RAK
    Zmęczony grami. A może powtarzalnością?

    Zmęczony grami. A może powtarzalnością?

    912 odsłon
    Zmęczony grami. A może powtarzalnością?

    Coraz częściej można usłyszeć jedno zdanie: „gry już nie są takie jak kiedyś” . Wiele osób twierdzi, że przestało czerpać radość z grania. Padają oskarżenia o brak pasji w branży, mikropłatności czy niedokończone premiery. Ale czy naprawdę jesteśmy zmęczeni grami? A może problem leży gdzie indziej?

    Ciągle to samo

    Otwierasz sklep z grami i widzisz kolejną grę z otwartym światem. Kolejną grę-usługę. Kolejny crafting. Kolejne drzewko umiejętności. Kolejny sezon, battle pass i codzienne zadania.

    Mechaniki, które kiedyś były czymś wyjątkowym , dziś stały się obowiązkową listą do odhaczenia. Twórcy rzadziej ryzykują, bo sprawdzone rozwiązania po prostu się sprzedają.

    Nie oznacza to, że są złe. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynają wyglądać identycznie.

    Algorytmy nie lubią ryzyka

    To nie dotyczy wyłącznie gier.

    Filmy dostają kolejne sequele. Muzyka jest tworzona pod TikToka . Platformy streamingowe promują podobne produkcje, bo wiedzą, że użytkownicy je obejrzą.

    Branża gier działa podobnie. Jeśli jakiś pomysł zarobi miliardy, szybko pojawia się kilkunastu naśladowców.

    Nie dlatego, że są bardziej kreatywni.

    Dlatego, że jest to bezpieczne finansowo.

    Gracz również się zmienia

    Jako dzieci odkrywaliśmy wszystko po raz pierwszy.

    Pierwszy otwarty świat.

    Pierwszy horror.

    Pierwszą grę RPG.

    Pierwszy plot twist.

    Dziś mamy za sobą setki ukończonych tytułów. Trudniej nas zaskoczyć, bo nasz punkt odniesienia jest znacznie większy.

    To trochę jak oglądanie filmów. Pierwszy thriller potrafi trzymać w napięciu przez dwie godziny. Dwudziesty wykorzystuje te same sztuczki i zaczynasz przewidywać zakończenie po trzydziestu minutach.

    Gdy gry kopiują gry

    Największym paradoksem współczesnej branży jest to, że gry coraz częściej inspirują się… innymi grami.

    Kiedyś twórcy czerpali z książek, kina, filozofii czy własnych doświadczeń.

    Dzisiaj wiele projektów wygląda tak, jakby ich jedynym źródłem inspiracji były poprzednie hity.

    Efekt?

    Powstają gry poprawne. Dobrze wykonane. Technicznie dopracowane.

    Ale często pozbawione własnej tożsamości.

    Dlaczego tak bardzo pamiętamy starsze gry?

    METAL GEAR SOLID 3: Snake Eater – Master Collection Version (https://store.steampowered.com/app/2131650/METAL_GEAR_SOLID_3_Snake_Eater__Master_Collection_Version/) Nie dlatego, że każda była arcydziełem.

    Po prostu wiele z nich próbowało zrobić coś nowego.

    Silent Hill 2 zamienił horror.

    Portal oparł całą rozgrywkę na jednym pomyśle, którego wcześniej prawie nikt nie wykorzystywał.

    Shadow of the Colossus (na konsolę PlayStation 2) pokazał, że cisza może budować większe emocje niż ciągła akcja.

    Nie wszystkie eksperymenty kończyły się sukcesem, ale przynajmniej zostawiały po sobie wspomnienia.

    Czy wszystko jest już wymyślone?

    https://store.steampowered.com/stats/stats/?l=polish To pytanie wraca coraz częściej.

    Po tylu dekadach rozwoju gier wydaje się, że trudno stworzyć coś całkowicie nowego.

    Ale historia pokazuje, że największe rewolucje często przychodzą z najmniej oczekiwanej strony.

    Nikt nie spodziewał się sukcesu Minecrafta .

    Nikt nie przewidział fenomenu Vampire Survivors .

    Nikt nie zakładał, że prosty pomysł z Lethal Company stanie się jednym z największych hitów niezależnych.

    Świeżość wciąż jest możliwa.

    Po prostu coraz rzadziej trafia do największych budżetów.

    To nie gry nas męczą

    Być może nie jesteśmy zmęczeni grami.

    Jesteśmy zmęczeni przewidywalnością?

    Zmęczeni tym, że już po zwiastunie potrafimy wskazać większość mechanik.

    Zmęczeni projektowaniem gier pod statystyki, czas spędzony przed ekranem i monetyzację.

    Największym problemem współczesnych gier nie jest brak jakości.


    Źródło: wrzuc.info

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era