
Spis treści
Czy można sobie wyobrazić Warszawę bez Wedlowskiej czekolady? Od niemal 175 lat w naszym mieście powstają słodkie kostki znaczone charakterystyczną sygnaturą - E.Wedel. Łyk kakaowego napoju w firmowej cukierni to dla tysięcy turystów ze świata obowiązkowy punkt wycieczki w stolicy Polski.
To najsłodszy adres w Warszawie. Tu czekolada jest na wyciągnięcie ręki
Dzień Czekolady jest w Polsce obchodzony 7 lipca, ale tak naprawdę każdy dzień jest dobry, by odwiedzić Muzeum Fabrykę Czekolady E.Wedel. Zasmakujcie tutaj nie tylko czekolady, ale także poznacie hist...
Preludium - czekoladowe imperium Karola
Jak to wszystko się zaczęło? Ojciec warszawskiej fabryki, doświadczony niemiecki cukiernik Karl Wedel przybył nad Wisłę w 1845 roku. Swoją wielką karierę zaczął w cukierni Grohnerta na Piwnej. Na swoje Karol, jak powszechnie go tu nazywano, wybił się pięć lat później, gdy przy Miodowej 12 otworzył swój własny lokal połączony z warsztatem produkcyjnym. Była to jednak "niepodległość" pozorna, gdyż Wedel... sprzedał go szwagrowi, a następnie go wydzierżawił.
Można by sądzić, że mistrz słodkości nie miał wielkiej głowy do interesów, ale kolejne lata zadały temu kłam. W 1854 w warsztacie stanęła francuska maszyna parowa do wyrobu czekolady w tabliczkach. Pierwszymi rynkowymi przebojami Wedla były jednak karmelki i czekolada do picia, która po dzień dzisiejszy pozostaje perłą w koronie wedlowskiego imperium. Ponadto w ofercie firma miała m.in. marcepan, miętówki, owoce w cukrze - była ona właściwie nie mniej bogata niż współczesna.
Wedlowskie produkty w latach 30. XX wieku. domena publiczna / Wikimedia Commons Dynamiczny rozwój fabryki zmusił rodzinę Wedlów do przeniesienia zakładu na ulicę Szpitalną . Za zarobione "na słodko" pieniądze pan Karol kupił kamienicę przy Wielkiej, którą zamienił później na tę mieszczącą się bliżej produkcji, pod adresem Szpitalna 8 - do dziś znanej jako kamienica Wedla.
Tu wymyślono słynne "Ptasie mleczko". Willa rodziny Wedlów pod Warszawą. Tak wygląda
Świdermajery to budowle, którymi coraz częściej interesują się mieszkańcy Warszawy i okolic. Wszystko za sprawą ich wyjątkowej architektury oraz arcyciekawych historii. Jedna z nich dotyczy drewnianeg...
Wielkie dzieło Jana i Emila
Historia fabryki nabrała nowego rozpędu, kiedy w 1872 za jej sterami stanął syn Karola, Emil Albert Fryderyk - to jego oznacza inicjał E. w znanej wszystkim nazwie firmy. Charakterystyczny znak towarowy E.Wedel zdobi jej produkty od lat 90. XIX wieku.
Emil Wedel na portrecie pędzla Stanisława Lentza. domena publiczna / Wikimedia Commons Emil, który uległ polonizacji i uważał się za Polaka, doczekał jeszcze odzyskania przez swoją przybraną ojczyznę niepodległości - kierował przedsiębiorstwem do śmierci w 1919. W wolnej Polsce, niezmiennie pozostając w rękach rodziny Wedlów , rozkwitało ono dalej. Od 1932 nosiło nazwę Fabryka Czekolad E.Wedel, Spółka Akcyjna. Na początku lat 30. w Kamionku, przy ulicy Zamoyskiego , dyrektor Jan Wedel zbudował nowy, duży zakład produkcyjny, który zainaugurował pracę w 1936. Powstawały sklepy firmowe Wedla - w samej Warszawie było ich osiem (na czele ze słynnym tzw. Staroświeckim na Szpitalnej), na terenie Polski 30. W całej firmie w 1938 pracowało 1350 osób .
Nawet II wojna światowa nie złamała słynnej już na cały świat fabryki. Poza okresem wrzesień-październik 1944, produkcja ani na chwilę nie ustała. Udało się to osiągnąć dzięki sporym zapasom ziarna kakaowca zgromadzonym na miejscu. We wrześniu 1944 wycofujący się z Warszawy Niemcy usiłowali zniszczyć zakład, ale poza rozgrabieniem i zniszczeniem części sprzętu, obiekt na Zamoyskiego przetrwał. Pracownicy Wedla samorzutnie wrócili na stanowiska. W sierpniu 1945 w fabryce pracowało 450 osób.
