
Mieszkańcy Borzęty i okolicznych miejscowości domagają się natychmiastowych działań w sprawie odoru dochodzącego z Zakładu Utylizacji Odpadów.
Prezes spółki Janusz Szczeciński w oficjalnym oświadczeniu przedstawia przyczyny kryzysu oraz zapowiada budowę hermetycznej hali filtracyjnej.
Wyklucza zamknięcie obiektu ze względu na prognozowany, gwałtowny wzrost opłat za śmieci dla mieszkańców oraz destabilizację systemu gospodarowania odpadami w gminie
Mieszkańcy Borzęty, Polanki, Zawady, Dolnego Przedmieścia, a nawet Drogini od kilku tygodni alarmują o intensywnym zapachu dochodzącym z Zakładu Utylizacji Odpadów. Jak mówią odór staje się nie do zniesienia i nie pozwala żyć.
Doprowadzili do spotkania z przedstawicielami władz miasta i kierownictwem Zakładu Utylizacji Odpadów (ZUO). Podczas dyskusji w magistracie nie brakowało emocji. Ludzie mieszkający w sąsiedztwie składowiska podkreślają, że od kwietnia tego roku smród stał się wyjątkowo intensywny.
Burmistrz przedstawił kilka działań, które mają ograniczyć uciążliwości związane z funkcjonowaniem ZUO. Najważniejszym elementem planu ratunkowego ma być budowa hermetycznej hali nad placem kompostowym. Według zapowiedzi władz szczegółowy harmonogram tej inwestycji ma zostać przedstawiony w lipcu.
Z kolei na stronie ZUO pojawił się w tej sprawie komunikat prezesa spółki Janusza Szczecińskiego.
Według oficjalnego stanowiska kierownictwa ZUO, technologia wdrożona podczas budowy zakładu w 2012 roku zakładała przetwarzanie części frakcji na otwartej przestrzeni. Prezes wyjaśnia, że do emisji zapachów dochodzi podczas przewracania i przesiewania pryzm kompostowych na placu obok kompostowni. Poruszany materiał ulega wtedy natlenieniu, co powoduje wydzielanie się m.in. siarkowodoru i amoniaku.

Według prezesa sytuację pogarszają czynniki atmosferyczne typowe dla okresu wiosenno-letniego. Wysokie temperatury przyspieszają gnicie odpadów organicznych, zanim te jeszcze trafią do zakładu, a proces ten rozpoczyna się już w szczelnie zamkniętych workach i kubłach na posesjach mieszkańców.
Dodatkowo niskie ciśnienie i wysoka wilgotność blokują pionowe ruchy powietrza, powodując powolne przemieszczanie się odoru przy ziemi poza granice instalacji. Prezes spółki wskazuje również na problem braku odpowiedniej, naturalnej strefy buforowej wokół obiektu, którego lokalizacja została ustalona w latach 70. XX wieku.
W trakcie rozmów z mieszkańcami oraz w przesłanych zapytaniach prasowych pojawił się postulat natychmiastowego przekierowania najbardziej uciążliwych materiałów, czyli odpadów biologicznych oraz osadów z oczyszczalni ścieków do innych instalacji w Polsce.

Jak informował burmistrz Jarosław Szlachetka (PiS) oraz władze spółki, podjęto próbę znalezienia podmiotów zewnętrznych, które mogłyby przyjąć te frakcje. Zapytania ofertowe wysłane przez ZUO oraz Miejskie Zakłady Wodociągów i Kanalizacji pozostały jednak bez odpowiedzi.
Na rynku krajowym brakuje obecnie wolnych mocy przerobowych w instalacjach przetwórczych, co uniemożliwia szybki wywóz uciążliwych materiałów poza gminę Myślenice.
Kierownictwo ZUO stanowczo odrzuciło postulaty całkowitego zaprzestania przyjmowania odpadów lub zamknięcia obiektu. W oświadczeniu prezes podkreśla, że wstrzymanie pracy instalacji, która obsługuje obecnie gminy Myślenice, Pcim, Lubień i Tokarnia, doprowadziłoby do destabilizacji systemu zarządzania odpadami.
