RAK
    Wyrok po śmiertelnym pobiciu piłkarza. Sprawcy za trzy lata wyjdą na wolność

    Wyrok po śmiertelnym pobiciu piłkarza. Sprawcy za trzy lata wyjdą na wolność

    3204 odsłon
    Wyrok po śmiertelnym pobiciu piłkarza. Sprawcy za trzy lata wyjdą na wolność

    Sąd Rejonowy w Sosnowcu ogłosił wyrok w sprawie śmiertelnego pobicia Marcina Mizi, byłego piłkarza m.in. Spójni Landek i MRKS-u Czechowice-Dziedzice. Sprawcy brutalnego pobicia trafią do zakładu poprawczego, w którym będą przebywać do ukończenia 21. roku życia. Teraz mają po 18 lat. Do tragedii dos

    Sąd Rejonowy w Sosnowcu ogłosił wyrok w sprawie śmiertelnego pobicia Marcina Mizi, byłego piłkarza m.in. Spójni Landek i MRKS-u Czechowice-Dziedzice. Sprawcy  brutalnego pobicia trafią do zakładu poprawczego, w którym będą przebywać do ukończenia 21. roku życia. Teraz mają po 18 lat.

    Do tragedii doszło dwa lata temu, 9 czerwca 2024 roku, podczas imprezy z okazji Dni Sosnowca. Marcin Mizia, 28-letni funkcjonariusz Służby Więziennej w Jastrzębiu-Zdroju, a także piłkarz Spójni Landek, przyjechał do Sosnowca z narzeczoną na koncert. W pewnym momencie Mizia stanął w obronie zaatakowanego przez grupkę młodocianych agresorów 14-latka. Wówczas 16-letni bandyci skierowali swoją agresję w jego stronę – zadawali mu ciosy pięściami, kopali po całym ciele, w tym po głowie. Mężczyzna doznał ciężkich obrażeń, zmarł w szpitalu.

    W czwartek 9 lipca sąd w Sosnowcu ogłosił wyrok. Trzej sprawcy śmiertelnego pobicia, którzy byli wówczas pod wpływem alkoholu i anabolików, trafią do zakładu poprawczego. Będą tam przebywać najwyżej do ukończenia 21. roku życia. Dziś mają po 18 lat. Wyrok jest nieprawomocny. Obecnie skazani przebywają w schronisku dla nieletnich. Do poprawczaka trafią po uprawomocnieniu się wyroku.

    Cytowani przez “Fakt” rodzice Marcina Mizi nie kryli rozgoryczenia. – To jest niesprawiedliwe dla naszego dziecka. Oni po 21. roku życia będą mogli zacząć normalne życie, nam dziecka już nikt nie wróci. To jest kpina — mówił dziennikarzom ojciec Marcina. Rzecz w tym, że czyn zakwalifikowano jako pobicie ze skutkiem śmiertelnym, a nie zabójstwo. Dlatego nieletni sprawcy nie mogli odpowiadać przed sądem jak dorośli.

    Rodzice zwracali też uwagę, że skazani nie wykazali żadnej skruchy. – Nie było żadnych przeprosin, kompletnie nic. My na tych rozprawach czuliśmy się tak, jakbyśmy byli winni temu wszystkiemu, że nasze dziecko nie żyje — mówiła “Faktowi” mama Marcina Mizi.

    Rodzina domagała się też zadośćuczynienia finansowego – po 20 tys. zł od każdego ze sprawców. Miała to być symboliczna forma rekompensaty za doznaną krzywdę. Jednak sąd oddalił ten wniosek.


    Źródło: Beskidzka24 / Kronika Beskidzka

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?