
Jak ujawnia Radio Kraków, jego kontrakt powiązany jest z procentem od wysoce wycenionych zabiegów ortopedyczno‑neurochirurgicznych , podczas gdy większość lekarzy w tym samym szpitalu pracuje na etatach za niewiele ponad 13 tys. zł brutto miesięcznie. Rekordzista z Dietla: 2,3 mln zł w rok Z ustal
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Lekarz–rekordzista ze Szpitala Specjalistycznego im. Józefa Dietla w Krakowie zarobił w 2025 roku 2,3 mln zł brutto – najwięcej w całej Małopolsce.
Jak ujawnia Radio Kraków, jego kontrakt powiązany jest z procentem od wysoce wycenionych zabiegów ortopedyczno‑neurochirurgicznych, podczas gdy większość lekarzy w tym samym szpitalu pracuje na etatach za niewiele ponad 13 tys. zł brutto miesięcznie.
Z ustaleń Radia Kraków wynika, że najwyżej wynagradzany lekarz w Małopolsce pracuje w Szpitalu Specjalistycznym im. Józefa Dietla przy ul. Skarbowa w Krakowie. W 2025 roku jego łączne wynagrodzenie sięgnęło 2,3 mln zł brutto, co oznacza średnio ok. 192 tys. zł miesięcznie – kilkanaście razy więcej niż większość lekarzy tej placówki.
Chodzi o specjalistę ortopedii i neurochirurgii zatrudnionego na kontrakcie, rozliczanego nie z godzin, lecz z procentu kosztów procedur operacyjnych, porad ambulatoryjnych oraz usług komercyjnych finansowanych bezpośrednio przez pacjentów.
Według dyrektora szpitala lek. Wojciecha Zaręby lekarz ten podejmuje się najtrudniejszych operacji, często uznawanych gdzie indziej za niemożliwe, a ich powodzenie ma kluczowe znaczenie zarówno dla zdrowia pacjentów, jak i dla wyniku finansowego oddziału.
Materiał Radia Kraków pokazuje jednocześnie przepaść płacową w obrębie tej samej placówki. Poza rekordzistą jest tu jeszcze jeden lekarz anestezjolog na kontrakcie, którego roczne zarobki przekroczyły 1 mln zł brutto.
Tymczasem 87 proc. personelu – w tym wielu lekarzy specjalistów – pracuje na umowach o pracę, z wynagrodzeniem wynikającym z ustawy i nieznacznie przekraczającym minimalną pensję przewidzianą dla tej grupy, czyli ok. 13 tys. zł brutto miesięcznie.
Dyrektor Zaręba tłumaczy, że szpital nie jest w stanie podnieść etatowych pensji, bo w praktyce kredytuje Narodowy Fundusz Zdrowia – nie otrzymał dotąd ok. 12 mln zł za programy lekowe z 2025 r., a tegoroczne nadwykonania we wszystkich zakresach, głównie lekowych, sięgają już blisko 30 mln zł.

Krzysztof Kalinowski
Dyrektor szpitala zwraca uwagę, że różnice w zarobkach są w dużej mierze konsekwencją rozbieżnej wyceny procedur medycznych. Zabiegi ortopedyczne i neurochirurgiczne są – jak mówi – „wyceniane bardzo dobrze”, dzięki czemu oddział od lat generuje dodatni wynik finansowy
Na drugim biegunie są niedoszacowane zakresy, takie jak interna czy rehabilitacja, którym trudno się zbilansować. – U nas, jak i w całej Polsce, oddziały ortopedyczne czy urologiczne zapewniają byt szpitalom. To wymaga przemyślenia i zmian – podkreśla dyrektor w rozmowie z radiem
Profesor Iwona Kowalska‑Bobko, dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, w komentarzu dla Radia Kraków wskazuje, że miesięczne zarobki lekarzy rzędu 200 tys. zł są kombinacją wysokiej taryfikacji części procedur oraz konstrukcji kontraktów B2B.
Wyjaśnia, że przy operacjach ortopedycznych wycenionych na ok. 20 tys. zł lekarz może otrzymywać proporcjonalny udział w tej kwocie – przykładowo wykonanie dziesięciu takich zabiegów w miesiącu przekłada się na ok. 40 tys. zł wynagrodzenia, nie licząc innych świadczeń.
Zdaniem profesor kontrakty dają lekarzom większą swobodę i szansę na bardzo wysokie zarobki, jednocześnie obniżając koszty pracodawcy w porównaniu z klasyczną umową o pracę. Jednak w praktyce wiele umów B2B spełnia kryteria etatu – co, jak zaznacza, powinno być egzekwowane przez Państwową Inspekcję Pracy zgodnie z obowiązującą reformą.
Jak podaje Radio Kraków profesor Kowalska‑Bobko uważa, że umowy kontraktowe nie byłyby złe, gdyby nie prowadziły do patologii finansowania.
Źródło: LoveKraków.pl