
fot: Filip Drożdż
Można ostrzyc ich mnóstwo, to zależy od strzygacza. Niektórzy robią po kilkaset na przykład - osiemset, dziewięćset dziennie. Łapiesz ją i po prostu trzymasz sobie ją nogami. Układasz sobie, żeby ci było po prostu wygodnie sięgnąć i wygodnie ją trzymać. Najszybciej jest maszynką, ale są grupy, które strzygą tylko nożyczkami i też strzygą około dwóch minut nożyczkami. To też zależy od pogody. Jeśli jest wiatr wieje, owca się nie poci, więc maszyna już nie płynie tak fajnie. Jeśli jest fajne słoneczko, owca jest spocona, płynie to wszystko i jest dobrze - mówili uczestnicy konkursu. Organizatorem konkursu jest Małopolskie Centrum Kultury "Sokół". Wydarzenie ma promować kulturę pasterską i chronić dziedzictwo Karpat. Przy okazji można było zobaczyć, jak wygląda profesjonalne strzyżenie owiec z poszanowaniem dobrostanu zwierząt. Organizatorzy zapowiadają kolejne edycje.
Chcemy w ten sposób chronić tradycje pasterskie i uczyć młodych. My zaczynamy tę drogę. Nie było w Polsce dotychczas takich zawodów czysto sportowych, jak my urządzamy tutaj. Jeszcze jest ten drugi, ekonomiczny wymiar. Przy tej okazji możemy tej młodzieży powiedzieć, że to jest świetny dzisiaj zawód. Ci najlepsi strzygacze ze Słowacji wyjeżdżają na trzy miesiące do Nowej Zelandii i przywożą duży portfel, bo to jest tam bardzo dobrze płatne. Z tego można po prostu żyć. Także to wcale nie jest taki umierający zawód - mówi Piotr Gąsienica, wicedyrektor Małopolskiego Centrum Kultury „Sokół”. Zwycięzcy otrzymali nagrody pieniężne oraz charakterystyczne drewniane deski z czarnymi nożycami. Takie zawody od lat cieszą się dużą popularnością między innymi w Nowej Zelandii, Francji czy Wielkiej Brytanii.
Źródło: Radio Kraków