniał te informacje o dodatkowe szczegóły na wniosek pana prezydenta Trzaskowskiego, więc tutaj nie ulega wątpliwości kto wiedział i kto w związku z tym wziął na siebie odpowiedzialność za to wszystko, co się tam działo. Jeśli chodzi o panią minister Sobierańską-Grendę, ja uważam i myślę, że większość jej koleżanek i kolegów też uważa, że powinna ona otrzymać dymisję, czy też złożyć dymisję, czy też zostać odwołana z wielu przeróżnych powodów. Sprawa Szpitala Południowego z punktu widzenia jej odpowiedzialności wcale nie jest tutaj ani kluczowa, ani pierwszorzędna</em>&nbsp;– mówił na naszej antenie.&nbsp;</p>

    <p> <audio controls="controls" src="/brepo/panel_repo/2026/07/05/bpslvi/pawel-szrot-1.mp3">&nbsp;</audio> &nbsp; &nbsp;&nbsp;<br /> Szrot dodała, że KO poświęca kobiety, żeby uchronić starych wilków politycznych.&nbsp;</p>

    <p>–<em> A przecież doktor <strong>Kacprzyk nie znalazł się w tym szpitalu przypadkiem</strong> i nie przypadkiem zarabiał tam jakieś astronomiczne pieniądze i dopuszczał się licznych nieprawidłowości, jak można zakładać, tylko był tam promowany politycznie, po linii politycznej. Ktoś za to odpowiadał, czy to szef struktury warszawskiej Koalicji Obywatelskiej pan Marcin Kierwiński, czy to prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który też odpowiada za politykę, która się w jego placówkach dzieje</em>&nbsp;– wskazał.&nbsp;&nbsp;<br /> <audio controls="controls" src="/brepo/panel_repo/2026/07/05/lntnw2/pawel-szrot-2.mp3">&nbsp;</audio> &nbsp; &nbsp;<br /> <strong>Hanna Gill-Piątek</strong> z Koalicji Obywatelskiej przyznała, że prezydent Trzaskowski wskazał osoby odpowiedzialne, ale to może nie być koniec.&nbsp;</p>

    <p>– <em>Widocznie pan prezydent Trzaskowski znał tę sytuację od środka pewnie bardziej niż ktokolwiek z nas w tym studio, że faktyczna odpowiedzialność za nadzór czy zarządzanie spadała na te osoby </em>– powiedziała. –&nbsp;<em>Rafał Trzaskowski jest prezydentem Warszawy i liczę na to, że jeżeli będzie<br /> jakakolwiek wątpliwość co do kogoś, kto prowadził nadzór właścicielski nad szpitalem, to<strong> pan prezydent będzie wiedział co robić</strong></em> – dodała, odnosząc się do zarzutów, że Trzaskowski chroni&nbsp;wiceprezydenta Tomasza Mencinę, który w ratuszu odpowiada m.in za spółki miejskie.<br /> &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;<br /> <audio controls="controls" src="/brepo/panel_repo/2026/07/05/rvzjaj/hanna-gil-piatek.mp3">&nbsp;</audio> &nbsp; &nbsp;&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;</p>

    <h2>"Mamy program Kolesiostwo Plus"</h2>

    <p>Krzysztof Rzońca z Konfederacji uważa, że mamy do czynienia z kolesiostwem.&nbsp;</p>

    <p>– <em>Tomasz Mencina nie poleciał dlatego, że mamy program "Kolesiostwo Plus" i kontynuację tego programu. Tak jak Kacprzyk został koordynatorem SOR-u bez specjalizacji, lekarzem, który zarabia miliony złotych ze względu na program "Kolesiostwo Plus" w Koalicji Obywatelskiej, tak i właśnie Tomasz Mencina nie wyleciał ze swojej funkcji, dlatego że ten program dalej trwa. To po pierwsze. Po drugie, zapowiada tutaj Rafał Trzaskowski, że będą rozliczenia i będzie trzeba się zdecydować, czy będzie ktoś politykiem, będzie to legitymacja partyjna, czy dalej będzie w tej spółce. To jest jakiś absurd. Powinna być zupełnie inna procedura. Wszyscy, którzy ze względu na swoją legitymację partyjną otrzymali tą pracę, powinni z tej pracy zrezygnować</em>&nbsp;&nbsp;– tłumaczył.&nbsp;</p>

