Żona zamordowanego lekarza walczy o wyrok dla sprawcy. "Popełniono mnóstwo błędów"
Co poczuła Pani, gdy usłyszała przed sądem, że sprawa Jarosława W. zostaje umorzona i że nie trafi on do więzienia?
Iwona Solecka: - Tuż po tym posiedzeniu sądu powiedziałam, że czuję się potwornie oszukana. Już wchodząc na salę sądową byłam jednak przygotowana, że tak się może stać. W całej tej tragedii różne instytucje wielokrotnie zawiodły, popełniono mnóstwo błędów, widziałam jakie było nastawienie np. prokuratury do tej sprawy, prokurator chciała ją jak najszybciej zakończyć. Moi pełnomocnicy mieli chociażby utrudniany dostęp do akt sprawy pomimo wcześniejszych ustaleń itd. Spodziewałam się więc, że postępowanie może zostać umorzone i że Jarosław W. zostanie skierowany do zakładu psychiatrycznego. Nie mogę jednak uznać, że jest to sprawiedliwe. Mój mąż stracił życie, moje dziecko straciło ojca.
Zabójca lekarza w krakowskim szpitalu trafi do szpitala psychiatrycznego
Sąd Okręgowy w Krakowie umorzył postępowanie wobec Jarosława W. podejrzanego o zabójstwo lekarza ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Zdecydował też o umieszczeniu mężczyzny w szpitalu psychiatryc...
W Pani opinii Jarosław W. w momencie ataku na Pani męża był poczytalny?
W styczniu 2025 roku, rok po zabiegu, wpadł do gabinetu mojego męża żądając 20 tysięcy złotych i grożąc, że jeśli ich nie dostanie, to zadźga Tomka. No i trzy miesiące później spełnił swoje groźby. Działał więc według założonego planu, konsekwentnie. Co więcej w mojej ocenie w opinii biegłych dotyczących Jarosława W. brakowało przekonujących argumentów za niepoczytalnością. A jakie były argumenty?
To znaczy?
Czy Pani mąż bał się tego człowieka, który ostatecznie go zaatakował?
Powtarzam, znałam mojego męża doskonale. Wiem, że ta sprawa siedziała w nim głęboko, choć głośno nie chciał tego przyznawać. Gdy po tym zdarzeniu ze stycznia 2025 roku, gdy Jarosław W. groził mu w gabinecie, Tomek wrócił do domu, od razu wiedziałam, że coś się stało. Dostałam później nawet telefon od znajomej osoby, która akurat wtedy tam była i opowiadała mi, że po ten „wizycie” Jarosława W. Tomek wyszedł na korytarz i powiedział pacjentom czekającym w kolejce, że potrzebuje kilka minut przerwy. Wiedziałam, że ta sprawa go bardzo poruszyła. Naciskałam więc na niego, by pojechał na policję. Ale wrócił chyba jeszcze bardziej zniechęcony. Co powiedział po powrocie?
To jest też jeden z kluczowych momentów w tym dramacie, bo odpowiednia reakcja służb być może zapobiegłaby tej tragedii. Nie mówię, że tak by było na pewno, ale być może. A tymczasem Tomek wrócił z komisariatu wkurzony, czuł się zignorowany, policjanci wypytywali go czy ma jakieś dowody na te groźby, jakieś nagrania czy świadków zdarzenia. No jak mógł mieć, jak ten człowiek wpadł bez zapowiedzi. Tomek nie nosił ze sobą włączonego dyktafonu. Zgłoszenia więc ostatecznie nie było. Zabrakło tu empatii ze strony służb. Tak samo pamiętajmy, że Jarosław W. był funkcjonariuszem służby więziennej. System zawiódł na wielu etapach. Niestety, a agresja wobec medyków tylko wrasta.
Pani też usłyszała kiedyś groźby od pacjenta?
Co zamierza Pani teraz zrobić po tym, gdy sąd umorzył postępowanie wobec Jarosława W.?
„Sąd będzie co sześć miesięcy, na podstawie opinii biegłych lekarzy psychiatrów, oceniał stan jego zdrowia, czy on się poprawił, czy zmienił się, czy podejrzany stanowi nadal zagrożenie dla społeczeństwa, to znaczy, czy istnieje niebezpieczeństwo, że ponownie popełni przestępstwo o dużej i znacznej społecznej szkodliwości” – mówił sędzia.
Po wyczerpaniu całej drogi w Polsce mogę szukać sprawiedliwości w sądach europejskich. Będziemy to dokładnie analizować, by spróbować zmienić tę sytuację. Ja tylko przypomnę, że biegli wydający opinię o niepoczytalności nie są nieomylni. I tu możemy wrócić do śmierci Pawła Adamowicza. Z mojej wiedzy wynika, że przynajmniej jeden z lekarzy orzekający w sprawie Jarosława W. był wcześniej w komisji, która wydała opinię o niepoczytalności zabójcy prezydenta Gdańska. Opinię, która ostatecznie została podważona i zabójca został ostatecznie uznany za częściowo poczytalnego, został skazany na dożywocie i trafił do więzienia.
Rok temu w szpitalu zginął dr Tomasz Solecki. Czy sprawca zostanie osądzony?
Dzisiaj - 29 kwietnia - mija pierwsza rocznica tragicznej śmierci krakowskiego lekarza, która wstrząsnęła całą Polską. Dr Tomasz Solecki, ceniony ortopeda, wybitny specjalista w zakresie chirurgii ręk...
Źródło: Kraków Nasze Miasto