RAK
    „Zmiotło go z planszy”. Historia, którą nie da się handlować

    „Zmiotło go z planszy”. Historia, którą nie da się handlować

    1859 odsłon
    „Zmiotło go z planszy”. Historia, którą nie da się handlować

    Listy z Auschwitz Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego podkreśla, że „handluje wesołą historią”. Materiały, które trafiły w jego ręce, są smutne i trudne. Streszczają walkę o każdy dzień – nie tylko swojego – życia. W Auschwitz, Majdanku, Gross Rosen. Syn Marka Trybulski

    Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    Pięć tysięcy złotych – tyle wnuczka Jana Nowaka, więźnia obozów koncentracyjnych, dostała za dokumenty, które są cichymi świadkami jego życia. Krakowski antykwariusz przekazuje je muzeom.

    Listy z Auschwitz

    Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego podkreśla, że „handluje wesołą historią”. Materiały, które trafiły w jego ręce, są smutne i trudne. Streszczają walkę o każdy dzień – nie tylko swojego – życia. W Auschwitz, Majdanku, Gross Rosen.

    Syn Marka Trybulskiego, widząc reakcję ojca na dokumenty i listy pisane z obozów, a także wysyłane do więźnia, stwierdził, że „zmiotło go z planszy”. 

    Wrażenie, które powoduje drżenie i pocenie się rąk, robi nie tylko ich treść. Niespotykana jest liczba. Ponad 90, w tym ok. 70 z czasów pobytu Jana Nowaka w KL Auschwitz. 

    – To jest unikat na skalę światową. Miałem ofertę kupna za 200 tys. zł, ale nie mogę na tym zarabiać. Od razu postanowiłem, że przekażę je do muzeów – mówi Marek Trybulski.

    11 lipca pojechał z pierwszą partią dokumentów do Muzeum Auschwitz. Darowiznę otrzyma także Państwowe Muzeum na Majdanku. 

    Marek Trybulski z listami więźnia Jana Nowaka

    Marek Trybulski z listami więźnia Jana Nowaka

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    Kwiatek i opłatek

    Kilka tygodni temu z Niemiec do Krakowa przyjechała wnuczka Jana Nowaka. Zapytała antykwariusza, czy chciałby kupić dokumenty, które znalazła na strychu. Dostała za nie 5 tys. zł. Niewykluczone, że zbiór cichych świadków trudnej historii jeszcze się powiększy.

    Listy były pisane po niemiecku i polsku (gdy było to już dozwolone). Docierały i wychodziły z mieszkania przy ul. Krakowskiej 39/6. Jan Nowak korespondował z matką i siostrami.

    Szczególne wrażenia robią dwa listy: z okazji imienin i świąt. Do pierwszego matka więźnia dokleiła nitkę z kwiatkiem, którego fragment do dziś się zachował. Na drugim uwagę zwracają odręcznie narysowane symbole Bożego Narodzenia i informacja o dołączonym opłatku. 

    Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych

    Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    Z wielu znaczków zimnym wzrokiem spogląda na nas Adolf Hitler. Z niektórych listów znaczki usunęli poszukujący grypsów cenzorzy. Stawiali też na nich duże stemple potwierdzające, że korespondencja przeszła przez ich ręce. 

    Jeden z listów ma pieczołowicie powycinane fragmenty. To też robota cenzorów.

    Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych

    Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    Himmler nie był łaskawy

    W zbiorze, który kupił Marek Trybulski, są potwierdzenia otrzymania paczek i informacje, co może się w nich znaleźć. Np. 1-1,5 kg chleba, trzy jajka na twardo, 10 dag cukru.

    Jan Nowak starał się o zwolnienie z obozów. Wypisywał druki, jego wniosek trafił nawet do Heinricha Himmlera, nazywanego prawą ręką Adolfa Hitlera. Nic nie wskórał, choć w Majdanku mógł liczyć na nieco lepsze traktowanie za uratowanie życia esesmanowi. 

    Od obozu do obozu

    Jan Nowak urodził się w 1908 roku, był lekarzem pediatrą. W maju 1941 roku został aresztowany przez Niemców i po krótkim pobycie w więzieniu na ul. Montelupich trafił do Auschwitz. Otrzymał tam numer 17380. Pracował w więźniarskim szpitalu w bloku nr 20.

    Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych

    Listy i dokumenty więźnia obozów koncentracyjnych

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    W lutym 1942 przeniesiono go do Majdanka. Jako jeden z więźniów funkcyjnych dostał nr 19 i współtworzył grupę medyczną. Uratowanie życia zawdzięczał mu m.in. prof. Mieczysław Michałowicz, twórca polskiej pediatrii.

    W 1944 roku Jan Nowak został przewieziony do Gross Rosen. Wyzwolenia doczekał w ostatnim dniu wojny w Leitmeritz na terenie dzisiejszych Czech.

    Zmarł w 1966 roku.


    Źródło: LoveKraków.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?