
W mediach społecznościowych regularnie wybuchają gorące dyskusje wokół osób, które odbierają darmowe meble od mieszkańców, a następnie wystawiają je na sprzedaż. Jedni nazywają to przedsiębiorczością, inni zarzucają nieuczciwość. Jak wygląda to z punktu widzenia polskiego prawa? Kanapa Fot. Pixabay
21 lipca 2026 15:23 | Autor: Anna Szkutnik | Warszawa |
W mediach społecznościowych regularnie wybuchają gorące dyskusje wokół osób, które odbierają darmowe meble od mieszkańców, a następnie wystawiają je na sprzedaż. Jedni nazywają to przedsiębiorczością, inni zarzucają nieuczciwość. Jak wygląda to z punktu widzenia polskiego prawa?
Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Kanapa Fot. Pixabay
Na lokalnych grupach internetowych nie brakuje emocjonalnych wpisów dotyczących osób odbierających meble wystawione za darmo. Część użytkowników uważa, że takie praktyki są naganne, zwłaszcza gdy przedmioty trafiają później na portale ogłoszeniowe z wysoką ceną.
Eksperci nie mają wątpliwości – jeśli właściciel dobrowolnie przekazał rzecz innej osobie, nowy właściciel może nią swobodnie dysponować. Oznacza to, że może z niej korzystać, odnowić ją, podarować komuś innemu lub sprzedać z zyskiem.
Polskie przepisy nie zakazują zarabiania na rzeczach otrzymanych za darmo. Dotyczy to zarówno mebli, jak i wielu innych przedmiotów przekazywanych przez mieszkańców.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy podczas sprzedaży dochodzi do wprowadzania kupujących w błąd. Problemem może być między innymi:
W takich przypadkach sprzedający może ponosić odpowiedzialność cywilną, a w skrajnych sytuacjach nawet karną, jeśli doszło do celowego oszustwa.
Spory wokół takich praktyk wynikają często nie z prawa, lecz z kwestii etycznych. Niektórzy uważają, że osoby odbierające darmowe rzeczy powinny przekazywać je dalej potrzebującym, inni podkreślają, że poświęcają swój czas, organizują transport, czyszczą i odnawiają meble, dlatego mają prawo zarabiać na swojej pracy.
Z prawnego punktu widzenia samo odbieranie mebli oddanych za darmo i ich późniejsza sprzedaż nie jest nielegalne. Dopóki przedmioty zostały przekazane dobrowolnie, a sprzedający nie wprowadza kupujących w błąd co do ich stanu, takie działanie mieści się w granicach obowiązującego prawa.
To, czy jest ono moralnie właściwe, pozostaje już kwestią indywidualnej oceny.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce