
Z nieoficjalnych rozmów z pracownikami sektora usług wspólnych oraz IT wyłania się spójny i dość niepokojący obraz – to nie koniec redukcji etatów, w tym tych najbardziej rozgrzewających opinię publiczną. Dyskusje na ten temat dominują też na serwisach do oceny pracodawców. – Każdy chce się wykazać
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Dotychczasowa fala zwolnień grupowych w krakowskich korporacjach najpewniej nie była ostatnią, choć żadna z firm nie zadeklaruje tego pod nazwiskiem.
Z nieoficjalnych rozmów z pracownikami sektora usług wspólnych oraz IT wyłania się spójny i dość niepokojący obraz – to nie koniec redukcji etatów, w tym tych najbardziej rozgrzewających opinię publiczną. Dyskusje na ten temat dominują też na serwisach do oceny pracodawców.
– Każdy chce się wykazać. Pan, który ma za zadanie, aby w Excelu było zielono – również – zauważa jeden z naszych rozmówców, którego dotknęła fala zwolnień.
– Sytuacja na krakowskim rynku pracy po pierwszym półroczu 2026 roku pozostaje wymagająca, a procesy restrukturyzacyjne nadal zachodzą. Automatyzacja, rozwój rozwiązań opartych na AI, zmiany organizacyjne oraz przenoszenie części procesów do tańszych lokalizacji nadal wpływają na decyzje pracodawców – to natomiast ocena dyrektora Grodzkiego Urzędu Pracy w Krakowie, Adama Biernata.
Zwróciliśmy się z konkretnymi pytaniami dotyczącymi redukcji zatrudnienia i planów na najbliższe dwa lata do największych firm branży IT oraz usług wspólnych w Krakowie. Połowa z nich odpowiedziała, co już można uznać za pewnego rodzaju sukces.
Międzynarodowe spółki lubią, jak każdy, mówić o swoich mocnych stronach i sukcesach, a drobne niepowodzenia przekuwać w cenne lekcje. Jednak odkąd media zaczęły mocniej interesować się kwestią zwolnień grupowych, spółki nabrały wody w usta, racząc nas głównie ogólnikami.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
HSBC, o którym pisaliśmy niedawno i które zatrudnia około 4,8 tysiąca osób, w oświadczeniu nadesłanym do TVP Kraków sprostowało niektóre informacje pojawiające się w innych publikacjach (między innymi to, że nie dochodzi do likwidacji całych działów) oraz podało powody, dla których doszło do zwolnień.
– Wynikają z transformacji firmy, w której przybywa stanowisk eksperckich i wysokospecjalistycznych – podano w materiale Kroniki.
Firma stwierdziła, że wielu zwolnionych znalazło zatrudnienie w strukturach spółki na innych stanowiskach. Jednak o planach na przyszłość nie chciano nic mówić.
O komentarz nie pokusiła się starsza dyrektor i szefowa globalnego public relations w Sabre. Krakowski oddział, w którym zatrudnionych jest około 1,3 tysiąca osób, specjalizuje się w tworzeniu, rozwijaniu i utrzymywaniu zaawansowanych systemów informatycznych oraz oprogramowania dla globalnej branży turystycznej i lotniczej.
– Firma nie komentuje konkretnych spraw kadrowych ani nie udostępnia lokalnych harmonogramów zatrudnienia – ucięła Cassidy Smith-Broyles.
Shell, zatrudniający w Krakowie obecnie około 4,7 tysiąca pracowników, jest oszczędny w słowach, ale wskazuje na jedno: restrukturyzacja nie dobiegła końca.
– Globalny proces zmian w strukturze firmy, obejmujących stopniowe ograniczanie części ról przy jednoczesnym rozwoju stanowisk wymagających zaawansowanych kompetencji specjalistycznych i technologicznych, jest w toku – poinformowało biuro prasowe firmy.
Przedsiębiorstwo z siedzibą w Londynie daje jednak nadzieję swoim pracownikom, którzy będą mogli na bieżąco konfrontować oficjalne komunikaty z rzeczywistymi działaniami.
Naszym priorytetem jest zatrzymanie jak największej liczby pracowników poprzez wewnętrzne przesunięcia i przekwalifikowanie. Ostateczna skala zmian będzie zależała m.in. od efektów tych działań
Jedna z wielkich marek Krakowa, czyli Comarch, pod koniec zeszłego roku zatrudniała około 5 tysięcy osób. Jeszcze za czasów obecności spółki na giełdzie regularnie podawane były aktualne liczby i powody, przez które ulegały one zmianom. Udziałowcy znali również plany dotyczące dodatkowego zatrudnienia lub planowanych cięć.

Kampus Comarch w Czyżynach
Firma deklaruje, że działa jak każde duże przedsiębiorstwo technologiczne i regularnie przegląda strukturę organizacyjną, kompetencje oraz efektywność zespołów.
– Służy to utrzymaniu jak najwyższego poziomu specjalistów oraz dostosowaniu Comarchu do dynamicznie zmieniających się potrzeb klientów i rynku – informuje firma.
Decyzje dotyczące poszczególnych stanowisk są zawsze podejmowane indywidualnie i mogą oznaczać zmianę zakresu obowiązków, przejście do innego projektu, utworzenie nowej roli albo ewentualne zakończenie współpracy
Na kluczowe pytanie o przyszłość nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Co prawda otrzymaliśmy deklaracje, że Comarch mocno rozwija „zespoły w perspektywicznych obszarach”.
– Prowadzimy na chwilę obecną ponad 130 procesów rekrutacyjnych, co najlepiej pokazuje, że nie mamy do czynienia z jednorazowym programem redukcji zatrudnienia, lecz z bieżącym zarządzaniem kompetencjami w firmie – twierdzi spółka.
Comarch deklaruje też, że konsekwentnie inwestuje „w rozwój i edukację naszych pracowników, poszerzając ich kompetencje, w szczególności w obszarach związanych z AI, automatyzacją, analizą danych i nowymi modelami tworzenia oprogramowania”.
Źródło: LoveKraków.pl