
Niemal 8 800 zgłoszeń o dzikach w mieście w 2025 roku – to prawie dwadzieścia razy więcej niż jeszcze pięć lat wcześniej. Najgorzej jest w Wawrze i na Białołęce, gdzie mieszkańcy opisują całe watahy przemierzające osiedla i alarmują, że nie da się wystawić worków na śmieci dzień wcześniej, bo
Niemal 8 800 zgłoszeń o dzikach w mieście w 2025 roku – to prawie dwadzieścia razy więcej niż jeszcze pięć lat wcześniej. Najgorzej jest w Wawrze i na Białołęce, gdzie mieszkańcy opisują całe watahy przemierzające osiedla i alarmują, że nie da się wystawić worków na śmieci dzień wcześniej, bo rano zastają je rozerwane, a śmieci rozwleczone po całej ulicy.
Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google

Locha z młodymi w Falenicy. | Fot. Warszawa w Pigułce.
Skala zjawiska zmusiła ratusz do powołania osobnego zespołu ekspertów, który ma wypracować rozwiązania wykraczające poza dotychczasowe interwencje. Jednocześnie miasto prowadzi odłów na podstawie oficjalnej decyzji administracyjnej, która pozwala zredukować w tym roku populację o setki zwierząt – choć wciąż w znacznie mniejszej skali, niż mogłoby się wydawać po skali zgłoszeń.
Inwentaryzacja z 2025 roku naliczyła w granicach miasta 3031 dzików. To populacja, która w warunkach miejskich – przy łatwym dostępie do jedzenia w śmietnikach i braku naturalnych drapieżników – rozmnaża się znacznie szybciej niż w lesie. Liczba zgłoszeń rosła z roku na rok: 423 w 2020 roku, a już 8804 w roku 2025. W tym samym roku doszło do 341 kolizji drogowych z udziałem dzików oraz 121 ataków na ludzi – to nie pojedyncze incydenty, tylko regularne zdarzenia rozłożone na cały rok.
To właśnie te dwie dzielnice – obok Bielan – generują najwięcej zgłoszeń w całym mieście. Dyrektor Lasów Miejskich Karol Podgórski wskazywał, że w 2025 roku w samym Wawrze zredukowano 177 dzików, a na Białołęce 162 – to najwyższe liczby spośród wszystkich dzielnic stolicy. Sąsiedztwo dużych kompleksów leśnych i wciąż rozwijających się osiedli, gdzie nowa zabudowa graniczy bezpośrednio z lasem, sprawia, że zwierzęta swobodnie przemieszczają się między terenem zielonym a ulicami.
Mieszkańcy tych rejonów radzą sobie, jak mogą. Na wiatach śmietnikowych pojawiają się odręczne kartki z prośbą do służb miejskich o odbiór odpadów bezpośrednio z altany, a nie zza jej ścian – to reakcja na noce, kiedy dziki rozrywają worki zostawione dzień przed odbiorem i zostawiają po sobie śmieci rozniesione po całej ulicy. Od lutego na Białołęce pracują dodatkowi łowczy, a w terenie pojawiły się nowe stanowiska do odławiania zwierząt – miasto przyznaje więc wprost, że dotychczasowe siły były niewystarczajace.

Dzik grasujący przy śmieciach. | Fot. Warszawa w Pigułce
Aktualne działania opierają się na decyzji nr 103/OS/2026 z 20 marca 2026 roku, wydanej na podstawie Prawa łowieckiego. Dokument dopuszcza odłów do 400 dzików – z terminem do 31 marca 2027 roku – oraz odstrzał redukcyjny do 100 dzików, ważny do końca 2026 roku. W praktyce liczby te realizowane są znacznie ostrożniej, niż limity by sugerowały – między 1 stycznia a 14 kwietnia 2026 roku przeprowadzono 1546 interwencji, z czego odłów z uśmierceniem zastosowano w zaledwie 37 przypadkach, redukując populację o łącznie 124 zwierzęta.
Procedura zawsze zaczyna się od próby przepłoszenia zwierzęcia, zwłaszcza gdy w pobliżu jest teren zielony, do którego może uciec. Dopiero gdy to niemożliwe – na przykład przy ruchliwej drodze, gdzie płoszenie mogłoby spowodować wypadek – w grę wchodzi odłów, zawsze w obecności policji lub straży miejskiej. Miasto podkreśla, że to rozwiązanie ostateczne, po które sięga się rzadko w porównaniu z ogólną liczbą zgłoszeń.
To pytanie, które najczęściej pada od mieszkańców, i odpowiedź jest prawna, nie logistyczna. Do 2018 roku Warszawa faktycznie stosowała odłów z przenoszeniem zwierząt poza miasto, ale ta metoda została zablokowana przez przepisy związane z afrykańskim pomorem świń (ASF). Stolica leży w obszarze objętym unijnymi ograniczeniami, które zakazują przemieszczania dzików – to reguła obowiązująca wszystkie kraje Unii, również te bez ASF, właśnie po to, żeby wirus się nie rozprzestrzeniał. Innymi słowy, nawet gdyby miasto chciało wrócić do starej metody, nie ma do tego prawa.
Prezydent Warszawy powołał w tym roku Zespół ds. dzikich zwierząt, którego pierwsze posiedzenie odbyło się 25 maja 2026 roku. W jego składzie znaleźli się naukowcy i praktycy – przedstawiciele Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Kampinoskiego Parku Narodowego, Instytutu Badawczego Leśnictwa i Polskiej Akademii Nauk, obok radnych, urzędników i przedstawicieli służb porządkowych i łowieckich. Zadaniem zespołu ma być wypracowanie rekomendacji opartych na danych naukowych, a nie tylko na doraźnych interwencjach – dotychczasowe metody odstraszające, jak środki zapachowe czy odstraszacze hukowe, okazały się w warunkach miejskich mało skuteczne albo trudne do wdrożenia na szeroką skalę.

Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce