
Kolejarze kończą odbudowę odcinka linii kolejowej nr 96 uszkodzonego podczas piątkowego wykolejenia pociągu towarowego. Wszystkie zniszczone podkłady zostały już wymienione, trwają prace przy szynach i uzupełnianiu tłucznia. Jeśli roboty przebiegną zgodnie z planem, ruch pociągów między Nowym Sączem a Krynicą-Zdrojem zostanie wznowiony we wtorek, 21 lipca. Osobną operacją pozostanie wydobycie wagonów z nurtu Popradu.
Jak poinformowały dziś (poniedziałek) służby prasowe PKP Polskie Linie Kolejowe, do godziny 13 ekipy pracujące w rejonie Wierchomli zakończyły wymianę wszystkich uszkodzonych podkładów. Kolejnym etapem jest uzupełnienie warstwy tłucznia oraz wymiana szyn.
Po zakończeniu tych robót na odcinku pojawi się podbijarka, która odpowiednio ustabilizuje i wyreguluje tor. Następnie do pracy przystąpi pociąg sieciowy, aby wyregulować uszkodzoną podczas wypadku sieć trakcyjną.
Prace mają potrwać do nocy z poniedziałku na wtorek. Po ich zakończeniu kolejarze planują przywrócenie ruchu zarówno pociągów pasażerskich, jak i towarowych na trasie Nowy Sącz – Krynica-Zdrój.
Najpierw odbudowa toru, później wagony z Popradu
Wznowienie ruchu nie będzie jednak oznaczało końca całej operacji. W Popradzie nadal znajdują się wagony, które stoczyły się ze skarpy po wykolejeniu składu.
Do ich wydobycia potrzebny jest specjalistyczny dźwig szynowy. Sprzęt będzie mógł dotrzeć na miejsce dopiero po zakończeniu odbudowy torowiska i przygotowaniu bezpiecznych warunków do pracy. Kolejarze rozdzielili więc działania na dwa etapy: najpierw przywrócenie przejezdności linii, a następnie usunięcie wagonów z rzeki.
Kilka godzin wcześniej zgłoszono poszerzenie toru
Do wypadku doszło w piątek, 17 lipca, około godziny 15.35 na szlaku Wierchomla – Piwniczna. Sześć pustych wagonów pociągu towarowego jadącego z Muszyny do Kędzierzyna-Koźla wypadło z torów. Część składu znalazła się w nurcie Popradu. Nikt nie został ranny.
Jak informowaliśmy w sobotę, kilka godzin przed wykolejeniem drezyna pomiarowa zgłosiła poszerzenie toru w dwóch miejscach oraz przekroczenie progu U3, określanego w instrukcjach PLK jako próg działań bezpośrednich. Po kontroli wykonanej przez toromistrza uznano jednak, że nie ma potrzeby wprowadzania ograniczenia prędkości. Około siedmiu godzin później na tym samym szlaku doszło do wypadku.
Okoliczności zdarzenia wyjaśnia Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych.