
Leśne Molo w Starym Sączu. / fot: Damian Radziak
Kobieta miała na imię Kinga, była węgierską królewną. Do Polski przyjechała mając pięć lat. Siedem lat później wyszła za mąż za księcia Bolesława Wstydliwego - (małżeństwa nigdy jednak zostało skonsumowane i nie dlatego, że Bolesław był wstydliwy, to złośliwi kronikarze nadali mu taki przydomek). Kinga (zwana też Kunegundą) chciała po prostu żyć w celibacie.
Czy Bolesław był wstydliwy?
I tu powinna pojawić się sól, w pakiecie z Wieliczką, ale tę historię wszyscy przecież znają, więc najkrócej - Kinga dostała zaręczynowy pierścionek, wrzuciła go do szybu najbogatszej kopalni w Siedmiogrodzie i pojechała poznać bliżej Bolesława. I nagle ją oświeciło - kazała górnikom (wzięła swoich, węgierskich) kopać w ziemi, bo miała wizję, że tam coś jest. Było - sól. Tylko czy to rzeczywiście była Wieliczka? A może Bochnia?
Kinga wspierała Bolesława, doradzała, ale też przekazała sporą gotówkę na odbudowę kraju po tatarskim najeździe. Budowała klasztory, kościoły, sprowadzała zakony. Małżeństwo zakończyło się po 33 latach.
Kiedy umarł Bolesław (to on lokował Kraków), Kinga wstąpiła do zakonu klarysek.
Tu właśnie zaczyna się nowożytna historia Starego Sącza, chociaż wielu na pewno się obruszy, ale to węgierska królewna dała życie miastu. Przede wszystkim fundowała klasztor klarysek. Zrzekła się na jego rzecz prawa do Starego Sącza i 28 miejscowości. W ten oto sposób Stary Sącz stał się własnością kobiet, mniszek.
Mijały stulecia, klasztor trwał.
Zaczęły się cuda - Kinga kogoś uzdrowiła (oczywiście zza grobu), komuś pomogła, dużo było tych świadectw. Pół ówczesnej Polski jeździło do Rzymu, żeby przekonać papieża, że Kinga powinna być błogosławioną.
Kto przyjeżdżał do Starego Sącza i zatrzymał się w klasztorze klarysek, wyjeżdżał stamtąd przekonany, że nie ma lepszej kandydatki na ołtarze niż Kinga. Jan II Sobieski też tak uważał i osobiście wstawiał się u papieża Innocentego XI. Kingę beatyfikowano w 1691 roku, kanonizował ją Jan Paweł II w 1999 roku (tę uroczystą mszę świętą wszyscy w mieście pamiętają).
Chagall? A dlaczego nie?
Stary Sącz stał się miastem kobiety – najpierw mniszek, a potem wdów po królach i książętach piastowskich.
Czy święta Kinga jest w Starym Sączu wszędzie? Oczywiście, że nie. Opowiemy wam o tym mieście wiele innych historii. Będziemy nie tylko w przeszłości, ale też w teraźniejszości. I będą z nami kobiety! Te, które robią najlepsze w tej okolicy ciasta i lody różane (Krystyna Jeziorek, mistrzyni cukiernictwa); te, które tworzą kulturę, bez których w mieście byłoby za cicho i za nudno.
Panowie też będą – opowiedzą o Domu na Dołkach, o bryjce (wiecie co to? poczekajcie do soboty), bobrowisku (ależ to znakomite miejsce!).
Więcej zachęt? Marc Chagall też będzie, bo dlaczego niby miałby nie wpaść do Starego Sącza?
Zajrzymy do Barcic, gdzie są ostatnie bunkry z czasów II wojny światowej; podpowiemy, gdzie pojeździć w okolicy na rowerze, bo skoro „Małopolska na dwóch kółkach. Sezon 2”, to muszą być wycieczki (o czym opowie wam Jarek Tarański z projektu VeloMałopolska).
A może chcecie wiedzieć, dlaczego w Starym Sączu są domy z trzema drzwiami i jak to możliwe, że jednej nocy wyrosły w środku miasta cztery lipy? Na pewno chcecie wiedzieć...
Zapraszamy do Starego Sącza, zapraszamy do słuchania Radia Kraków, bo będziemy opowiadać przez cały weekend, oczywiście na żywo. Nie ma piękniejszego galicyjskiego miasteczka. O czym postarają się was przekonać nasi dziennikarze - Krystyna Pasek i Marcin Koczyba.
Partner główny:
Partner:
Źródło: Radio Kraków