
Zagracony blat w kuchni i krzesło uginające się pod stertą ubrań to dwa najbardziej rozpoznawalne symbole domowego chaosu. Pierwsze zjawisko psychologowie badają od lat i mają na jego temat konkretne, powtarzalne wyniki. Drugie krąży ostatnio po sieci jako „odkrycie psychologów” –
19 lipca 2026 16:26 | Autor: Michał Wierzbicki | Polska i świat |
Zagracony blat w kuchni i krzesło uginające się pod stertą ubrań to dwa najbardziej rozpoznawalne symbole domowego chaosu. Pierwsze zjawisko psychologowie badają od lat i mają na jego temat konkretne, powtarzalne wyniki. Drugie krąży ostatnio po sieci jako „odkrycie psychologów” – warto jednak sprawdzić, na czym faktycznie się opiera, zanim uzna się je za naukowy fakt.
Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google

Krzesło pełne ubrań. | Fot. Shutterstock.
Tu grunt jest znacznie pewniejszy. Badaczki z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, Darby Saxbe i Rena Repetti, w ramach szerszego projektu dotyczącego codziennego życia amerykańskich rodzin, zmierzyły poziom kortyzolu – hormonu stresu – u kobiet opisujących swój dom jako zagracony. Wynik był jednoznaczny: im bardziej zabałaganione otoczenie, tym wyższy i bardziej rozciągnięty w czasie poziom kortyzolu w ciągu dnia, niezależnie od innych obciążeń życiowych badanych. Kuchnia, jako pomieszczenie odwiedzane najczęściej i wymagające najwięcej drobnych decyzji, wypada w takich badaniach jako jedno z bardziej stresogennych miejsc w domu.
Ma to też swoje neurologiczne uzasadnienie. Badania nad przetwarzaniem bodźców wzrokowych, prowadzone między innymi na Uniwersytecie Princeton, pokazują, że nadmiar widocznych, niepowiązanych ze sobą przedmiotów w polu widzenia realnie utrudnia mózgowi koncentrację – każdy element wizualnego chaosu konkuruje o uwagę, więc im więcej przypadkowych przedmiotów na blacie, tym więcej zasobów poznawczych mózg zużywa tylko na samo ich przetworzenie, zanim jeszcze zajmie się właściwym zadaniem.
Tu trzeba być znacznie ostrożniejszym. W ostatnich miesiącach w polskim internecie pojawiły się dziesiątki niemal identycznych artykułów tłumaczących „krzesło na ubrania” jako przejaw zmęczenia decyzyjnego, powołujących się ogólnikowo na czasopismo „Current Psychology” albo bliżej nieokreślone badania z Uniwersytetu w Groningen. Żaden z tych tekstów nie podaje jednak konkretnych autorów, tytułu badania ani daty publikacji – a to typowy sygnał, że mamy do czynienia raczej z łańcuchem wzajemnie przepisujących się artykułów niż z pojedynczym, sprawdzalnym źródłem naukowym.
Sam mechanizm, na który się powołują – zmęczenie decyzyjne, czyli spadek jakości podejmowanych wyborów w miarę upływu dnia – jest realnym, dobrze opisanym w psychologii zjawiskiem, znanym między innymi z badań nad wyczerpywaniem się samokontroli. Nie oznacza to jednak automatycznie, że akurat odkładanie ubrań na krzesło zostało w ten sposób rzetelnie zbadane – równie dobrze może to być chwytliwe, ale luźne rozszerzenie prawdziwej teorii na sytuację, której nikt precyzyjnie nie zmierzył. Podawany w niektórych z tych artykułów odsetek – około 60 procent dorosłych mających w domu taki „punkt zborny” na ubrania – również nie ma wskazanego źródła, więc najbezpieczniej traktować go jako szacunek, a nie potwierdzony wynik badania.

Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce