
Targowisko na placu w rejonie ul. Klikowskiej i PCK funkcjonuje już od ponad 30 lat i potocznie nazywane jest „Małym Burkiem". Mieszkańcy okolicznych osiedli mogą zaopatrzyć się tam w warzywa, owoce, produkty spożywcze, kwiaty, a także środki kosmetyczne czy ubrania.
Dwa miesiące temu handlarzy i ich klientów zaskoczył widok robotników, którzy na samym środku placu targowego zaczęli stawiać wysoki na ponad dwa metry mur, który podzielił „Mały Burek” na dwie części. Jak się okazało, to efekt narastającego w ostatnim czasie konfliktu między dwoma właścicielami całego terenu.
Najemcy, którzy zostali odgrodzeni wysokim betonowym murem od reszty placu, znaleźli się w ciężkiej sytuacji. Przyznają, że po wybudowaniu zapory widoczny jest duży spadek liczby klientów. W niektórych miejscach przejście między murem a zabudową pawilonów handlowych wynosi niewiele ponad metr.
Jeślibym chciała otworzyć drzwi na oścież, to całkowicie zablokowałabym tu przejście - mówi nam jedna z kobiet pracujących na oddzielonej części targowiska. Również klienci narzekają, że po wybudowaniu muru korzystanie z placu targowego jest znacznie utrudnione i podkreślają, że aby dostać się do ogrodzonej części, muszą nadkładać sporo drogi.
Dwa razy dłużej trzeba tu iść. Jak nie było muru, to się tylko zaglądnęło, widać było, jaki towar jest po jednej i po drugiej stronie. A teraz jest jak w „Zemście” Fredry - rozkłada ręce Grażyna Witek, która w środowe (8 lipca) przedpołudnie wybrała się na zakupy na „Mały Burek”. Ostry spór właścicieli terenu
Spór właścicieli terenu, na którym znajduje się targowisko, trwał już od dłuższego czasu o czym przyznaje jedna ze stron konfliktu. Jednak jak przekonują, nie przypuszczali, że zakończy się to budową muru.
"Targ za murkiem" w Tarnowie
Dzierżawcy pawilonów handlowych odgrodzonej części placu targowego zbierali podpisy pod petycją do prezydenta Tarnowa, aby zainterweniował w sprawie wybudowanego muru. Podpisało się pod nią w sumie około 500 osób.
Przedstawiciele tarnowskiego magistratu przekonują jednak, że niewiele mogą w tej sprawie zrobić, ale chcą podjąć się mediacji między zwaśnionymi właścicielami placu.
Źródło: Tarnow Nasze Miasto