Artykuł podkreśla, że zdolność dzieci do odpoczynku zależy przede wszystkim od tego, czy ich rodzice potrafią odpoczywać i modelować odpowiednie spędzanie wolnego czasu. Dorośli uczą dzieci regeneracji i pokazują, że nicnierobienie jest podstawową potrzebą, a nie stratą czasu. Temat ten został poruszony w rozmowie z Anetą Hudzik przez Katarzynę Wnęk-Joniec.
Zdjęcie ilustracyjne/fot. pexels
Odpoczynek zaczyna się od odpuszczenia
Tak naprawdę to właśnie o odpoczynku dorosłych powinniśmy rozmawiać. Jeśli my nie odpoczywamy, nasze dzieci również pozostają w napięciu – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec. Wielu dorosłych nawet podczas urlopu nie potrafi odciąć się od codziennych obowiązków. Myślami wciąż są przy pracy, domowych sprawach czy liście rzeczy do zrobienia po powrocie. Dopiero wtedy, gdy dorosły naprawdę zwolni, jego organizm się wyciszy, a napięcie opadnie, podobny proces może rozpocząć się u dziecka.
Jednym z najczęstszych błędów popełnianych podczas rodzinnych wyjazdów jest przeładowanie programu zwiedzaniem. Jeśli rodzice marzą o zobaczeniu zabytków, warto najpierw zadbać o potrzeby najmłodszych. Dziecko powinno mieć czas na swobodną zabawę, ruch i regenerację, zanim zostanie zabrane na wielogodzinne zwiedzanie. Jeżeli już planujemy wizytę w muzeum czy galerii, dobrze mieć przy sobie książeczki, niewielkie zabawki lub inne aktywności, które pomogą dziecku spokojnie przeczekać momenty mniej interesujące z jego perspektywy.
Wakacje to także prawo do nudy
Przez cały rok wielu rodziców skrupulatnie organizuje dzieciom każdą godzinę dnia: zajęcia dodatkowe, treningi, warsztaty i spotkania. Wakacje mogą być okazją, by od tego odejść.
Dziecko samo musi odkryć, czego chce i czego potrzebuje. A żeby mogło to wymyślić, potrzebuje przerwy. Potrzebuje się ponudzić – mówi. Nuda nie jest zagrożeniem. Wręcz przeciwnie, ponieważ uruchamia kreatywność, uczy samodzielności i pozwala dziecku rozwijać własne zainteresowania, zamiast realizować wyłącznie pomysły dorosłych.
Jednym z najtrudniejszych momentów podczas wakacji jest sytuacja, gdy rodzic wreszcie chce usiąść z książką, a dziecko natychmiast domaga się uwagi. Wielu dorosłych nie potrafi wtedy odmówić, choć narastająca frustracja sprawia, że wspólna zabawa przestaje być przyjemnością. Rozwiązaniem może być bardzo prosty sposób – ustalenie jasnych zasad. Rodzic może umówić się z dzieckiem, że przez piętnaście minut czyta książkę i odpoczywa, a po sygnale budzika poświęca dziecku pełną uwagę. Można też odwrócić kolejność – najpierw wspólna zabawa, później czas dla dorosłego. Kluczowe jest dotrzymanie umowy. Dzięki temu dziecko uczy się cierpliwości, szacunku dla potrzeb innych i przewidywalności.
Źródło: Radio Kraków