    <p> <audio controls="controls" src="/brepo/panel_repo/2026/07/05/d7vaig/krzysztof-rzonca.mp3">&nbsp;</audio> &nbsp;&nbsp;<br /> Katarzyna Ueberhan z Lewicy wskazała, że w polityce "kobiety sprzątają po mężczyznach".&nbsp; &nbsp; &nbsp;</p>

    <p>– <em>W polityce w ogóle jest trochę tak, że panowie nabroją, a kobiety stają i się tłumaczą. I sprzątają. My jesteśmy od roboty, panowie są od pierwszych miejsc i pierwszych stron. Od sukcesów, a my jesteśmy od tych trudniejszych sytuacji. I w tych trudniejszych sytuacjach sprzątamy i pewnie ponosimy konsekwencje. Nie przesądzam, że tak jest w tej sytuacji, ale to trochę pasuje do tego obrazka, jak wygląda polityka&nbsp;</em>–&nbsp; mówiła.&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;</p>

    <p> <audio controls="controls" src="/brepo/panel_repo/2026/07/05/9v2z0u/katarzyna-ueberhan.mp3">&nbsp;</audio> </p>

    <center><iframe allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" src="https://www.youtube.com/embed/vDpDz3cvsCs?si=7Uo38pb-aI6jIBUp" title="YouTube video player" width="560"></iframe></center>

    <h2 style="text-align: left;">Centralna e-rejestracja ma być gotowa jeszcze w tym roku&nbsp;</h2>

    <p>Sam premier wskazał, że odpowiedzią na omijanie kolejek i dostawanie się do specjalistów "po znajomości" ma być<strong> centralna e-rejestracja</strong>. Oczekuje, że zacznie ona działać najpóźniej do końca roku. Jeśli ministerstwo stanie na wysokości zadania, już w przyszłym roku do ortopedy, okulisty czy psychiatry będzie można zapisać się używając aplikacji w telefonie komórkowym.</p>

    <p>Ale to oznacza, że ministerstwo będzie musiało skrócić prace o trzy lata, bo planowany termin pełnego wdrożenia centralnej e-rejestracji to koniec 2029 roku.</p>

    <p>Jej uruchomienie miałoby uniemożliwić korzystanie z publicznej ochrony zdrowia w sposób uprzywilejowany, z pominięciem kolejki, bo będzie to system elektroniczny, w którym mają być zebrane wszystkie terminy do specjalistów w całym kraju. Pacjent będzie mógł zarezerwować wizytę przez aplikację mojeIKP, czy też przez Internetowe Konto Pacjenta. Zapisać się będzie można także za pośrednictwem przychodni oraz przez telefon.</p>

    <p>Aktualnie centralna e-rejestracja działa, ale w ograniczonym zakresie. Obejmuje<strong> zapisy na mammografię, test HPV HR i wizyty u kardiologa</strong>. Od 1 sierpnia ma być poszerzona o zapisy do kilku kolejnych specjalistów.</p>

    <h2>Ustawa o zarobkach lekarzy&nbsp;</h2>

    <p>Co do kominowych zarobków lekarzy resort zapowiadał, że pierwszym krokiem do uporządkowania tej kwestii jest ustalenie, ile medycy faktycznie zarabiają. Teraz resort tego nie wie, bo dane o wynagrodzeniach, które szpitale i przychodnie przekazują Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, są zanonimizowane. Tym samym Agencja nie może przypisać zarobków z różnych form zatrudnienia lub w różnych podmiotach do jednej osoby.</p>

    <p>Ustawa, która to zmienia, czeka na podpis prezydenta. Nowelizacja pozwoli na<strong> zbieranie danych o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia w powiązaniu z numerem PESEL</strong> lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ). Jeśli prezydent jej nie zawetuje, pierwsze informacje w poszerzonej formule AOTMiT ma zbierać jesienią, a dane posłużą do prac analitycznych.</p>