Zakłady na Zamoyskiego niedługo po II wojnie światowej. Narodowe Archiwum Cyfrowe Dawniej E.Wedel w Polsce Ludowej
Była to już jednak zupełnie inna Polska. Pod dyktando Związku Sowieckiego zainstalował się w niej nowy reżim. Symbolem zmian było zwolnienie z pracy Jana Wedla.
Jan Wedel. domena publiczna / Wikimedia Commons Nowe komunistyczne władze nie tolerowały burżuazyjnej własności prywatnej, szczególnie tak dużych zakładów produkcyjnych. Firma E.Wedel taka, jaką znano dotychczas nie mogła dalej istnieć w nowym ustroju gospodarczym. Z drugiej strony, nawet komuniści nie byli tak szaleni, żeby zabrać ludowi czekoladę... Słynne na cały kraj i Europę zakłady przy Zamoyskiego zatem upaństwowiono , co stało się w 1949 roku.
Ręczne pakowanie karmelków - Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego: zakłady „Wedel” w 1949 roku. Narodowe Archiwum Cyfrowe Należało oczywiście zmienić przy tej okazji nazwę, upamiętniającą kapitalistę, w dodatku etnicznego Niemca! Zdecydowano się na Zakłady 22 Lipca - tego dnia Polska Ludowa celebrowała swoje najważniejsze święto państwowe. Nowe miano przedsiębiorstwo nosiło od 1951 . Siła przyzwyczajenia ludności była jednak tak duża, że nazwa E.Wedel nie zniknęła z opakowań słodyczy. Podpisywano je w charakterystyczny sposób: Zakład 22 Lipca, dawniej E. Wedel.
Dom Wedla. Historyczna kamienica, która przypomina statek. Powstała jeszcze przed wojną
Moda na architekturę opartą o zasady Le Corbusiera dotarła też do Warszawy. Przykładem jest Dom Wedla wybudowany dla właściciela fabryki czekolady.
Nikt nie nazywał warszawskiej czekolady inaczej, jak Wedlowską. Przebywający na emigracji Jan Wedel zaskarżył nawet w Trybunale Handlowym w Hadze władze PRL za bezprawne używanie marki zawierającej jego nazwisko. Proces wygrał i otrzymał odszkodowanie! Pan Jan zmarł w 1960 roku.
Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego: zakłady „Wedel” w 1949 roku. Robotnice nadal używają wyposażenia ze starym znakiem towarowym. Narodowe Archiwum Cyfrowe Warszawa czekoladą stała
W okresie PRL w kraju istniały też inne słynne zakłady cukiernicze - Wawel w Krakowie, Goplana w Poznaniu, Kaliszanka w Kaliszu, Jutrzenka w Bydgoszczy, Kopernik w Toruniu czy Dąbrówka w Sulechowie. Ten warszawski był jednak zawsze numerem jeden.
Półka sklepowa w 1948 roku. Doskonale widoczne produkty Wedla. Narodowe Archiwum Cyfrowe Tylko ciepłe wspomnienia budzą dziś takie ówczesne produkty z Zamoyskiego:
Ptasie Mleczko,
Czekolada Wyborowa "Jedyna",
Czekolada "Stołeczna",
Czekolada pełnomleczna "Zamkowa",
Czekolada mleczna "Łazienkowska",
Czekolada mleczna "Amatorska",
Czekolada nadziewana "Hobby",
Czekolada "Mocca",
Czekolada Nadziewana "Ballada", "Etiuda", "Serenada" i "Sonata",
Czekolada Nadziewana "Saudyjska",
Czekolada Nadziewana "Preludium",
Czekolada "Rival",
Czekolada "Coctailowa",
"Torcik Waflowy",
Baton czekoladowy "Czaruś", "Antek", "Alinka",
Baton "Szkolny",
Baryłki czekoladowe z likworem,
Wafle "Kostka mleczna",
i wiele innych. Wyroby 22 Lipca, dawniej E.Wedel eksportowano do 30 krajów świata, w tym do Afryki i na Bliski Wschód.
22 lipca, czyli najważniejszy dzień w PRL. Otwierano wtedy wielkie inwestycje
Mosty, drogi czy dworce. W PRL, komunistyczna władza dbała, aby inwestycje otwierano z wielką pompą. Czekano na konkretny dzień – 22 lipca – zapraszano partyjną wierchuszkę, z szefem PZPR na czele, pr...
