
Fot. ilustracyjne/Pexels
W marcu doszło do poważnej pomyłki laboratorium badającego wodę. Firma zamieniła próbki pobrane z dwóch miejskich basenów. W efekcie miasto zamknęło nie tę pływalnię, na której wykryto bakterie Legionella. Błąd ujawniono dopiero po kilku dniach, a właściwy obiekt został zamknięty z opóźnieniem.
Całą odpowiedzialność za pomyłkę wzięło na siebie laboratorium, deklarując gotowość do wypłaty ewentualnych odszkodowań osobom, które mogłyby zostać zakażone.
Nie mieliśmy żadnego sygnału, że ktoś zachorował z powodu tej bakterii i przebywania na naszym obiekcie. Było co prawda jedno zgłoszenie dotyczące badań dziecka wykonanych przez rodzica. Sprawa została przekazana laboratorium, które pokryło koszty tych badań. Na dziś nie mamy żadnych sygnałów, że ktoś zaraził się legionellą na naszym obiekcie i to jest najważniejsza wiadomość – mówi dyrektor Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Arkadiusz Marszałek.
Po wykryciu pomyłki miasto rozwiązało umowę z laboratorium. Firma zapłaciła również karę umowną za niewywiązanie się z warunków kontraktu. Tarnowski magistrat nie zdecydował się jednak dochodzić dodatkowego odszkodowania. Jak podkreślają urzędnicy, mimo że sprawa odbiła się szerokim echem w całym kraju, nie przełożyła się na spadek liczby osób korzystających z miejskich pływalni w kolejnych miesiącach.
Źródło: Radio Kraków