RAK
    Jak próbowaliśmy zrozumieć mofetę i co nam z tego wyszło. Muszyno, dziękujemy!

    Jak próbowaliśmy zrozumieć mofetę i co nam z tego wyszło. Muszyno, dziękujemy!

    2485 odsłon
    Jak próbowaliśmy zrozumieć mofetę i co nam z tego wyszło. Muszyno, dziękujemy!

    Fot. Damian Radziak

    Przyjeżdżasz do miasteczka i myślisz: miejsce jak każde inne, rynek, kilka zabytków, jakieś lokalne muzeum, garść legend, Ale przecież nie o to chodzi, żeby tylko przyjechać. Trzeba tam być, pogrzebać, zejść ze szlaku, szukać ludzi, którzy kochają miasteczko.

    Muszyna to takie miejsce, w którym lokalność jest religią i która potrafiła wykorzystać wszystkie swoje atuty. A ludzi ma naprawdę świetnych. „Małopolska na dwóch kółkach. Sezon 2” ma szczęście do miejsc, ludzi i opowieści.

    Gdzie byliśmy i co wiedzieliśmy w Muszynie? Jeżeli nie słuchaliście nas na antenie, nic straconego, przeczytajcie o tej podróży.

    Węgierskie dukaty i biskup porywacz

    Można zajrzeć do Wikipedii i dowiedzieć się czegoś o Państwie Muszyńskim, no można. Ale lepiej przyjechać, dać się ponieść wyobraźni, bo wiecie, to robi wrażenie: własne sądy i administracja, konflikty…

    Naszą przewodniczką była Klaudia Cecko:

    • Historia Państwa Muszyńskiego zaczęła się w czasach, kiedy osada należała jeszcze do scholastyka krakowskiego Wysza z Niegowici. Przed śmiercią zapisał Muszynę w biskupowi krakowskiemu Pawłowi z Przemankowa. Potem Muszynę zarekwirowano i wcielono w skład Królewszczyzny. Za czasów Kazimierza Wielkiego przeżyła największy rozkwit. Władysław Jagiełlo zwrócił Muszynę biskupstwu krakowskiemu. Państwo Muszyńskie obejmowało 450 kilometrów kwadratowych, więc całkiem sporo. To dwa dwa miasta, czyli Muszyna i Tylicz, a do tego ponad 35 wsi. Byli w tym państwie harnicy, czyli reprezentanci piechoty, ale i zbójnicy – mieliśmy dwóch hersztów, Sawkę i Prokopa Kapko.

    Z internetu nie dowiecie się, że w Państwie Muszyńskim ktoś podrabiał węgierskie dukaty i jak to robił (kto na to pozwalał?). Wyobraźnię uruchomić można tylko jadąc tam, gdzie opowiada się historię. Możecie dopytać w Muszynie o Pawła z Przemankowa, na pewno wam powiedzą, że łagodnego usposobienia nie był. Jak pisał kronikarz: "znany był z rozwiązłości swego życia. Cały harem na biskupstwie utrzymywał, a nawet z klasztoru w Skale porwał zakonnicę i włączył ją do swego haremu”.

    Kukabura chichotliwa

    Muszyna ma ogrody, to na pewno wiecie. Można tu przepaść, i my przepadliśmy. Oprowadzał nas po nich Arkadiusz Cycoń z Urzędu Miasta Muszyny:

    • Niedawno oddaliśmy do użytku chociażby ogród chiński, ogród w stylu greckim, a nowością jest też ogród wiklinowy. Mamy ogród żywy, w którym mieszka ponad 20 gatunków różnych egzotycznych ptaków, na przykład kukabura chichotliwa z Australii.

    Ogrody są do wąchania, jedzenia (chyba, że przyjdzie wcześniej głodna grupa turystów i zje wszystkie maliny), słuchania, patrzenia. Akurat tu przyda się internet, bo jest ogrodów tyle, że lepiej wcześniej poczytać i wybrać te, które chce się odwiedzić. Jasne, że możecie zajrzeć do wszystkich, ale dwa dni to będzie jednak za mało.

    Muszyna ma jeszcze inne miejsce, w które warto się wybrać. Wiecie, że miasteczko było bohaterem musicali? Do tego jeszcze muszyński hejnał, ale nie porównujcie go do krakowskiego, bo ten jest po prostu… muszyński.

