
Listy z Auschwitz Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego podkreśla, że „handluje wesołą historią”. Materiały, które trafiły w jego ręce, są smutne i trudne. Streszczają walkę o każdy dzień – nie tylko swojego – życia. W Auschwitz, Majdanku, Gross Rosen. Syn Marka Trybulski
Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Pięć tysięcy złotych – tyle wnuczka Jana Nowaka, więźnia obozów koncentracyjnych, dostała za dokumenty, które są cichymi świadkami jego życia. Krakowski antykwariusz przekazuje je muzeom.
Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego podkreśla, że „handluje wesołą historią”. Materiały, które trafiły w jego ręce, są smutne i trudne. Streszczają walkę o każdy dzień – nie tylko swojego – życia. W Auschwitz, Majdanku, Gross Rosen.
Syn Marka Trybulskiego, widząc reakcję ojca na dokumenty i listy pisane z obozów, a także wysyłane do więźnia, stwierdził, że „zmiotło go z planszy”.
Wrażenie, które powoduje drżenie i pocenie się rąk, robi nie tylko ich treść. Niespotykana jest liczba. Ponad 90, w tym ok. 70 z czasów pobytu Jana Nowaka w KL Auschwitz.
– To jest unikat na skalę światową. Miałem ofertę kupna za 200 tys. zł, ale nie mogę na tym zarabiać. Od razu postanowiłem, że przekażę je do muzeów – mówi Marek Trybulski.
11 lipca pojechał z pierwszą partią dokumentów do Muzeum Auschwitz. Darowiznę otrzyma także Państwowe Muzeum na Majdanku.

Marek Trybulski z listami więźnia Jana Nowaka
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Kilka tygodni temu z Niemiec do Krakowa przyjechała wnuczka Jana Nowaka. Zapytała antykwariusza, czy chciałby kupić dokumenty, które znalazła na strychu. Dostała za nie 5 tys. zł. Niewykluczone, że zbiór cichych świadków trudnej historii jeszcze się powiększy.
Listy były pisane po niemiecku i polsku (gdy było to już dozwolone). Docierały i wychodziły z mieszkania przy ul. Krakowskiej 39/6. Jan Nowak korespondował z matką i siostrami.
Szczególne wrażenia robią dwa listy: z okazji imienin i świąt. Do pierwszego matka więźnia dokleiła nitkę z kwiatkiem, którego fragment do dziś się zachował. Na drugim uwagę zwracają odręcznie narysowane symbole Bożego Narodzenia i informacja o dołączonym opłatku.

Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Z wielu znaczków zimnym wzrokiem spogląda na nas Adolf Hitler. Z niektórych listów znaczki usunęli poszukujący grypsów cenzorzy. Stawiali też na nich duże stemple potwierdzające, że korespondencja przeszła przez ich ręce.
Jeden z listów ma pieczołowicie powycinane fragmenty. To też robota cenzorów.

Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
W zbiorze, który kupił Marek Trybulski, są potwierdzenia otrzymania paczek i informacje, co może się w nich znaleźć. Np. 1-1,5 kg chleba, trzy jajka na twardo, 10 dag cukru.
Jan Nowak starał się o zwolnienie z obozów. Wypisywał druki, jego wniosek trafił nawet do Heinricha Himmlera, nazywanego prawą ręką Adolfa Hitlera. Nic nie wskórał, choć w Majdanku mógł liczyć na nieco lepsze traktowanie za uratowanie życia esesmanowi.
Jan Nowak urodził się w 1908 roku, był lekarzem pediatrą. W maju 1941 roku został aresztowany przez Niemców i po krótkim pobycie w więzieniu na ul. Montelupich trafił do Auschwitz. Otrzymał tam numer 17380. Pracował w więźniarskim szpitalu w bloku nr 20.

Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
W lutym 1942 przeniesiono go do Majdanka. Jako jeden z więźniów funkcyjnych dostał nr 19 i współtworzył grupę medyczną. Uratowanie życia zawdzięczał mu m.in. prof. Mieczysław Michałowicz, twórca polskiej pediatrii.
W 1944 roku Jan Nowak został przewieziony do Gross Rosen. Wyzwolenia doczekał w ostatnim dniu wojny w Leitmeritz na terenie dzisiejszych Czech.
Zmarł w 1966 roku.
Źródło: LoveKraków.pl