
Fot. Natalia Feluś
Do zdarzenia doszło na drodze krajowej nr 52, łączącej Kraków z Wadowicami i Bielskiem-Białą. Przez kilka godzin trasa była całkowicie zablokowana. Po usunięciu ciężarówki i zabezpieczeniu miejsca ruch samochodowy został przywrócony.
Do odwołania wstrzymany pozostaje natomiast ruch pociągów na trasie Kraków–Bielsko-Biała. POLREGIO uruchomiło zastępczą komunikację autobusową na odcinku objętym utrudnieniami. Inspektorzy sprawdzają, czy doszło do uszkodzenia elementów konstrukcyjnych wiaduktu.
Po poprzednim podobnym zdarzeniu udało się przywrócić obiekt do użytkowania w ciągu czterech dni. Jeżeli tym razem nie doszło do uszkodzeń konstrukcyjnych, których nie da się usunąć, postaramy się przywrócić ruch kolejowy jeszcze w tym tygodniu. W piątek powinniśmy już wiedzieć, jakie prace trzeba wykonać, aby obiekt ponownie mógł być użytkowany – wyjaśnia Andrzej Macałka, wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego.
Pod wiaduktem obowiązuje ograniczenie wysokości do 3,5 metra. Informujące o nim znaki ustawiono już kilkadziesiąt kilometrów wcześniej – zarówno od strony Zakopianki, jak i Bielska-Białej. Bezpośrednio przed obiektem znajdują się także specjalne bramownice ostrzegawcze.
Kierowca ciężarówki przekonywał w rozmowie z Radiem Kraków, że przejechał pod wygiętymi do góry bramownicami i dlatego uznał, że jego pojazd zmieści się również pod wiaduktem. Według jego relacji jedna z przewożonych płyt wystawała około dziesięciu centymetrów ponad pozostałe i to ona uderzyła w konstrukcję.
Wiadukt w Kleczy Dolnej jest prawdopodobnie najczęściej uszkadzanym obiektem tego typu w Małopolsce. Mimo dodatkowego oznakowania kierowcy zbyt wysokich pojazdów regularnie próbują pod nim przejechać. Zamontowane przed wiaduktem bramownice są niszczone tak często, że drogowcy muszą je wymieniać średnio co trzy miesiące.
Źródło: Radio Kraków