RAK
    Żona zamordowanego lekarza walczy o wyrok dla sprawcy. "Popełniono mnóstwo błędów"

    Żona zamordowanego lekarza walczy o wyrok dla sprawcy. "Popełniono mnóstwo błędów"

    537 odsłon
    Małopolskie

    Żona zamordowanego lekarza walczy o wyrok dla sprawcy. "Popełniono mnóstwo błędów"

    Co poczuła Pani, gdy usłyszała przed sądem, że sprawa Jarosława W. zostaje umorzona i że nie trafi on do więzienia?

    Iwona Solecka: - Tuż po tym posiedzeniu sądu powiedziałam, że czuję się potwornie oszukana. Już wchodząc na salę sądową byłam jednak przygotowana, że tak się może stać. W całej tej tragedii różne instytucje wielokrotnie zawiodły, popełniono mnóstwo błędów, widziałam jakie było nastawienie np. prokuratury do tej sprawy, prokurator chciała ją jak najszybciej zakończyć. Moi pełnomocnicy mieli chociażby utrudniany dostęp do akt sprawy pomimo wcześniejszych ustaleń itd. Spodziewałam się więc, że postępowanie może zostać umorzone i że Jarosław W. zostanie skierowany do zakładu psychiatrycznego. Nie mogę jednak uznać, że jest to sprawiedliwe. Mój mąż stracił życie, moje dziecko straciło ojca.

    Zabójca lekarza w krakowskim szpitalu trafi do szpitala psychiatrycznego

    Sąd Okręgowy w Krakowie umorzył postępowanie wobec Jarosława W. podejrzanego o zabójstwo lekarza ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Zdecydował też o umieszczeniu mężczyzny w szpitalu psychiatryc...

    W Pani opinii Jarosław W. w momencie ataku na Pani męża był poczytalny?

    • Kluczowa jest tu sekwencja zdarzeń. Pamiętajmy, że ten człowiek już wcześniej groził mojemu mężowi. Po operacji łokcia w 2024 roku Jarosław W. zaczął mieć ogromne pretensje do mojego męża. Zaczął oskarżać go o rzekome zarażenie białaczką itd. Złożył też skargę do Rzecznika Praw Pacjenta, ale została oddalona. Nie mogę wchodzić w sprawy dotyczące wyników badań, ale z mojej wiedzy wynika, że mój maż nie popełnił błędu w tym zabiegu. Ale nawet gdyby - bo oczywiście błędy się zdarzają - mój maż nigdy nie zostawiłby tego człowieka bez opieki. Taki był. Tylko że ten mężczyzna nie chciał pomocy, tylko zemsty.

    W styczniu 2025 roku, rok po zabiegu, wpadł do gabinetu mojego męża żądając 20 tysięcy złotych i grożąc, że jeśli ich nie dostanie, to zadźga Tomka. No i trzy miesiące później spełnił swoje groźby. Działał więc według założonego planu, konsekwentnie. Co więcej w mojej ocenie w opinii biegłych dotyczących Jarosława W. brakowało przekonujących argumentów za niepoczytalnością. A jakie były argumenty?

    • Wchodzimy tu w obszar opinii o stanie zdrowia i tajemnicy lekarskiej, więc mogę mówić tylko bardzo ogólnie. Niepoczytalność to jest jednak stan związany z brakiem możliwości rozeznania znaczenia swojego czynu, brakiem możliwości pokierowania swoim postępowaniem. Znam również akta sprawy i kreuje się z tego obraz taki, że zbrodnia została szczegółowo zaplanowana. Ta niepoczytalność musi więc budzić duże wątpliwości gdy zna się przebieg zdarzeń. Był przecież jasny motyw, zemsty. I tu dochodzimy do kluczowej sprawy, która budzi we mnie szczególne emocje.

    To znaczy?

    • Po tym, gdy sporządzona została pierwsza opinia biegłych uznająca Jarosława W. za niepoczytalnego, wystosowaliśmy wniosek o powołanie innych biegłych, by powstała druga, niezależna opinia. Nasz wniosek nie został uwzględniony i o to mam ogromny żal. Powstała opinia uzupełniająca, ale stworzona przez tych samych ludzi co za pierwszym razem. Pamiętajmy, że po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza powstała pierwsza opinia, potem niezależna druga, gdy okazało się, że nie są one jednolite, to powstała trzecia, decydująca. Ja nie mogłam na to liczyć. Nie chce snuć teorii spiskowych, mówić publicznie dlaczego, ale sprawa jest w tym aspekcie dla mnie przerażająca.

    Czy Pani mąż bał się tego człowieka, który ostatecznie go zaatakował?

