
Spółka znana z produkcji kabli i światłowodów deklaruje, że nie chce wchodzić w buty dewelopera . Zależy jej natomiast na możliwości sprzedaży tego terenu i realizacji tam spójnego projektu urbanistycznego. Zdaniem wnioskodawcy „Przyjazny Bieżanów” spełnia te kryteria. Paweł Koperski z Q3D Group, p
Wizualizacje projektu "Przyjazny Bieżanów"
„Przyjazny Bieżanów” to projekt Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego dla 65 hektarów należących do Tele-Foniki. O ile projektanci przekonują, że to pomysł wyjątkowy i dopracowany, o tyle radni kwitują, że już na starcie nie ma on szans. Dlaczego?
Spółka znana z produkcji kabli i światłowodów deklaruje, że nie chce wchodzić w buty dewelopera. Zależy jej natomiast na możliwości sprzedaży tego terenu i realizacji tam spójnego projektu urbanistycznego.
Zdaniem wnioskodawcy „Przyjazny Bieżanów” spełnia te kryteria. Paweł Koperski z Q3D Group, pracowni projektowej, próbował przekonywać radnych, aby dali szansę tej idei i zagłosowali, pomimo negatywnej opinii komisji głównej, za dalszym procedowaniem wniosku.
– To kluczowy moment na kształtowanie tej części miasta. Podejmując decyzję w sprawie ZPI „Przyjazny Bieżanów”, nie decydujecie o tym, co będzie tam za rok czy dwa lata. To wizja urbanistyczna rozpisana na przynajmniej 20 lat – przekonywał Koperski.
Jak dodał, nie jest to doraźna próba zapełnienia wolnej przestrzeni, tylko projekt z myślą o przyszłych pokoleniach.
– Celem jest wykreowanie dokumentu planistycznego o najwyższym standardzie urbanistycznym i społecznym – mówił.
Koperski przypomniał historię tego terenu. Wspomniał o rozbieżnościach między tym, co jest zapisane w planie miejscowym z 2012 roku, gdzie teren został przeznaczony pod przemysł, a studium z 2014 roku wskazującym na funkcję mieszkaniową.
Z uwagi na te przeszkody właściciel szuka szansy właśnie w ZPI. I to po raz drugi. Pierwsza wersja została wycofana ze względu na niezgodność zapisów z powstającym dla terenów Rybitw i Płaszowa masterplanem. W obecnej wersji autorzy deklarują już, że jest ona zgodna z założeniami tamtego projektu.
Projekt zakłada, że w strefie, gdzie dopuszczona będzie tylko funkcja mieszkaniowa, wysokość budynków wyniesie maksymalnie 57 metrów. Natomiast w części mieszkalno-usługowej mowa już o 250 metrach. Z wyliczeń projektantów wynika, że mogłoby zamieszkać tam około 40 tysięcy osób, z czego 27 tysięcy to ludzie w wieku produkcyjnym.
Inwestycją uzupełniającą ma być oddanie miastu 18 hektarów terenu pod funkcje publiczne. Z tego 12 hektarów zostanie przeznaczonych pod park i rekreację, a sześć pod drogi publiczne i torowisko.
Według Koperskiego to szansa na realizację projektu, który w innym miejscu Krakowa nie miałby szans na powstanie. Pojawiły się jednak pewne problemy. Przedstawiciel Tele-Foniki narzekał na brak rozmów z przedstawicielami władz miasta.
Radny Łukasz Maślona (Kraków dla Mieszkańców) wyjaśnił, że spółka sama sobie zrobiła krzywdę, ustalając wskaźniki zieleni i miejsc parkingowych na bardzo niskim poziomie. – Mamy pewien pułap wskaźnika terenów biologicznie czynnych, którego nie osiągnęliście. Tak samo z miejscami parkingowymi – zaproponowaliście je na poziomie dla centrum Krakowa [0,5 i 0,8 - przyp. red.) – tłumaczył.
Wiceprzewodniczący rady miasta nie dał więc nadziei na przyjęcie projektu w obecnej formie. Zaznaczył jednak, że gdy dokumenty zostaną poprawione, znikną przeszkody, by rada miasta mogła się nim zająć nieco bardziej szczegółowo. – Każdego obowiązują te same zasady – podsumował Łukasz Maślona.
Źródło: LoveKraków.pl