    Poszliśmy nad Poprad, bo tu można wypożyczyć kajak albo ponton. Nie mamy nic przeciwko Dunajcowi, jednak Poprad ma tę zaletę, że jest najcieplejszą górską rzeką, więc jak zdarzy wam się wywrotka, nie zmrozi was (spokojnie, Poprad nie jest głęboki).

    Przy okazji dowiedzieliśmy się, że ludzie w kajakach są "awanturujący się". Nie jakoś spektakularnie, nie będzie z tego żółtych i czerwonych pasków w telewizjach informacyjnych. Ludzie się kłócą, bo każdy chce być kapitanem kajaka, a wiadomo, że kapitan (jak matka) zawsze jest jeden. Samo życie – kłóci się żona z mężem, mąż z żona, dzieci z rodzicami…

    Zlepieńce z kaszanką

    Czy spotkaliśmy się z istotą, którą próbowaliśmy zrozumieć? Tak, jeżeli za istotę uznać mofetę. Coś, co mówi, oddycha i w dodatku nagrywa płytę, chyba jest istotą?

    Marek Styczyński (muzyk, leśnik, ekolog, współautor projektu Karpaty Magiczne) opowiadał nam o mofecie jak o przyjacielu (ale z naukowym podejściem):

    • Część dźwięków, które wydaje z siebie mofeta, to faktycznie bulgotanie, bo dwutlenek węgla przechodzi przez wodę. Część to oddech z głębi ziemi, ponieważ sucha ekshalacja dwutlenku węgla polega na wydobywaniu się dwutlenku węgla przez bardzo głębokie warstwy geologiczne na powierzchnię ziemi. W Muszynie obydwie te rzeczy są razem. Oddech zawsze mnie fascynował.

    Pani Marku, nas od dziś też!

    „Małopolska na dwóch kółkach. Sezon 2” czasem musi jeść. I gdziekolwiek byliśmy (w tym roku już Gorlice i Stary Sącz) próbowaliśmy dla was lokalnych potraw.

    W Muszynie aż nie chciało się wstawać od stołu, a zaprosili nas do niego Beata i Rafał Klimkowie:

    • Kuchnia łemkowska bazuje na prostych składnikach, ale zawsze świeżych. Omasty, okrasy, skwarki z cebulką towarzyszą prawie każdemu daniu. Ale w przypadku holubców, czyli wegetariańskich gołąbków łemkowskich, które wypełnione są kaszą, ziemniakami, dostajecie zamiast omasty kremowy sos grzybowy. Wspólną potrawą dla kuchni słowackiej i łemkowskiej są haluszki – zwane też haluśkami, gołuszkami i haluśkami. To kluseczki z ziemniaków tartych i gotowanych, najczęściej w wersji wytrawnej, ale w Wigilię serwujemy je z miodem i makiem. Stworzyliśmy też pierogi, które nazywają się „zlepieńce” i wypełniliśmy pikantną kaszanką, podajemy je z konfiturą z wiśni i jałowca.

    To była kuchnia fusion, ale bardzo po naszemu (czyli lokalnie, niepowtarzalnie). Wierzcie nam, Muszyna smakuje wybornie!

    Dzięki, mofeto!

    Pewnie chcecie wiedzieć, czy Muszyna jest rowerowa (albo w wersji anglojęzycznej: bike friendly)? Tak, bardzo! Bierzcie rowery na bagażnik albo do pociągu i ruszajcie w trasę - do Krynicy, na Słowację, Zapopradzie. Spotkaliśmy rowerzystów, którzy mają w Muszynie i w okolicy ulubione miejsca dla dwóch kółek. Ktoś nawet wraca w jedno miejsce, w którym zawsze jest ta sama czapla.

    Panie, panowie – nie omijajcież Muszyny, jedźcież do Muszyny, zachwyćcież się nią. Tu jest samo dobro – od widoków, historii, po ludzi, którzy nakarmią was z miłością.

    Dziękujemy za gościnę, za czas, za opowieści. A mofecie za gadatliwość.

    Partnerzy akcji:


    Źródło: Radio Kraków

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era