    • Powtarzam, znałam mojego męża doskonale. Wiem, że ta sprawa siedziała w nim głęboko, choć głośno nie chciał tego przyznawać. Gdy po tym zdarzeniu ze stycznia 2025 roku, gdy Jarosław W. groził mu w gabinecie, Tomek wrócił do domu, od razu wiedziałam, że coś się stało. Dostałam później nawet telefon od znajomej osoby, która akurat wtedy tam była i opowiadała mi, że po ten „wizycie” Jarosława W. Tomek wyszedł na korytarz i powiedział pacjentom czekającym w kolejce, że potrzebuje kilka minut przerwy. Wiedziałam, że ta sprawa go bardzo poruszyła. Naciskałam więc na niego, by pojechał na policję. Ale wrócił chyba jeszcze bardziej zniechęcony. Co powiedział po powrocie?

    • To jest też jeden z kluczowych momentów w tym dramacie, bo odpowiednia reakcja służb być może zapobiegłaby tej tragedii. Nie mówię, że tak by było na pewno, ale być może. A tymczasem Tomek wrócił z komisariatu wkurzony, czuł się zignorowany, policjanci wypytywali go czy ma jakieś dowody na te groźby, jakieś nagrania czy świadków zdarzenia. No jak mógł mieć, jak ten człowiek wpadł bez zapowiedzi. Tomek nie nosił ze sobą włączonego dyktafonu. Zgłoszenia więc ostatecznie nie było. Zabrakło tu empatii ze strony służb. Tak samo pamiętajmy, że Jarosław W. był funkcjonariuszem służby więziennej. System zawiódł na wielu etapach. Niestety, a agresja wobec medyków tylko wrasta.

    Pani też usłyszała kiedyś groźby od pacjenta?

    • Mogę Panu powiedzieć, bo pamiętam to dokładnie jak dziś i to bardzo znamienna sytuacja. W dniu w którym zamordowano mojego męża ja nie poszłam do pracy. Wzięłam wolne. A to dlatego, że kilka dni wcześniej również miałam bardzo nieprzyjemną sytuację agresywnego zachowania w gabinecie ze strony jednego z pacjentów. Byłam rozbita emocjonalnie, potrzebowałam odpoczynku. Nawet wtedy zażartowałam do męża, żeby też został w domu. On był jednak bardzo obowiązkowy, rzetelny. I wyszedł tego dnia do pracy, pożegnał się z nami, ze mną i z synem i wyszedł ostatni raz do pracy którą kochał.

    Co zamierza Pani teraz zrobić po tym, gdy sąd umorzył postępowanie wobec Jarosława W.?

    • Nie poddam się, muszę walczyć dalej, by móc kiedyś usnąć spokojnie i nie martwić się, że morderca może wrócić i zaatakować mnie i syna. Proszę pamiętać, że umieszczenie kogoś w zakładzie psychiatrycznym nie oznacza, że spędzi tam całe życie. Syn pyta mnie co będzie, gdy ten człowiek wyjdzie na wolność. Muszę zrobić co się da, by do tego nie doszło.

    „Sąd będzie co sześć miesięcy, na podstawie opinii biegłych lekarzy psychiatrów, oceniał stan jego zdrowia, czy on się poprawił, czy zmienił się, czy podejrzany stanowi nadal zagrożenie dla społeczeństwa, to znaczy, czy istnieje niebezpieczeństwo, że ponownie popełni przestępstwo o dużej i znacznej społecznej szkodliwości” – mówił sędzia.

    • Właśnie o tym mówię. Chciałabym móc spać spokojnie i nie martwić się o moje dziecko, które jest dla mnie najważniejsze. Może się przecież okazać, że lekarz uzna w którymś momencie, że Jarosław W. „wyzdrowiał” i wyjdzie na wolność jako niekarany człowiek. Dlatego będę walczyć tak długo, jak jest jakakolwiek formalna droga. Od umorzenia postępowania nie ma odwołania, więc został w naszym kraju ostatni krok, czy skarga kasacyjna do Rzecznika Praw Obywatelskich. Mamy pół roku na złożenie tej skargi. I oczywiście wspólnie z prawnikami ją złożymy, choć nie mam zbyt wielu złudzeń co do efektu.

    Po wyczerpaniu całej drogi w Polsce mogę szukać sprawiedliwości w sądach europejskich. Będziemy to dokładnie analizować, by spróbować zmienić tę sytuację. Ja tylko przypomnę, że biegli wydający opinię o niepoczytalności nie są nieomylni. I tu możemy wrócić do śmierci Pawła Adamowicza. Z mojej wiedzy wynika, że przynajmniej jeden z lekarzy orzekający w sprawie Jarosława W. był wcześniej w komisji, która wydała opinię o niepoczytalności zabójcy prezydenta Gdańska. Opinię, która ostatecznie została podważona i zabójca został ostatecznie uznany za częściowo poczytalnego, został skazany na dożywocie i trafił do więzienia.

    Rok temu w szpitalu zginął dr Tomasz Solecki. Czy sprawca zostanie osądzony?

    Dzisiaj - 29 kwietnia - mija pierwsza rocznica tragicznej śmierci krakowskiego lekarza, która wstrząsnęła całą Polską. Dr Tomasz Solecki, ceniony ortopeda, wybitny specjalista w zakresie chirurgii ręk...


    Źródło: Kraków Nasze Miasto

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era