RAK
    Niesamowita kariera u burmistrza Kalińskiego. Od robienia zdjęć do ponad 11 tysięcy zł na basenie i zarobki kierowników!

    Niesamowita kariera u burmistrza Kalińskiego. Od robienia zdjęć do ponad 11 tysięcy zł na basenie i zarobki kierowników!

    1207 odsłon
    Niesamowita kariera u burmistrza Kalińskiego. Od robienia zdjęć do ponad 11 tysięcy zł na basenie i zarobki kierowników!

    Od aparatu fotograficznego do dyrektorskiego fotela Najbardziej jaskrawym przykładem tego, jak szybko można zrobić karierę w Wadowicach , jest historia Tomasza Mamcarczyka . Przez długi czas kojarzyli go zapewne wszyscy, którzy śledzą lokalne wydarzenia. Pracując w dziale promocji, a wcześniej dzia

    Od aparatu fotograficznego do dyrektorskiego fotela

    Najbardziej jaskrawym przykładem tego, jak szybko można zrobić karierę w Wadowicach , jest historia Tomasza Mamcarczyka . Przez długi czas kojarzyli go zapewne wszyscy, którzy śledzą lokalne wydarzenia. Pracując w dziale promocji, a wcześniej działając przy lokalnym portalu informacyjnym, odpowiadał przede wszystkim za obsługę medialną – biegał z aparatem, robił zdjęcia burmistrzowi Bartoszowi Kalińskiemu i dbał o wizerunek władzy.

    Prawdopodobnie to właśnie lojalne zaangażowanie w promocję szefa, przyniosło niesamowity efekt. Dawny pracownik od zdjęć zaliczył nagły i potężny awans zawodowy, stając na czele Krytej Pływalni „Delfin”. Dziś zarządza miejskim basenem i inkasuje za to co miesiąc 11 050 zł brutto . Jak widać, w Wadowicach droga od ustawiania kadru do kierowania dużym obiektem sportowym bywa zaskakująco krótka.

    Zresztą to nie jedyna osoba z pionu promocji, która cieszy się zaufaniem burmistrza i świetnymi zarobkami. Szefowa tego wydziału, Małgorzata Targosz-Storch , która razem z Mamcarczykiem mocno wspiera Bartosza Kalińskiego, zarabia jeszcze więcej, bo aż 11 500 zł brutto miesięcznie.

    Ile dokładnie płaci Kaliński? Zobacz pełne zestawienie

    Żeby była pełna jasność, zobaczmy, jak wyglądają całkowite miesięczne zarobki najważniejszych ludzi w otoczeniu burmistrza oraz kierowników i szefów lokalnych jednostek:

    Marker w urzędzie, czyli jak (nie)ukryć pensji

    W całej tej sprawie najbardziej zastanawia jednak coś innego – styl, w jakim urząd próbuje dawkować informacje. Innymi słowy, w oficjalnej umowie o pracę nowego dyrektora basenu, Tomasza Mamcarczyka, ktoś postanowił… zabielić kwotę jego wynagrodzenia zasadniczego . Wyglądało to tak, jakby pensja świeżo upieczonego menedżera miała pozostać tajemnicą.

    Cała ta operacja z białym markerem wyszła jednak wyjątkowo nieporadnie. W innym dokumencie czarno na białym rozpisano wszystko: 8850 zł podstawy plus 2200 zł dodatku funkcyjnego.

    Szczyt absurdu: Ukrywanie czegoś, co i tak jest w 100% jawneCała ta zabawa w cenzurę to jakiś kompletny bezsens i popis czystej amatorszczyzny. Przecież każdy radny miejski w ramach swojego mandatu ma ustawowe prawo wglądu w takie dokumenty i kontroli wydatków. Mało tego – jako dyrektor jednostki budżetowej, pan Mamcarczyk ma przecież prawny obowiązek składać publiczne oświadczenie majątkowe! Oznacza to, że jego zarobki i tak co roku lądują w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP), gdzie każdy mieszkaniec może je prześwietlić kilkoma kliknięciami. Po co więc było to całe ukrywanie i zamazywanie tekstu w umowie, skoro i tak wszystko wyszło na jaw parę kartek dalej, a same dane są z mocy prawa całkowicie jawne? Taka odruchowa chęć schowania przed ludźmi tego, co niewygodne, budzi tylko niesmak i wygląda po prostu mało poważnie.

    W przypadku osób, które kierują publicznymi jednostkami i dostają pensje z pieniędzy podatników, transparentność to norma. Mieszkańcy mają prawo czarno na białym widzieć, ile kosztuje utrzymanie lokalnej władzy i jej zaplecza. Próby chowania tych danych przed ludźmi – zwłaszcza tak kuriozalne – zamiast cokolwiek chronić, wywołują tylko uśmiech zażenowania.

    Zdjęcie: FB Bartosz Kaliński


    Źródło: wrzuc.info

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era