Przekazanie całości strumienia śmieci do zewnętrznych przedsiębiorstw miałoby generować wysokie koszty transportu i zagospodarowania. Przełożyłoby się to wzrost stawek podatku śmieciowego oraz opłat za kanalizację dla mieszkańców.
Dlatego naszym celem nie jest rezygnacja z funkcjonowania zakładu, lecz jego dalsza modernizacja i rozwój - w taki sposób, aby jak najlepiej pogodzić potrzeby mieszkańćów z koniecznościązapewniania sprawnego systemu gospodarki odpadami - Janusz Szczeciński, prezes ZUO.
"Zagroziłoby to również bezpieczeństwu systemu gosdpodarowania odpadami w naszej gminie i spowodowałoby znaczący wzrost kosztów ponoszonych przez wszystkich mieszkańców. Ponadto dotychczas poniesione koszty na budowę zakładu wraz z kompostownią oraz zakup udziałów w spółce RPGK zostałby zmarnowane.
Dlatego naszym celem nie jest rezygnacja z funkcjonowania zakładu, lecz jego dalsza modernizacja i rozwój - w taki sposób, aby jak najlepiej pogodzić potrzeby mieszkańćów z koniecznościązapewniania sprawnego systemu gospodarki odpadami" - wyjaśnia Janusz Szczeciński.
Jako docelowe rozwiązanie problemu władze ZUO wskazują budowę hermetycznej hali nad placem kompostowym, która zostanie wyposażona w system filtrów powietrza.
Najważniejszym elementem planu ratunkowego ma być budowa hermetycznej hali nad placem kompostowym. Według zapowiedzi prezesa ZUO szczegółowy harmonogram tej inwestycji ma zostać przedstawiony w lipcu.
Koncepcja ta została opracowana pod koniec 2024 roku, lecz inwestycję wstrzymano w roku ubiegłym z przyczyn finansowych, a środki przeznaczono na zabezpieczenie gospodarki odpadami i zakup udziałów w RPGK.
Obecnie spółka wznowiła procedury projektowe i poszukuje źródeł finansowania. Harmonogram prac ma zostać przedstawiony w lipcu.
"Jeszcze pod koniec 2024 r. zleciłem opracowanie koncepcji zabudowania planu kompostowego hermetyczną halą z filtrami. W mojej opinii, taki obiekt powinien powstać od razu podczas budowy zakładu. Mógłby być przyczyną eliminacji problemów odorowych.
(...) Zleciłem opracowanie potrzebnej dokumentacji oraz szukamy źródłe finansowania, ponieważ dalsze procedowanie tej inwestycji jest dla nas priorytetem" - pisze Janusz Szczeciński.
Jeszcze pod koniec 2024 r. zleciłem opracowanie koncepcji zabudowania planu kompostowego hermetyczną halą z filtrami. W mojej opinii, taki obiekt powinien powstać od razu podczas budowy zakładu. Mógłby być przyczyną eliminacji problemów odorowych -Janusz Szczeciński, prezes ZUO.
Do czasu powstania hali zakład stosuje rozwiązania doraźne. Na terenie obiektu działają armatki mgielne rozpylające neutralizatory zapachów. Sukcesywnie zmniejszana jest ilość przyjmowanych odpadów biologicznych, a kwatery składowiska są pokrywane warstwami izolacyjnymi z ziemi i geomembrany.
Prezes spółki Janusz Szczeciński w oficjalnym oświadczeniu przedstawia przyczyny kryzysu oraz zapowiada budowę hermetycznej hali filtracyjnej.
Równolegle trwa warta 130 mln zł modernizacja oczyszczalni ścieków, która docelowo ma umożliwić suszenie osadów na miejscu, co ma ograniczyć ich emisyjność przed transportem do ZUO.
Od września ruszyć ma także zespół ekspercko-społeczny z udziałem mieszkańców i naukowców, mający opracować długofalową strategię dla zakładu. Wcześniej, bo jeszcze w tym miesiącu poznamy harmonogram budowy hermetycznej hali.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie.
Źródło: Miasto-Info.pl (Myślenice)