    <p>Naczelna Rada Lekarska apelowała do prezydenta, by jej nie podpisywał. Odwrotnie premier - w piątek nawoływał do poparcia rozwiązania. –<em> Bardzo proszę wszystkich, żeby zaakceptowali prosty zamysł rządu, żeby odpowiednia instytucja w Ministerstwie Zdrowia miała wgląd w to, kto i gdzie zarabia z publicznych pieniędzy</em> – powiedział Tusk.</p>

    <p>Wysokie zarobki medyków są ściśle związane z <strong>pracą na kontraktach</strong>. Te zaś nie wiążą się z ograniczeniem czasu pracy, ani też ograniczeniem liczby miejsc pracy. To znaczy, że lekarz, ratownik medyczny czy pielęgniarka może w ramach prowadzonej przez siebie firmy świadczyć usługi w kilku placówkach i przemieszczać się z dyżuru na dyżur. Stąd kontrole NIK wykazały przypadki pracy medyków przez 120 godzin bez przerwy czy 488 godzin w miesiącu.</p>

    <p>Teraz resort zdrowia nie ma też informacji, ile godzin w miesiącu pracuje medyk na kontrakcie, ani też, jeśli pracuje w kilku placówkach, czy te godziny się nie pokrywają. Ewidencja czasu pracy to kolejne rozwiązanie już zapowiadane przez resort.</p>

    <p>W czwartek wiceminister Tomasz Maciejewski powiedział w Sejmie, że MZ będzie miało dane o czasie pracy personelu medycznego.</p>

    <p>- <em>NFZ mocą swoich przepisów będzie wyrażać konieczność sprawozdawczości grafików godzinowej pracy w obrębie podmiotów szpitalnych i w ten sposób będziemy mogli zweryfikować czas pracy i rzeczywistą obecność personelu medycznego w konkretnym miejscu pracy</em> - wyjaśnił wiceminister. Wskazał, że ma to uniemożliwić nakładanie się godzin pracy.</p>

    <p>To rozwiązanie zapowiedział również prezes AOTMiT Daniel Rutkowski. –<em>&nbsp;Planujemy też poszerzyć zakres zbieranych danych o liczbę przepracowanych godzin oraz wymiar czasu pracy</em> – powiedział w ubiegły czwartek podczas konferencji w Ministerstwie Zdrowia.</p>

    <h2>Limit pracy lekarzy&nbsp;</h2>

    <p>Maciejewski w Sejmie odnosił się także do kwestii wprowadzenia ograniczenia czasu pracy medyków. Powiedział, że resort pracuje nad ustaleniem takiego limitu. Przypomniał postulaty NIL, żeby <strong>lekarze nie mogli miesięcznie pracować więcej niż 332 godziny</strong>. Zaznaczył, że ograniczenie miałoby też dotyczyć lekarzy pracujących poza publiczną ochroną zdrowia.</p>

    <p>– <em>Zaangażowanie w pracę wpływa na sprawność psychofizyczną personelu medycznego w każdej jednostce, czy jest publiczna, czy niepubliczna, ma to znaczenie dla bezpieczeństwa pacjentów</em> – podkreślił wiceszef MZ.</p>

    <p>Zapowiadała to też minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda: - Zasadnym jest i rozważamy opcję, by postawić górny limit przepracowanych godzin — powiedziała w ubiegły czwartek.</p>

    <p>Jednak zarówno ewidencja czasu pracy, jak i limit godzinowy to rozwiązania, które nie zostały dotąd sprowadzone do rozporządzeń, ani projektów, które je poprzedzają. Wydział prasowy resortu na pytanie PAP, na jakim etapie są prace nad kontrolowaniem rzeczywistego czasu pracy w placówkach medycznych mających kontrakt z NFZ odpisał: "Ministerstwo Zdrowia pracuje nad rozwiązaniami umożliwiającymi ewidencję czasu pracy w placówkach ochrony zdrowia. Będziemy o tych propozycjach dokładniej informować w późniejszym czasie".</p>

