
Podczas prac przy budynku galerii handlowej Small Park w Bochni doszło do usunięcia gniazda z młodymi gołębiami.
– Następnie gniazdo wraz z żywymi pisklętami zostało umieszczone w zamkniętym kartonie i porzucone na terenie Kopalni Soli Bochnia, za zbiornikiem solankowym – w miejscu, gdzie praktycznie nikt nie przebywa. Wszystko wydarzyło się podczas ekstremalnych upałów. Gdyby przypadkowa osoba nie odnalazła kartonu, ptaki najprawdopodobniej czekałaby powolna śmierć z przegrzania, odwodnienia lub głodu – relacjonuje Ireneusz Cichy z Bochni.
Porzucony karton z pisklętami leżał na terenie kopalni
Karton z pisklętami ujawniła 1 lipca pani Katarzyna, pracownica Kopalni Soli Bochnia. Z jej ustaleń wynika, że pudło z pisklętami zostało porzucone 29 czerwca, gdy były największe upały sięgające niemal 40 stopni Celsjusza.
– Pracownik pompujący solankę usłyszał piszczące ptaszki i wtedy poszłam sprawdzić – relacjonuje. Kobieta zabrała karton z pisklakami do klimatyzowanego pomieszczenia. Młode gołębie zostały przekazane do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt w Krakowie.
Kobieta zgłosiła sprawę na policję, choć początkowo nie zamierzała tego robić, obawiając się niewykrycia sprawcy. – Ale jak rozejrzałam się i zobaczyłam wszędzie mnóstwo kamer, stwierdziła, że sprawca będzie widoczny jak na dłoni i nie zostawię tak tego. Nikt nie musi lubić gołębi, ale skazanie małych ptaszków żeby się ugotowały w kartonie jest okrucieństwem. Wystarczyło wezwać straż miejską, odwieźć je do azylu, albo poczekać 2-3 tygodnie, aby pisklęta się usamodzielniły – nie kryje oburzenia kobieta.
– Mam nadzieję, że będą z tego tytułu jakieś konsekwencje. Było to działanie intencjonalne i z premedytacją i nie powinno być żadnej taryfy ulgowej. Powinna być to być nauczką na przyszłość, że tak się nie robi. Ta planeta nie jest tylko nasza, ale jest też ich, ptaków – podsumowuje pani Katarzyna. Czy doszło do znęcania się nad zwierzętami?
Daniel Bułatowicz, oficer prasowy policji w Bochni, potwierdza, że sprawa jest przedmiotem pracy policjantów bocheńskiej komendy. Zabezpieczono dokumentację fotograficzną oraz nagrania monitoringu, które mają pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzenia.
– Prowadzone są dalsze działania ukierunkowane na temat znęcania się nad zwierzętami – powiedział nam Daniel Bułatowicz.
Sprawa została zgłoszona również do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
– Dzikie ptaki oraz ich gniazda znajdują się pod ochroną prawną. Usuwanie czynnych gniazd z pisklętami bez wymaganych zezwoleń może stanowić naruszenie przepisów ustawy o ochronie przyrody oraz przepisów wykonawczych dotyczących ochrony gatunkowej zwierząt – przypomina Ireneusz Cichy.
– Żadna inwestycja, remont czy montaż zabezpieczeń przeciw ptakom nie zwalnia z obowiązku przestrzegania prawa. W przypadku stwierdzenia czynnych gniazd prace powinny zostać odpowiednio zaplanowane lub prowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami i – jeśli jest to wymagane – po uzyskaniu stosownych zezwoleń.
Przedstawiciela Small Park Bochnia poprosiliśmy o odniesienie się do sytuacji. Jak na razie nie uzyskaliśmy żadnego stanowiska.
Źródło: Bochnia Nasze Miasto