
Życie pisało własny scenariusz
Większość zawodów, które wykonywał, nie była efektem starannie zaplanowanej kariery, lecz życiowych okoliczności. Chciał studiować historię, ale zrezygnował z tego kierunku, bo - jak wspomina - w czasach PRL historia była przede wszystkim narzędziem propagandy. Wybrał archeologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, a do historii wrócił dopiero później, już jako badacz i autor doktoratu.
Był górnikiem i hodowcą kwiatów.
Dwa światy PRL
Kozłowski wspomina, że dorastał w domu o silnych tradycjach piłsudczykowskich. W jego otoczeniu nie było osób związanych z komunistyczną partią.
Nie mieliśmy wśród znajomych nikogo z partii. Komuniści stanowili odrębny świat. Dom i oficjalna rzeczywistość PRL były dwoma światami, które się nie przenikały
Przełomem okazał się wyjazd do Anglii w połowie lat 60. Tam po raz pierwszy zetknął się z emigracją niepodległościową i wydawnictwami paryskiej „Kultury”.
Wracając do Polski, zatrzymał się w Maisons-Laffitte i odwiedził Jerzego Giedroycia. "Byłem zafascynowany sposobem myślenia ludzi, których tam poznałem. Poczułem się trochę jak w domu"- wspomina.
Początkowo przywoził pojedyncze książki. Zorganizowany przerzut wydawnictw zaczął się dopiero po wydarzeniach Marca '68, kiedy został wyrzucony ze studiów.
Książki jako broń przeciwko komunizmowi
Za przemyt książek paryskiej „Kultury” został skazany na cztery lata więzienia. Dziś nie ma wątpliwości, że warto było ryzykować:
Toczyła się walka o serca i umysły. Te książki były ważnym orężem w tej walce. Jak dodaje, Jerzy Giedroyc nie działał z politycznego wyrachowania: "Wierzył, że dostarczenie wolnego słowa do Polski jest bardzo ważne i warto dla tego ryzykować".
Kozłowski wspomina też kampanią antysemicką po wydarzeniach Marca '68 - był wtedy zaskoczony plotkami, jakoby miał żydowskie pochodzenie. Dopiero wiele lat później, podczas pracy nad biografią swojego stryja, premiera Leona Kozłowskiego, odkrył, że podobne insynuacje pojawiały się już przed wojną.
Okazało się, że próby przypisywania mojej rodzinie żydowskich korzeni pojawiały się znacznie wcześniej. Dziś brzmi to absurdalnie, ale pokazuje mechanizmy propagandy i uprzedzeń
Ukraina kluczem do bezpieczeństwa Europy
Jednym z najważniejszych tematów badań Macieja Kozłowskiego stały się relacje polsko-ukraińskie. Inspiracją była myśl Jerzego Giedroycia, że niepodległa Polska potrzebuje dobrych relacji z narodami leżącymi między nią a Rosją.
Pracując w Instytucie Hoovera w Stanach Zjednoczonych, sięgnął do źródeł dotyczących wojny polsko-ukraińskiej z lat 1918–1919. Efektem była książka "Między Zbruczem a Sanem".
Pisałem ją jeszcze w czasach komunizmu, gdy mało kto wierzył, że Ukraina będzie kiedyś niepodległa. Napisałem wtedy, że od stosunków polsko-ukraińskich mogą zależeć losy całej Europy. Dziś te słowa brzmią wyjątkowo aktualnie
Ameryka, której już nie poznaje
Były chargé d'affaires ambasady RP w Waszyngtonie przyznaje, że współczesne Stany Zjednoczone bardzo się zmieniły. "To jest całkowicie inna Ameryka. Ameryka, której w dużej mierze nie rozumiem" - mówi.
Dodaje, że ruchy izolacjonistyczne i autorytarne istniały w USA od dawna, jednak po II wojnie światowej wydawało się, że straciły znaczenie:
Dziś nie wiadomo, jak będzie wyglądała Ameryka po Donaldzie Trumpie i czy utrzymają się tendencje odchodzenia od modelu liberalnej demokracji. Kozłowski, który był ambasadorem RP w Tel Awiwie, uważa, że Izrael przeżywa dziś podobny kryzys jak wiele państw Zachodu: "To bardzo głęboki podział między obozem liberalnej demokracji a autorytarnym populizmem".
Jest również krytyczny wobec działań obecnych władz Izraela.
Wartości ważniejsze od poglądów
Na pytanie o relacje z ludźmi odpowiada krótko: najważniejszy jest wspólny system wartości:
Źródło: Radio Kraków