RAK
    AKTUALIZACJA: Ofiary czy zwykłe bydło? Mamy nagrania z wizyty streamerów w Wadowicach

    AKTUALIZACJA: Ofiary czy zwykłe bydło? Mamy nagrania z wizyty streamerów w Wadowicach

    2232 odsłon
    AKTUALIZACJA: Ofiary czy zwykłe bydło? Mamy nagrania z wizyty streamerów w Wadowicach

    Dzieki naszym czytelnikom poznaliśmy drugie dno wizyty youtuberów w papieskim mieście. Sprawa rzekomego pobicia streamera o pseudonimie „Aktor” na ulicach Wadowic zyskała właśnie drugie dno. Po naszej pierwszej publikacji Czytelnicy masowo zalali skrzynkę redakcji tzw. „shotami”, czyli wyciętymi fragmentami z tej transmisji. Obraz, który się z nich wyłania, całkowicie zmienia postać rzeczy. Okazuje się, że zanim doszło do awantury i odcięcia sygnału, grupa youtuberów zachowywała się w mieście jak stado bydła, szukając taniej dymu i gnojąc przypadkowych ludzi dla wyświetleń.

    Zabezpieczone przez internautów fragmenty wideo jasno pokazują, że ekipa z kamerą uznała Wadowice za prywatny folwark. Wchodząc do jednej z restauracji, streamerzy w bezczelny sposób nagabywali obsługę, pytając wprost, czy mogą „spróbować ci**czki kelnerki”. Niedługo później na ulicy zaczepili dorastające dziewczynki, rzucając w ich stronę obrzydliwe pytanie, czy mogą „dotknąć dwie nieletnie”. Internetowi celebryci nie odpuścili też napotkanemu chłopakowi, z którego publicznie szydzili, rzucając teksty, że wygląda jak dziewczyna. Trudno znaleźć na to inne słowo niż czysta patologia kosztem mieszkańców. Dodatkowo byli kompletnie pijani

    To właśnie te prostackie prowokacje doprowadziły do ostatecznego starcia. Streamerzy trafili w końcu na ludzi, którzy nie mieli zamiaru tolerować takiego zachowania na swoim podwórku. Na nagraniu widać sekundy przed odcięciem transmisji, gdy padają wściekłe słowa: „Wyłanczaj to, kur!”. Z relacji wynika, że zaraz potem ekipa dostała gazem po oczach i zaliczyła przynajmniej jeden cios w twarz, co skończyło się wezwaniem policji oraz pogotowia.

    Co ciekawe, nagrania rzucają zupełnie nowe światło na interwencję policji. W sieci na początku wylano falę hejtu na wadowickich mundurowych, ponieważ poszkodowani żalili się, że zamiast łapać napastników, policjanci badali ich alkomatem i kazali oddać telefony. Teraz zachowanie funkcjonariuszy staje się jasne. Musieli zabezpieczyć smartfony właśnie po to, żeby dowody na wcześniejsze wybryki youtuberów nie zostały skasowane.

    Finał tej sprawy jest prosty i pokazuje, że trafiła kosa na kamień. Wadowice stały się areną starcia dwóch patologii – z jednej strony internetowych cwaniaków, którzy dla lajków obrażają kobiety i zaczepiają dzieci, z drugiej osób wymierzających sprawiedliwość pięściami. Policja prowadzi czynności w tej sprawie i na bieżąco będziemy informować, kto ostatecznie usłyszy zarzuty.


    Źródło: wrzuc.info

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?