Produkty zakładów przy Zamoyskiego, rok 1956. Narodowe Archiwum Cyfrowe Czekoladowa encyklopedia wyprzedziła swoją epokę
Okresem szczególnej prosperity warszawskiego zakładu były gierkowskie lata 70., kiedy fabrykę unowocześniono o niemiecki i włoski sprzęt. To właśnie wtedy pojawiła się kultowa seria czekolad nadziewanych " Hobby" , których opakowania ilustrowały piękne rysunki pojazdów (samolotów, samochodów, lokomotyw i statków) autorstwa Bohdana Wróblewskiego , noszące zbiorczą, jakże apetyczną nazwę Czekoladowa Encyklopedia Komunikacji Światowej. Oszałamia nawet dziś liczba dostępnych wariantów - 360 ! Po zebraniu 180 kuponów i wysłaniu na adres firmy można było otrzymać specjalny album do wklejania ilustracji.
Wśród dzieci zapanował prawdziwy szał na kolekcjonowanie czekoladowej encyklopedii. Można powiedzieć, że warszawski Wedel wyprzedził epokę żetonów tazo z chipsów, naklejek z Pokemonami i tego typu gadżetów. Dyrekcja zakładów poszła za ciosem i kontynuowała Hobby nie mniej popularną serią " Kolekcjoner" . Na opakowaniach widniały "seriale ilustracji z różnych dziedzin historii materialnej naszej cywilizacji oraz zoologii i botaniki".
Stryjeńska w Domu Wedla zalśni nowym blaskiem. Trwa restauracja bezcennego malowidła
Słynna historyczna kamienica przy ul. Puławskiej 28 jest dziełem sztuki sama w sobie, ale wewnątrz skrywa jeszcze wiele skarbów. Jednym z nich jest niesamowite malowidło ścienne „Taniec góralski” pędz...
Towarzyszki, poczęstujecie? I sekretarz KC PZPR Edward Gierek z wizytą w zakładach 22 Lipca, 1972 rok. domena publiczna / Wikimedia Commons I w kryzysie nie damy się
Kres czekoladowemu zbieractwu położyło nadejście kryzysu lat 80., który dotknął wszystkich gałęzi polskiej gospodarki. W Polsce nagle zabrakło wszystkiego, w tym papieru i kakao . Zamiast urokliwych ilustracji pojazdów na opakowaniach pojawił się złowieszczy napis "ETYKIETA ZASTĘPCZA" . Na sklepowych półkach znalazły się ponadto niezbyt smaczne erzace czekolady, która (według współczesnych standardów) powinna zawierać co najmniej 35% suchej masy kakaowej. Wynalazki epoki Jaruzelskiego liczyły tej masy ledwie kilkanaście procent. Z kolei tłuszcz kakaowy zastąpiono w nich innymi tłuszczami roślinnymi, na przykład rzepakowym. Tak powstały niesławne wyroby czekoladopodobne - "Chrupka", "Kaja", "Balbina" czy "Dyzio". Tabliczki czekoladowe stały się "tabliczkami deserowymi" lub "tabliczkami nadziewanymi" . Śmiech przez łzy budził umieszczany na opakowaniach propagandowy napis: "I w kryzysie nie damy się".
Kłopoty fabryki trwały przez całe lata 80. Wraz z upadkiem reżimu komunistycznego została ona szybko sprywatyzowana. W nowych rynkowych realiach zakłady na Zamoyskiego i marka E.Wedel kilkukrotnie zmieniały właścicieli. Od 2010 należą do japońsko-koreańskiego koncernu Lotte Group , a operująca w Polsce spółka nosi nazwę Lotte Wedel. To już jednak zupełnie inna historia.
Nie muszą wyglądać idealnie, by dobrze smakować. Wedel rusza z ciekawą inicjatywą
Firma E. Wedel przekonuje, że słodycze wcale nie muszą być perfekcyjne, by smakować wyśmienicie. Muzeum Fabryka Czekolady E.Wedel rusza z inicjatywą „Daj im szansę”, umożliwiając odwiedzającym zakup s...
Muzeum Fabryka Czekolady E.Wedel na Kamionku
Jeśli zainteresowały Was burzliwe dzieje zakładów Wedla, koniecznie odwiedźcie Muzeum Fabrykę Czekolady E.Wedel. Mieści się ono przy alei Emila Wedla 5, nad jeziorem Kamionkowskim, a jego budynek sam wygląda jak czekoladowa tabliczka. Ukazuje zarówno historię warszawskiej czekolady, jak i jej współczesność. To niewątpliwie najsłodsze muzeum w Warszawie!
Źródło: Warszawa Nasze Miasto