
Rys. Natalia Łacina Bohater reportażu "Leniwiec" Łukasz Łacina od lat choruje na przewlekłą zapalną polineuropatię demielinizacyjną (CIDP). Choroba przyszła nagle. Początkowo lekarze rozpoznali zespół Guillaina-Barré, później kolejne rzuty pozostawiały coraz większe uszkodzenia układu nerwowego. Dz
Rys. Natalia Łacina
Bohater reportażu "Leniwiec" Łukasz Łacina od lat choruje na przewlekłą zapalną polineuropatię demielinizacyjną (CIDP). Choroba przyszła nagle. Początkowo lekarze rozpoznali zespół Guillaina-Barré, później kolejne rzuty pozostawiały coraz większe uszkodzenia układu nerwowego. Dziś porusza jedynie głową i kilkoma palcami. Samodzielne ubranie spodni zajmuje mu ponad dwie godziny, a każda czynność wymaga ogromnego wysiłku i cierpliwości.
Mimo to nie pozwala, by diagnoza definiowała jego życie. Jestem z grupy ludzi żyjących – mówi. – To osoby, które wyszły z domu i okazało się, że nadal mogą doświadczać świata.Jednym z takich doświadczeń okazało się latanie.
Mam kolegę, który mówi, że nie ma skrzydeł, nie lata, nie ma skrzeli, to nie pływa. Ale z drugiej strony – co nas ogranicza? Poza tymi faktami, które można tak naprawdę zastąpić techniką” Przełomem był udział w projekcie „Rozwiń Skrzydła” , realizowanym przez Fundację im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ z Konina . To właśnie ta organizacja jako pierwsza w Polsce stworzyła możliwość latania na paralotni osobom poruszającym się na wózkach. Dzięki specjalistycznym uprzężom, odpowiednio przygotowanemu sprzętowi oraz wsparciu wyszkolonych pilotów i wolontariuszy osoby z najcięższymi niepełnosprawnościami mogą wzbić się w powietrze.
Dla Łukasza pierwszy lot był czymś znacznie większym niż sportową przygodą.
– Tam nie ma tej grawitacji, która na ziemi tak bardzo daje się we znaki – opowiada.
Projekt nie kończy się na jednorazowym locie. Uczestnicy uczą się podstaw paralotniarstwa, poznają zasady bezpieczeństwa i zdobywają kolejne umiejętności. Wielu z nich przygotowuje się nawet do egzaminów umożliwiających samodzielne pilotowanie paralotni. Za każdym takim lotem stoi jednak ogromna praca całego zespołu mówi z uśmiechem Łukasz.
Sam sobie takiego wózka z auta nie wyciągnę. Wiadomo, że trzeba rozłożyć skrzydło, przygotować sterówki, przygotować wszystkie linki, sprawdzić, czy nie są splątane, podłączyć to wszystko, przypiąć. Do tego jest potrzebny sztab ludzi z wielkim serduchem i wielkimi mięśniami, którzy nam pomagają w tym wszystkim.Jak mówię, że będę nurkował, czy będę latał, czy będę w górach, zawsze są ludzie. To nie jest tak, że ja sam z żoną mamy taki pomysł i chcemy. To jest niesamowite, że można spotkać ludzi, którzy pomogą ci wyjść z domu, ale żeby zrobić jeszcze coś więcej – coś ponad zwykłe życie. Przez lata realizację projektu umożliwiało dofinansowanie ze środków PFRON . Dzięki niemu dziesiątki osób z niepełnosprawnościami mogły po raz pierwszy zobaczyć świat z perspektywy ptaka.
W projekcie „Rozwiń Skrzydła” nie chodzi wyłącznie o latanie. Chodzi o odzyskiwanie wiary we własne możliwości, przełamywanie lęku i wychodzenie z izolacji, która często towarzyszy osobom z niepełnosprawnościami. To również spotkanie ludzi, którzy wzajemnie motywują się do aktywności i pokazują, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można odnaleźć nową pasję.
Łukasz nie zatrzymał się na paralotni. Wrócił pod wodę dzięki nurkowaniu, zdobywa górskie szlaki przy wsparciu wolontariuszy, skacze ze spadochronem. Jak sam mówi, wcześniej szukał kolejnych miejsc na mapie. Dziś szuka sposobów na życie.
– Ograniczenia są głównie w naszej głowie – powtarza Jego żona Jola, która "dmucha" na co dzień w skrzydła wszystkich członków rodziny,żartując, że "urodziła się dorosła". Historia Łukasza jest opowieścią o sposobie myślenia, jego konsekwencjach i potencjale.Prowokuje też podstawowe pytania o to, co sprawia, że chce w życiu chce się "chcieć".
Na zdjęciach Łukasz Łacina z żoną Jolą i córką Natalią
Źródło: Radio Kraków