    <p>Resort ma też pomysł (także jeszcze nie projekt) na <strong>ograniczenie zjawiska tzw. "lekarzy walizkowych"</strong>, czyli pracy medyków w wielu placówkach jednocześnie, często odległych od siebie, przy jednoczesnym braku jednego stałego miejsca zatrudnienia. Powiedziała o tym wiceminister Katarzyna Kęcka w Senacie pod koniec czerwca. Wskazała, że trwają prace nad rozwiązaniem, które miałoby skutkować "przywiązaniem" osoby pracującej na kontrakcie z podmiotem medycznym. Kontrakt miałby być realizowany w wymiarze przynajmniej 50 procent pełnego etatu. Ponadto pomiot musiałby wyrazić zgodę na podpisanie przez medyka umowy z inną placówką medyczną.</p>

    <h2>Ograniczenie zarobków lekarzy&nbsp;</h2>

    <p>Ministerstwo przygotowuje się także do <strong>ograniczenia zarobków lekarzy</strong>. Miałby to być tzw. CAP (czyli limit) indywidualny i podmiotowy. Indywidualny miałby dotyczyć zarobków medyków. Przedstawiciele resortu wymieniali go wielokrotnie, kiedy mówili o planowanych zmianach, ale nie padały szczegóły, jak miałby być skonstruowany. Podmiotowy natomiast oznaczałby procentowy udział wynagrodzeń w budżetach szpitali. W kwietniu minister zdrowia wskazywała, że jest on rozważany. W maju powiedziała, że mogłoby to być 60-70 proc. W późniejszych wypowiedziach szefowej resortu powracał wątek limitu podmiotowego, ale już bez wyraźnego wskazywania granicy, na której miałby być postawiony.</p>

    <p>Zarówno premier, jak i minister zdrowia w czerwcu wskazali, że jeśli chodzi o jawność wynagrodzeń, to elementem, który od 1 lipca wchodzi w grę, jest centralny rejestr umów. Są w nim publikowane wszystkie umowy, które zawierają jednostki sektora finansów publicznych. Należą do nich Samodzielne Publiczne Zakłady Opieki Zdrowotnej. Oznacza to, że w rejestrze można znaleźć umowy, które SP ZOZ-y podpiszą z medykami na kontraktach, czyli z ich firmami.</p>

    <p>Rejestr jednak nie jest precyzyjnym narzędziem, bo widać w nim całościową wartość umowy, ale nie wiadomo, czy umowa obejmuje tylko usługi, czy także np. udostępnianie sprzętu. A jeśli usługi, to czy jednej osoby, czy też firma zatrudnia ich kilka.</p>

    <p>Centralny rejestr umów nie obejmuje ponadto szpitali, które są spółkami. To ma się zmienić. W ubiegły czwartek <strong>Sobierańska-Grenda </strong>powiedziała, że w resorcie trwają także prace nad przepisami, które obejmą obowiązkami jawności również spółki prowadzące szpitale.</p>

    <p>Przed ubiegłotygodniowym posiedzeniem rządu premier stwierdził, że ujawniane nieprawidłowości w ochronie zdrowia są wynikiem złych rozwiązań systemowych, braku nadzoru. Przywołał dane dotyczące długości dyżurów medyków. – <em>Mamy na przykład w jednej z wojewódzkich stacji pogotowia 488 godzin. W ciągu miesiąca prawie 17 godzin na dobę, każdej doby. I to jest płacone</em> - zaznaczył. Podał też przykład lekarza, który pracował 120 godzin non stop. Zaznaczył, że ma to wpływ na bezpieczeństwo pacjentów.</p>

    <p>Tusk zapowiedział wówczas "poważną rozmowę" z prezesem NFZ. Spotkanie premiera z minister zdrowia, prezesem NFZ i ministrem finansów odbyło się we wtorek. Dotyczyło mi.in. finansowania świadczeń.</p>

    <p>&nbsp;</p>


    Źródło: Polskie Radio RDC (Radio dla Ciebie)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era