
Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy. Skalpowanie. Wybieranie obu oczu, obrzynanie obu uszu, pieczenie żywcem w piecu chlebowym, podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz, robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą, cięcie i sciąganie w
2026-07-1113:44
Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy. Skalpowanie. Wybieranie obu oczu, obrzynanie obu uszu, pieczenie żywcem w piecu chlebowym, podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz, robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą, cięcie i sciąganie wąskich pasów skóry z pleców, przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych, rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha” – to tylko kilka przykładów z 362 sposobów mordowania Polaków przez ukraińskich nacjonalistów. Niektórych z nich wcześniej zakosztował św. Andrzej Bobola, do ostatniego tchu modląc się o nawrócenie katów. Ile było ofiar? Jedni podają że 100 tysięcy. Inni że 200 tysięcy. Nie wiadomo, bo „była wioska, nie ma wioski”. Ukraińcy oprócz rozkazów fizycznej eksterminacji Polaków czy Żydów w każdym wieku, z niespotykanym dotąd okrucieństwem, mieli rozkaz zatarcia wszelkich śladów polskości. Dziś, 11 lipca, w rocznicę „krwawej niedzieli” obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej. Tarnowskie uroczystości rozpoczną się mszą świętą w kościele św. Maksymiliana Kolbego o godz. 17-tej.

„Robiliśmy to w następujący sposób: po spędzeniu całej ludności polskiej w jedno miejsce, okrążaliśmy ją i rozpoczynaliśmy rzeź. Kiedy już nie pozostał ani jeden żywy człowiek, kopaliśmy wielkie doły, zrzucaliśmy tam wszystkie trupy, zasypywaliśmy ziemią oraz – żeby ukryć ślady tego strasznego grobu, paliliśmy na nim wielkie ogniska i szliśmy dalej. Tak przechodziliśmy od wsi do wsi (…). Całe bydło, wartościowe rzeczy, mienie i żywność zbieraliśmy, a budynki i inne mienie paliliśmy.” – to fragment z przesłuchań Jurija Stelmaszczuka „Rudego”, dowódcy Grupy UPA „Turiw”.
Przez całe dekady wszystkie kolejne rządy, łącznie z tzw. prawicą, zaciekle zwalczały wszelkie próby upomnienia się o ofiary ludobójstwa i trzeba było dużego wysiłku społecznego, by choć w warstwie symbolicznej, Sejm uchwalił upamiętniające to ludobójstwo święto. Jeszcze rok, czy parę lat temu za samo wspomnienie o tym, że na Ukrainie odradza się banderyzm, można było zostać nazwanym „ruską onucą”, choć proces ten trwał co najmniej od kilkunastu lat. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy w równym stopniu ponosi i obecna Koalicja Obywatelska, jak Prawo i Sprawiedliwość – to ostatnie ugrupowanie może nawet jeszcze bardziej, z racji odwoływania się do wartości „patriotycznych”.
Dziś nazistowska Ukraina stawia ludobójcom pomniki. A my rozbrajamy polską armię, śląc im uzbrojenie, tworząc z terytorium polski „hub” transportowy i szkoleniowy, narażając się na rosyjskie ataki; pożyczamy pieniądze, by mogli bogacić się ukraińscy oligarchowie, wydajemy gigantyczne pieniądze na „socjał”, dla – w jakiejś mierze – pogrobowców i potomków zbrodniarzy z OUN – UPA, finansujemy odwołujące się do zbrodniczej ideologii organizacje ukraińskie w Polsce, godzimy się na prowokacje, upokorzenia polskie rządu; Unia Europejska, do której należymy, a do której z takim dziedzictwem aspiruje nazistowska Ukraina, grozi nam karami za sprzeciw wobec np. przyjmowania produktów rolnych z nazistowskiej Ukrainy, która do Unii Europejskiej nie należy; produktów, które nie muszą spełniać żadnych unijnych norm, które muszą spełniać produkty polskich rolników. A gdy nad ziemią „żyją katy” – to pod ziemią „drzemią chaty” – pochowani w bezimiennych dołach obywatele II RP, którzy nie mogą się doczekać ekshumacji. Tam, gdzie przed laty udało się postawić jakiś krzyż, jakąś tablicę – nie wolno na niej napisać, kto zbrodni dokonał.
Cóż, widocznie nazistowska Ukraina nie ma innych bohaterów, prócz ludobójców i na nich musi budować swoją tożsamość. Stąd też i tytuł artykułu. Z taką tożsamością nie ma jednak dla niej miejsca w naszej cywilizacji.
Choć może jednak nie – są i pozytywni bohaterowie. To ci Ukraińcy, którzy z narażeniem życia ratowali swoich polskich czy żydowskich sąsiadów, żyjących razem od pokoleń. Lub przynajmniej ich ostrzegali. Dlatego w obecnej sytuacji – prócz zaprzestania udostępniania swoich zasobów i lotniska w Jasionce Ukrainie, Polska powinna postąpić podobnie jak Izrael ustanawiający tytuł „sprawiedliwego wśród narodów świata”. I uroczyście, z dużą pompą pośmiertnie honorować tych Ukraińców, o których wiemy, że ratowali Polaków, czasem ponosząc za to śmierć z ręki swoich pobratymców.
Foto: „niechciany” pomnik w Domostawie (gmina Jarocin). Niechciany, bo nie chciały go chociażby Jelenia Góra, Rzeszów, Toruń i Stalowa Wola. Fundatorzy pragnęli, by „Memoriał Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich”, autorstwa Andrzeja Pityńskiego, był darem dla Narodu Polskiego od polskich weteranów z USA i Kanady. W 2005 roku zdewastowany namalowaniem banderowskiej flagi i napisu „Sława UPA”. Zdjęci: Wikipedia, domena publiczna, Mariusz Gierus.
Żródło: opracowanie własne
Brak wyników.
Źródło: STARnowa.tv